piątek, 17 sierpnia 2018

Rzeczpospolita kamratów


Starsi pamiętają: Polska Ludowa. Władza Ludowa. Dyktatura proletariatu. A w niej, tak jak w Moskwie, prawdziwą  patriotyczną siłę w społeczeństwie mogła stanowić jedynie partia, i tej partii rząd, sąd, prokuratura, milicja, wojsko... wszystko w jednym. Partia to państwo zawsze i wszędzie.
I państwa przedstawiciele i właściciele: pierwszy sekretarz, sekretarze (wojewódzki, powiatowy, gminny, zakładowy) wojewoda, naczelnik, komendant, sołtys, dyrektor, kierownik, majster, urzędnik, kierowca państwowego autobusu, ekspedientka z deficytowym towarem pod ladą, pijany syn sekretarza, pazerna córka dyrektora, bliższa i dalsza rodzina, koledzy, koleżanki, znajomi ....
I kraj jak oblężona twierdza z permanentną wojną z wewnętrznymi wrogami ludu i zewnętrznymi tych wrogów imperialistycznymi mocodawcami. Silni zwarci okopani.

Polska PiS-owa.
Prawie wszystko tak jak wyżej, plus biskup, proboszcz, wikary, kościelny, kibol, naziol .... 
Pod pozorem zwalczania peerelowskich złogów, "unarodowienie" czyli upaństwowienie, czyli zawłaszczanie przez partię co się tylko da, wszystkiego i wszystkich.
Moskwa chwilowo tylko w tle. 
Suwerenność zamiast ludowości. Inkwizycja i walka narodów zamiast walki klas. Nie będą im jacyś tam niepolacy lewacy niewierni niemieccy czy francuscy w polskiej kaszy mieszali. Unia Europejska won i jedziemy z tym koksem za Ural.

Rok 1976, ulica Targowa na Pradze. Zatrzymany przez patrol MO pewien student ze Śródmieścia za "niemanie” dowodu osobistego i za pyskowanie władzy, dostał pałką w ucho. A pięć minut później, za namolne tłumaczenia funkcjonariuszom, że Konstytucja wymaga, żeby obywatel dowód posiadał, ale nie wymaga, żeby go wszędzie ze sobą nosił, zaliczył fangę w nos.
Następnie młody "konstytucjonalista” niepomny ran, sepleniąc przez spuchniętego kinola nadal usiłował uświadamiać milicjantom swoje obywatelskie prawa. A gdy ludowa władza już całkiem cierpliwość traciła i już już miała inteligenta dokładniej do siebie przekonać... wtedy z bazaru rozległ się przeraźliwy wrzask. Milicjanci pobiegli do bramy.
Okazało się, że jakiś pijaczek zasadził kopa w kobiałkę z nabiałem swojej przyjaciółki, „wiejsko-praskiej” przekupki. I wyszło na to, że rozbite jaja wraz z .urwiącym sopranem jajczarki ,w ostatniej chwili, uratowały resztę obywatelskiej godności i pełną szczękę obywatela studenta inteligenta "konstytucjonalisty".

Ale, ale to dawno temu, za  "niepolskiej komuny” było. A dziś władza nam mówi, że przecież mamy wolność, mamy demokrację, praworządność mamy... No to po kiego za przypominanie o Konstytucji znowu ganiają … ?

Inna para kaloszy, że inteligencja, kultura i empatia u teraźniejszych policjantów jakby wyższa jest niż u tamtych milic-majstrów z Cyryla i Metodego była. Szkoda tylko, że niestety całkiem odwrotnie jest z inteligencją, empatią i kulturą u ich (mianowanych przez PiS) przełożonych. Dawniej za Peerelu wyżsi oficerowie służb świniami to i owszem przeważnie byli, ale w większości na pewno nie durnymi całkiem. A dziś im wyżej tym głupiej, a i po świńsku niemniej.

Na wzór dyktatury  proletariatu budują nam dziś w Polsce dyktaturę kamratów. Sierpy  zamienili na krzyże, młoty - na falangi. Za Marksa mają Rydzyka, za Engelsa - Międlara. Ciekawe na co swoje rozumy podmienili, a na co sumienia...?

Adam Czejgis.


wtorek, 14 sierpnia 2018

raz dwa trzy, dzisiaj ja jutro ty


Komu cela, a komu konfitury?
Kaczyński myśli i decyduje mądrze, minister Ziobro realizuje różnie, prezydent Duda udaje ładnie. 
I gra muzyka, suweren tańczy. Partia konsumuje i maszeruje, a co nie zeżre to zdepcze. 
I tak im się te zadeptywanie spodobało, że wszelki umiar w tupaniu stracili. Pokopali, połamali już tyle, że do pożarcia coraz mniej zostaje. A i muzyka z tego kuleje, suweren się już tak bardzo nie cieszy, nie chwali, i krok mu w tańcowaniu się plącze. Na domiar złego, Kaczyński poważnie zachorzał. A bez prezesa to w partii, jak bez mózgu i bez ręki, inne członki się rozłażą.  

Minister magister Ziobro miał do wykonania - niezbędne prezesowi i partii do wiecznego rządzenia - dwa zadania: Pozbyć się tak zwanego imposybilizmu  i wsadzić za kraty trzy czwarte Platformy i pół PSL-u. 
A tu, mijają trzy lata, a pan magister wziął i zamienił imposybilizm prawny na kretynizm bezprawny, a Schetyna i Kosiniak nadal na wolności chodzą i brużdżą. Albo magister taki głupi, albo opozycja taka święta?
Ktoś tu musi być winny. Tusk już nie wystarczy. 
Może Duda...? On to dwoma wetami ni z gruchy ni z pietruchy o rok opóźnił przejęcie KRS i Sądu Najwyższego. I chcąc nie chcąc dał czas UE, sędziom i opozycji na bardziej skuteczną obronę.
I tu raz dwa trzy ….
Może być, że to też wina prezydenta. Ale po pierwsze to jest on, jak na razie, niezbędny i po drugie, (również) jak na razie, to można mu skoczyć.
Wróćmy do Ziobro.
Ten znowu, co nie wymyśli to do poprawki, a co poprawi to do remontu... Na dodatek, to swoich magistrów już w każdą dziurę powtykał i kwitów na kolegów podobno co niemiara naprodukował. 
A prezes choruje, wybory za wyborami tuż tuż, a wynik niepewny. Co robić....?
Wina Totalnej... nie wystarczy. Ulica i Zagranica... też mało. Ale spokojnie. Spokojne wasze łyse i wasze rozczochrane. Kto zawinił wiemy rozumiemy. Ale kogo się „powiesi” kowala, cygana czy kozę, to już pan prezes jak wydobrzeje to zadecyduje. To pan prezes rozkaz wyda …. jak zdąży.

A na razie:
Drogi chłopie 
pozdrów Kazię 
bo"Kuń" kopie.
Kampania startuje.
Ziobro knuje. Wojsko defiluje. 
Duda wetuje, mianuje, negocjuje, kupuje. 
Rydzyk obserwuje.
Pogoda dopisuje, piwo smakuje. 
Błaszczak nurkuje. ........

Adam Czejgis.

niedziela, 12 sierpnia 2018

O dwóch takich co się pomylili


Młody ambitny, bogaty zapragnął czegoś więcej. I stało się, Pani Władza w całej swojej okazałości (wielkie niespełnione pragnienie ojca) stanęła przed nim gotowa, tylko brać... i on wiedział, że ona jemu się należy. Nie mówił o tym wprost, nie głosił tego publicznie. Szeptał na ucho, czarował... Brakowało mu tylko zaplecza, siły partii i autorytetu Starego.

Stary potrzebował powolnego mu zaufanego tłumacza krętacza, salonowca i liczydła w jednym. Potrzebował kogoś kto wytłumaczy go w świecie. Potrzebował kogoś kto wytłumaczy mu świat. Stary patologiczny spiskowiec, panicznie bojący się zdrady uznał Młodego, gościa bez żadnego partyjnego zaplecza, za najmniej groźnego.

Ale tak naprawdę, to obu polityków połączyła, ich niczym nie ograniczona, wyobraźnia. Stary zobaczył w Młodym genialnego wizjonera w ekonomi, w gospodarce, w światowej dyplomacji... Młody miał Starego (albo udawał, że miał) za proroka, za mędrca opatrzności i opaczności , jeśli nie dla świata, to dla Polski, a już na pewno  dla niego. I nawzajem znaleźli w sobie nowe otwarcie, nowy zysk, nowe horyzonty. I polubili się tak jak dwaj geniusze, jak dwaj mistrzowie pośród maluczkich, jak dwie góry ze szczytami nad chmurami i z niebiańskim widokiem nieznanym pagórkom i dolinom.

I tak jak wszyscy inni narcystyczni zarozumialcy (przed nimi i po nich) przewracają się o własne nogi nienadążające za chorym wyobrażeniem drogi. I czym większy zysk tym większy krach, im więcej szczęścia, im wyżej wzlecą tym boleśniej upadają. I nigdy przenigdy nie uznają swojej pomyłki. A mylą się zawsze. Bo zawsze mylą się ci co za nic mają świat i ludzi. Mylą się zawsze ci co mają się za lepszych. Mylą się zawsze ci co zawsze mają rację, a nie mają szacunku dla innych. I przegrywają zawsze z tymi, których mają za gorszych, za głupszych od siebie.

Adam Czejgis.

czwartek, 9 sierpnia 2018

Panie Duda prezydencie (ballada dziadowska)

Z roztargnienia (z Alzheimera?)
zapomniałem o rocznicy
wstyd mi teraz jak cholera
że wczas nie pobiegłem życzyć:
Zdrowych lat w niezłomnym duchu
wiele szczęścia i posłuchu 
w najważniejszym uchu w Ruchu.

Panie Dudo prezydencie
z pisu wzrosłeś, zejdziesz z pisem
masz długopis, masz zadęcie
abdykację też podpiszesz.

Prezes słońcem, tyś księżycem
premier – kogut, a ty – orzeł.
Dobrej ci podróży życzę
słyszałem ... lecisz za morze.
Tam koale i kangury
nauczysz polskiej kultury
niezłomnie jak rzadko który.

Panie Duda prezydencie
naród kocha ciebie czule
masz długopis, masz zadęcie
podpisuj drugą półkulę.

Tyżeś jak ten król Salomon 
św. Szaweł, św. Łucja
wymykasz się ludzkim normom
sam jesteś jak Konstytucja.
Bierzesz pióro i do celu
dojdziesz tam gdzie doszło wielu 
sekretarzy z peerelu.

Panie Dudo prezydencie
z pisu wzrosłeś, zejdziesz z pisem
masz długopis, masz zadęcie
abdykację też podpiszesz.

Ale wcześniej panie Duda
zrobią z cię ofiarne cielę
pozostanie tylko wóda
jak przemyci ktoś pod celę.

Adam Czejgis.

wtorek, 7 sierpnia 2018

Upał


Pewien prezes, tak koło południa
zarządził w kraju upał.
Upał osłabia, upał wyludnia
odwadnia i ogłupia.
Czyś dyrektorem, czy żeś cieć
by spokój i miedź mieć 
właź w cień i cicho siedź.

Ucichły zmysły. Szukając chłodu
lud chwali Pana w ciszy.
Kochaj prezesa, nie krzywdź narodu
zapomnij o d..e Marysi.

Wierni palacze i podjudzacze
szefa się posłuchali.
Zabezpieczyli pałac i daczę
i słońce rozjarali.
I jak zaczęło grzać
to upał jego mać
spalił, i korzeń i nać.

Wyschły buraki, zdechły skowronki
za rogiem tajniacy stoją...
Kochaj urzędy, kochaj pomniki
i kop się w d..ę swoją.

I lał się żar na kraj
a jemu wciąż było mało.
A jak już miał co chciał
to worek pękł … i zasypało
prezesa z parlamentem
ministrów z prezydentem
made in UE cementem.

I wtedy jeden stary cham
z inteligentem młodym
wespół urwali kran
i w cement nalało się wody...

Adam Czejgis.

sobota, 4 sierpnia 2018

Kogiele-mogiele


Czerwiec, wrzesień, luty, maj
w samotności pod pierzyną
prezes reformuje kraj
i obawę ma jedyną
(oprócz, by nie przejrzał wróg)
żeby jakiś tłuk ze sług
filiżanki mu nie stłukł.

Stan ma męża, mąż ma żonę
świnia ryj ma, małpa – pysk
strona - dupę, dupa - stronę
pad - prezesa, prezes – pis.

Zdrowia mało, a tu trzeba
zaplanować dwieście lat
wioski, miasta, piekła, nieba
okratować świat. A tu, pat:
błąd na błędzie, w błędzie błąd
sąd do sądu, na sąd sąd.
Komu prąd, kogo w kąt?

Ślina ścieka, śmierdzi ściek
piesek miauczy, kotek szczeka
brzeg na celu, cel na brzeg
pis ma cela, cela czeka.

Nie ma ryzyka, prezes nie cyka
prezes olewa trybunały
nie jego grdyka, ile fabryka...
aby wilk syty, aby wilk cały.
A przy winie, a przy kawie
kogo obchodzi ... w lewie, czy w prawie
kogo obchodzi … w sławie, w niesławie.

Babka z krzyżem, dziadek z flaszką
na cokole ptaszek sra
pyton krztusi się apaszką
pis go lizał, pis go miał.

Adam Czejgis.

czwartek, 2 sierpnia 2018

Morawieckich pamięć przebrana


Pan premier Mateusz Morawiecki: "Narody tracąc pamięć tracą życie”

Szanowny panie Morawiecki co innego pan mówisz, co innego robisz. Wspólnie z PiS okradasz pan własny naród z niewygodnej wam części narodowej pamięci. Naród polski żyje, ale traci zdrowie.  I jak balon pęcznieje i jak żaba się nadyma ... i tylko patrzeć jak pęknie z hukiem. A wówczas, panie Morawiecki, tylko cała prawda, także ta niechciana i ta niechlubna, pomoże polskie rany posklejać,  suwerenność odnowić i zachować.

Panie szanowny Morawiecki, wlazłeś pan na kilka koni naraz i mówisz, że pędzisz. Jedną ręką składasz pan wieniec na grobach kolaborujących z Niemcami żołnierzy NSZ, drugą na pomnikach Żydów, ofiar zamęczonych przez hitlerowskie Niemcy.
To ministrowie pańskiego rządu w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego ubierają się w powstańcze opaski i z mównic, jak z barykad, krwią setek tysięcy ofiar promują partyjną działalność.
To pan i pańska partia nie widzicie nic niestosownego w głoszeniu przez ONR ideologi nazistowskich oprawców na ulicach Warszawy na grobach ich ofiar.
I składasz pan hołd pierwszego sierpnia w rocznicę wybuchu najbardziej bohaterskiego w swoim tragizmie zrywu wolnościowego, składasz pan hołd żołnierzom i cywilom Warszawy 44 roku. Składasz pan ten hołd jednocześnie prawie z hołdem dla ofiar katastrofy lotniczej czasów pokoju. I stawiasz pan ofiary – ludzi niewątpliwie Polsce zasłużonych – ofiary wypadku lotniczego na równi z poległymi żołnierzami. Promujesz się pan tym bezwstydnie przed prezesem przed „starą gwardią” PC i przed częścią elektoratu otumanionego waszymi kłamstwami o zamachu.

Panie Morawiecki, obnosisz się pan ze swoim antykomunizmem, jednocześnie korzystając z usług prominentnych komunistycznych działaczy. I pełną gębę masz haseł i cytatów o wolności, o demokracji, o praworządności, o dekomunizacji... a w praktyce, do spółki z prezesem i prezydentem, instalujesz w Polsce narodowo-bolszewicką dyktaturę.
Mówisz pan, że miejsce Polski jest w Unii Europejskiej, a wprowadzasz w kraju putinowskie prawa, tureckie standardy i średniowieczne obyczaje.

Panie Morawiecki, korzystając z wykształcenia i z doświadczenia bankowca jakie dała panu tak pogardzana dziś przez was III RP, korzystając z dobrej koniunktury machlujesz pan pieniędzmi Polaków. Zamiast oszczędzać, inwestować, pański rząd coraz więcej pożycza, coraz więcej sam konsumuje i na konsumpcję przeznacza, bo... bo idą wybory, bo ma być poparcie, bo prezes wymaga.
Polska pod pańskimi rządami, z kraju stawianego światu za wzór sukcesu, także we wdrażaniu demokracji, praworządności i wolności gospodarczej, z dnia na dzień staje się czarną owcą i śmietnikiem Europy.

Panie Morawiecki, na pewno doskonale pan wiesz, że czas pańskiego rozkroku właśnie się kończy. Polska w dzisiejszym świecie może funkcjonować, albo cała na Zachodzie, albo cała na Wschodzie. Nie da się przy naszej wielkości i położeniu geograficznym, na dłuższą metę, raz szczypać raz głaskać potężnych sąsiadów. Nie da się, bez niedobrych konsekwencji, rano chwalić Junckera, w południe popierać Trumpa, a wieczorem nieprzychylną mu uchwałę Kongresu. Nie da się być w Unii Europejskiej z bolszewickim systemem prawnym i inkwizycyjną obyczajowością.
Pan to wie, panie Morawiecki, i wie pan również, że właśnie nadchodzi czas kiedy będzie pan zmuszony o wiele bardziej jednoznacznie się określić. Demokracja, albo Bolszewia? O ile pan prezes szanowny wcześniej pana nie przekreśli.

Panie Morawiecki, tak chętnie i często przez pana przywoływanemu narodowi żadna większość nie zdoła zmienić historii, żadna większość nie zapewni prawu działania wstecz. 
 Ale pana, a także pańskich mocodawców i współpracowników, zgodnie z prawdą i zgodnie z prawem zastanym, ów naród zachowa, miejmy nadzieję, we wdzięcznej pamięci i sprawiedliwości.

Adam Czejgis.

poniedziałek, 30 lipca 2018

Pis-psujce



Czy miasto to czy wieś
czy lato czy też zima
dusi nas wzdłuż i wszerz
pisowska pajęczyna.

Pis-psujce (homo rozwali)
jak obie nazwy wskazują
wszystko to co zastali
biorą pod siebie i psują.

I mają cudne pomysły
na wielkopańską modłę
ażeby Polskę znad Wisły
przenieść nad Bosfor i Wołgę.

Pis-psujce ojczyznę rujnują
będą budować lepszą
a kiedy coś wybudują
to dla zasady rozpieprzą.

By psuciu nadać ładu
Jarosław Pierwszy Obłędny
tak dla dobrego przykładu
dla ludu popsuł zęby.

Od zębów zakażenie
poświęcił się dla kraju
za dobry on na Ziemię
jemu potrzeba Raju.

Pis-psujec jest jak taran
co męża stanu zgrywa
nie ważne co rozpindala
ważne jak to nazywa.

Łajdactwo przemieni w cnotę
złodzieja w bohatera
z mądrego zrobi idiotę
z idioty nawet premiera.

Pis-psujec ma zalet bez liku
a wadę tylko jedną
nie mieści się na nocniku
i jaja mu z tego więdną.
.......................................................
Że przyszło mi być niegrzecznym
to wasza wina pis-psujce
bo nie dość, że gnacie na wstecznym
to jeszcze psujecie hamulce.
.........................................................
.........................................................
Czy tekst ten (obaw ja pełnym)
za mało czy raczej zbyt męskim ?
poddaję go (ciul wierny)
pod Sąd ten Koleżeński.

Przyznaję się bez bicia
do jednej małej szklanki
a jak miałbym ... do kicia
to wolę koleżanki.

Adam Czejgis.

piątek, 27 lipca 2018

Ilu nas ilu nas do pieczenia chleba...


Jeszcze mam przed oczami dziewczynę z bębenkiem. I słyszę huk Samby, a w tej Sambie dudni więcej Polski niż w całym Sejmie i w całym Senacie.
Obok, nastolatka cała w warkoczach, ze łzami w oczach macha w takt pomarańczową parasolką, przyjechała z Lublina.
I tłum z Warszawy, z całego kraju, tłum zatroskanych, tłum zdesperowanych obywateli myślących...
Ale nie potrzeba tłumów, wystarczy popatrzeć, wystarczy tylko posłuchać tych dwóch młodych kobiet. One mają w oczach dobra więcej i troski o ojczyznę więcej niż PiS całe, niż rząd cały, niż prezydent cały. W tych dziewczynach i chłopakach, miłości do ludzi, empatii i prawdziwego nowoczesnego patriotyzmu więcej niż we wszystkich „Marszach Niepodległości”, więcej niż we wszystkich mszach nacjonalistycznych, co niby z Bogiem, ale przeciw bliźnim, więc i przeciw Bogu.

 
I byli tam ludzie z Płocka, przyjechali po południ, kiedy było jeszcze piknikowo...

Kilkoro z nich musiało przed zakończeniem obrad Senatu wrócić do domu. A kiedy kilkanaście minut przed godz. 21. wchodzili na parking przy Torwarze natknęli się na i grupę „kibiców” Legii.
  • Ty, ty k.... zabierz im te flagę!
  • A co to za jakieś ….
  • Nie widzisz … kody , kody!
Zaabsorbowani kodowską flagą kibole... prawie zderzyli się z stojącym policyjnym radiowozem...
Te same, a nie te same policyjne „zwarte oddziały” chcąc nie chcąc uratowały demonstrantom skórę.
W połowie drogi do Płocka usłyszeli w radiu, że Legia przegrywa czyli wygrywa 0-1. Już w Płocku okazało się , przegrała czyli wygrała zero do dwóch.

Już w nocy usłyszeli, że na froncie bez zmian, że bezprawie nadal dobro znaczy, noc to dzień, a Polska to Kaczyński i spółka...

Przegrana Polski w Trybunale Sprawiedliwości okazała się zwycięstwem. 

Prezydenta, senatorzy PiS w.......li i ogłosili, że to on ich w....ł, a w nagrodę nowelizację mu do podpisania dali, niech się chłop cieszy niech ma.

Niech nam prezes żyje, żyje! Po nim choćby Moskwa....?
Niedoczekanie, nie pozwolimy. Protest ma sens!

Adam Czejgis.

niedziela, 22 lipca 2018

Szanujmy się ludzie k.... szanujmy się

Warszawa 18 lipca 2018 r.

PiS jaki jest każdy widzi: cwany, butny, nienażarty, ale zwarty. Od lat bije nas po twarzach, kopie po nogach, zabiera nam co mamy i to czego nie mamy. Takie jego zbójeckie obyczaje.

Jestem starym chorym człowiekiem, dziadkiem Nikt. Uczestniczyłem dotąd w większości protestów organizowanych przez prawie wszystkie organizacje opozycyjne, te polityczne i te, które się od polityki odżegnują... od prawa do lewa. I przez te trzy prawie lata nigdy nawet nie przyszło mi do głowy , żeby w czasie marszu, pikiety, czy wiecu... publicznie w sposób jawny czy zakamuflowany oskarżyć uczestników o nieudolność, o zaniechania itp. Co oczywiście nie znaczy, że się ze wszystkim zgadzałem, że wszystko mi się podobało … Nie potrafiłbym stanąć przed ludźmi często steranymi życiem, nierzadko zasłużonymi, zawsze zaangażowanymi, zawsze szczerze przejętymi losami ojczyzny, stanąć przed nimi, wziąć mikrofon i dla uciechy przypadkowych przechodniów, policjantów, strażników miejskich powiedzieć, że protestują, nie tak... ,że robią za mało ….
Wszyscy popełniamy błędy, mniejsze, większe, groźne i niegroźne. Ale, jeśli na pikiecie w obronie sprawiedliwych sądów, publicznie „obrażamy” uczestników tejże pikiety, to nie zależnie od intencji nie pomagamy sobie

Po dniu przerwy kolejna pikieta pod Sądami w Płocku. Jeden z mówców przeczytał fragmenty tekstu Magdaleny Środy z GW : "Każdy powinien być Klementyną Suchanow”
Inny mówca, nie polemizował z  Magdaleną Środą, on – tak to odebrałem – swoim wystąpieniem, chcąc nie chcąc, odmówił części pikietującym wystarczających przymiotów, by być takimi jak Klementyna. Patrzyłem po twarzach starszych ludzi, tych najlepszych z najlepszych, tych co im się ciągle jeszcze chce i widziałem ich zawód, a następnie ból.

Brawo PiS, zohydzenie do zjednoczenia w różnorodności, do polityki, polityków i innych instytucji państwa ma się znakomicie. Nie będziecie musieli fałszować wyborów zawsze się znajdą jacyś „super ideowcy” co w imię „wyższych racji” każde porozumienie rozpieprzą. I nikt im nie powie, że żeby zmienić, niekoniecznie trzeba zniszczyć, bo oni wiedzą ...
I nikt im nie powie, że na politykę, na polityków jak na razie to jesteśmy skazani, bo oni wiedzą... Nikt im nie powie, że dróg do celu wiele i nie każdy ma siłę na tę najkrótszą, ale najtrudniejszą i równie nie pewną jak wszystkie inne na "wojnie" I nikt im nie powie, że nie połajanki, tylko to co robią, a robią wiele dobrego, może ponieść tłumy... cóż, oni wiedzą swoje.
I ja im nie powiem, ani tu publicznie, ani prywatnie, że robią za mało, albo za dużo. Ja im nie powiem, że są zbyt pracowici, ani, że za leniwi, nie powiem tego ani wprost ani ogródkiem. Nie uznam ich autorytarnie za za mało czy za za bardzo bohaterskich, ani za zbyt ugodowych czy za mocno popędliwych. Nie zrobię tego, bo ich szanuję i szanuję to co robią. W wielu kwestiach nie zgadzam się z nimi, ale ich szanuję. Ludzie, albo będziemy się szanowali, albo łby pod topór... 
... każdemu czasem wymknie się słowo jak nóż,
ale gdy zobaczysz krew i nie zamykasz ust ....

A dzisiaj znowu przyjdę pod płockie Sądy. Stanę z flagą, lub tekturą,  bo jeszcze mogę, bo jeszcze chcę.

Adam Czejgis.

poniedziałek, 16 lipca 2018

Bo Inteligencja ma się dobrze, ciemny lud kupuje?


Proszę Państwa! Inteligencja w Polsce, ta z wielkiej litery, ma się wspaniale.

Świetnie się mają artyści nasi na światowych scenach, na wystawach, w bibliotekach.Na ekranach brylują, z okładek gazet słowiańskim blaskiem błyszczą. 
A o tych nielicznych malkontentach i rozrabiaczach, którym się Polska narodowa nie podoba, którzy o bezprawiu, o dyktaturze krzyczą - PiS mówi, że - im to się w d.... z dobrobytu poprzewracało, bo przecież widać, że większość jest zadowolona, bo cicho siedzą, bo polskie mleko piją. Do parszywej polityki swoich sławnych łbów nie podkładają. Są ludźmi zajętymi, bo tworzą i tworzą, a jak (chwilowo) nie tworzą to udają, że ich tu akurat nie ma.

A naukowcy w Polsce mają się jeszcze lepiej.
Nie będą przecież profesorzy, doktorzy swoich mózgów genialnych, dla jakiś tam wolności niepolskich, na szkody narażać. Bo może i ta władza jest podła, może kradnie i oszukuje, ale to nie tej nauki problem. Oni z wiedzą, oni dla wiedzy się poświęcają i się zagłębiają i milczą jakże mądrze. Ale jak już przemówią to ho ho!
A ci, w mniejszości, co Kaczyńskiemu okoniem stają, ci co ryzykują, dla których Polska to nie tylko praca micha i zabawa. Chyba oni tacy "mądrzy" wcale nie są skoro własne kariery, własne rodziny poświęcają. Walczą, zamiast zło opisywać, porządkować, w szufladzie zamknąć i „jak czas spokojniejszy przyjdzie” wtedy publice przedstawić, potępić nawet...

Drodzy Państwo! Polacy w Polsce mają się bardzo dobrze!

Od dyrektora po robola, od górnika po rolnika, od lekarza po referendarza, od kapłana po żołnierza. Mężczyźni, kobiety, młodzi, starzy wstali z kolan i mają sukcesy. Pracują modlą się i bawią po polsku i biednieją po polsku, i w niewolę idą po polsku. I patrzą i widzą co chcą widzieć i słyszą co chcą słyszeć. A jak tyłki wystawiają do świata, to mówią, że dobrze zakryte, po katolicku skromnie. I wykorzystać się obcym - mówią - się nie dadzą. Biorą baty - mówią - nie żal, bo dla Boga i udają, że wierzą, że nie zaboli.
Oczywiście są i tacy - rząd twierdzi, że chyba nie całkiem Polacy - co im władza dyktatorska się nie podoba, co wolność im pachnie, tacy co więcej własnych nosów patrzą. I próbują i próbują, padają i wstają dla wartości, dla przyszłości, dla kraju....

Szanowni Państwo! Najlepiej w Polsce ma się Opozycja!

Opozycji w Polscy tak dobrze (szczególnie Lewicy) że z tego szczęścia nie widzi kto w Polaków nawala. Nawet tego kto w Polsce rządzi, co niektórzy politycy dotąd nie zauważyli. Przyłoży Kaczyński, mówią, że przez Tuska. Nadepnie Ziobro … to Schetyny wina. I Lewica Prawicę, Prawica Lewicę szczypią, że aż miło. 
A król Tragedia spokojnie panuje, dzieli, nagradza, skazuje.
A w Opozycji pozapartyjnej, jeszcze weselej: „Ten marsz nie nasz, bo to Platforma, bo to SLD … W tym proteście nie wezmę udziału, bo nie lubię ZG i flagi KOD mi nie pasują. Może i bym zaprotestował, ale nie pod tęczą. Widziałem tam Giertycha i więcej nie pójdę, bo on 12 lat temu..... I chciałbym i mi się nie chce....”

Są i ci co im się chce - znowu w mniejszości, co według nowej mody znaczy,  że bez racji – ci co potrafią bez żalu, bez zapłaty oddać część swojego, oddać część siebie. Bo Polska, bo kochają ludzi.

I ten no, autor mały, który w Polsce ma się bardzo dobrze, którego szlag trafia na równi z nadzieją. Staruch, który wierzy jak dziecko, że po burzy przyjdzie słońce. Bo mówią mu to przez całe życie, ludzie spotykani w gnoju i na salonach. Ci z gruntu źli i ci, których o wiele więcej, ci dobrzy...   tylko niekiedy mocno zagubieni.

Adam Czejgis.

środa, 11 lipca 2018

Czy to faszyzm?


Czy tu już jest faszyzm, czy jakieś inne pokrewne łajdactwo?


Panie Prezydencie! Panie Premierze! Panie Prezesie!
Żeby wygrać wojnę, żeby zwycięstwo skonsumować, potrzeba odważnych przywódców. Niekoniecznie muszą być przesadnie mądrzy, gdy cwani są, ale coś takiego jak odwagę osobistą posiadać powinni i tyle. A tchórze śmierdzący przy władzy nie potrafiący wziąć odpowiedzialności za własne decyzje to klapa nieuchronna i wstyd. Odwaga przywódców to klucz do zwycięstwa. Na szczęście klucz ten gdzieś wam się zapodział. A wytrych, który pan prezes, ze swojej patologicznej skłonności do ryzyka, dorobił, wytrych, którego zęby z niepewnego fartu gracza ukuł, za całe dowództwo nie zdzierży. Tym bardziej, że zdrówko już nie te, a i szczęście hazardzisty raz jest, a więcej go nie ma.
Wychodzi na to, że dwór pana prezesa do d... jest, no to może chociaż działacze pomniejsi zgrabniejsi?
Czy ktoś pamięta, by przy władzy było aż tylu, aż takich bufonów i tak nieudolnych krętaczy? Tu i TVP nie pomoże, jaki baran jest, każdy w końcu zobaczy.
- Ja! Ja! Ja to zrobiłem! Ja to rozpieprzyłem! Ja! Ja! Ja!
Jeden przez drugiego, i jeden na drugim, nadymają grdyki, wypinają piersi, napełniają kieszenie. I rosną, i pęcznieją.... Jeszcze! Jeszcze!
Potłukli lustra, zakleili uszy, przehandlowali sumienia. Liczą zyski! Rozsądek nie sięgnie w ich nieba z zadartych mózgownic szczęśliwych. Obawa, że może się mylą, nie dogoni ich w łajdackim pędzie. 
A jak, zdarzy się, że mgła nadciągnie, a droga wąska kręta, kiedy staną im w oczach rozbite czerepy, wtedy zdejmują nogę z gazu,i szukają nerwowo bezpiecznych parkingów.
I... jeden SMS …  z impetem wgniata ich w drzewo, jakimś cudem jeszcze nie wycięte.

Czy tu już jest faszyzm, czy jakieś inne pokrewne łajdactwo?
Bezwolny Parlament, zależne Sądy, pół rządu i ćwierć prezydenta. I naród wybrany, znaczy prezes czyli partia z władzą ponad prawem i ponad człowieczeństwem. I wojujący średniowieczny katolicyzm z inkwizycyjnym wykluczeniem ateistów, innowierców... Ksenofobia, homofobia, ...fobia, fobia...! 38 milionów obywateli przerabianych w pańszczyźnianych chłopów. 38 milionów obywateli tumanionych i gonionych w cywilizacyjny niebyt, dla chwały nowej elity "świętych" ekonomów z samozwańczym mesjaszem na czele.
Brakuje tylko terroru, choć narzędzia sprawne, do czynu się rwą.

Nie ma terroru, bo się jeszcze nie opłaci, bo nie widać politycznych i ekonomicznych korzyści, głównie tych zewnętrznych. Tylko to i brak realnego zagrożenia utratą władzy, wstrzymuje rząd  przed przemocą, która poza tym , że byłaby tragedią dla wielu obywateli, to zapewne stałaby się także końcem całej tej zafajdanej rewolucji. Ale, co się odwlecze to nie uciecze. Ten „wielki” pisowski przewrót ma dużo więcej słabych punktów.

Adam Czejgis

niedziela, 8 lipca 2018

Pokolenie


Pokolenie dzisiejszych 30-50 latków u władzy, pokolenie, które wszystko co osiągnęło zawdzięcza (pomijając osobiste zdolności) głównie wolnej ojczyźnie, tej pogardzanej przez nich Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej, te pokolenie staję się własnej ojczyzny grabarzem.
Pokolenie 30-50 latków u władzy: ci niby prezydenci, pół premierzy, ćwierć ministrowie... którzy mają wszystko, młodość, wykształcenie, dostatek, zapomnieli co to jest człowieczeństwo.
Skłamać – dla partii. Zgnoić – dla prezesa. Załatwić – dla siebie.
Z przerażającą lodowatą wyższością kroją na plastry żywą tkankę społeczeństwa i sortują według własnego widzimisię: na swoich i obcych, swoich i wrogów, na zwolenników i na zepsute mięso... bez sensu i bez wstydu.
Czy ma sens, czy ma wstyd premier wizjoner, co bez zająknięcia w Parlamencie Europejskim w imieniu Rzeczypospolitej wygłasza bzdury o wyrokach śmierci wydanych w latach osiemdziesiątych na jego przyjaciół Towarzyszy broni?
 Jak nazwać premiera Rzeczypospolitej Polskiej, który, bez przedstawienia choćby rąbka dowodu, oskarża obecnych przedstawicieli Sądu Najwyższego tejże Rzeczypospolitej o tak straszną zbrodnię (nota bene niezaistniałą w tak ostatecznym wymiarze) ?
Kim jest ten sam premier „patriota”, który rękami komunistycznego prokuratora Stanu Wojennego, wbrew Konstytucji, bez wystarczającego mandatu zmienia ustrój polskiego państwa?
Jak zwać takich pół premierów, niby prezydentów, malowanych ministrów, wiceministrów, którzy służą (i wcale tego nie kryją) najpierw prezesowi Kaczyńskiemu, później T. Rydzykowi, następnie partii, a ojczyźnie i obywatelom tylko wtedy, kiedy już muszą, kiedy interes wymaga?
.
Każde pokolenie ma swoich bohaterów i swoich szubrawców. W pokoleniu czasów przełomów, i tych dobrych i tych złych jest jakby więcej. Bohaterzy kochają i pracują, a kiedy muszą walczą i milczą. Szubrawcy chowają swoje łajdactwa pod sztandar patriotyzmu i wrzeszczą i obrażają i trzęsą się ze strachu i psują, i psują, i psują.... I w końcu budzą tych, których najwięcej, tych zwykłych pospolitych, tych świętych i tych grzeszników. A oni, wyrwani z letargu, biedniejsi, oszukani najpierw przetrą oczy i jeszcze długo nie uwierzą w to co zobaczą... ale jak już uwierzą...!  A najstraszniejsi w zemście będą, czujący się najbardziej zdradzonymi, najbardziej dotąd na łajdackiej władzy korzystający dotychczasowi jej zwolennicy.

Adam Czejgis.

piątek, 29 czerwca 2018

Wolna droga

Szanowne Panie, Szanowni Panowie.
Tu i teraz nad Wisłą w środku Unii Europejskiej okaże się:
czy my obywatele Rzeczypospolitej Polskiej pozwolimy, trzymającym władzę pazernym pisowskim zarozumialcom, uczynić z naszej ojczyzny narodowo-katolicką dyktaturę, wyklętą przez wolny Świat samotną wyspę?

  Wolni obywatele i obywatelki wolnej Polski w wolnej Europie.
Z mocy pisowskiej niekonstytucyjnej ustawy o Sądzie Najwyższym, od 4 lipca 2018 roku, każdy nasz życiowy wybór może zostać zakwestionowany, odrzucony, unieważniony. I choć nadal wolno nam będzie wybrać np. Antka zamiast Barbary, zakupy zamiast mszy, demokratę w miejsce tyrana , czy schabowego w piątek, to każda taka decyzja będzie oceniana przez partię władzy. A kiedy jej funkcjonariusze zechcą uznać, że nasze wybory są niezgodne z ich widzeniem świata, to po prostu je unieważnią.
Narzędzia mają, wolę mają ... i co im zrobimy...?
W majestacie sfałszowanego prawa, pod parasolem polskiego Kościoła Katolickiego, pod pretekstem obrony (niczym nie zagrożonej) suwerenności ojczyzny mogą uznać każdego z nas za wroga, za zdrajcę, za podczłowieka... I w zależności od potrzeb: zastraszyć, oczernić, aresztować, skazać, wygnać...
Tak to (mniej więcej) prezes Kaczyński sobie wykombinował. I jak dotąd, konsekwentnie mafijnymi metodami, a i trochę psim swędem, plan swój realizuje. Do czasu....

Pan prezes Kaczyński wraz z całą zgrają wygłodniałych władzy, zaszczytów i zysków przedstawicieli nowej elity pisowskiego państwa uwierzyli, że im się należy. Uwierzyli, że wyłącznie oni są prawdziwym ciałem i krwią tego narodu i solą tej i tamtej ziemi. I tak bardzo zaufali we własną wielkość i nieomylność , że stracili rozeznanie rzeczywistości. Sukces ich oślepił, pazerność ogłuszyła.
I toczy się jeszcze siłą rozpędu cała ta koślawa pisowszczyzna i dudni przeraźliwie i dzieci nam straszy.
Dziś, jutro, a najdalej pojutrze ta  misternie na ślinę posklejana konstrukcja w pył się rozsypie. Wystarczy, że my zwykli szarzy obywatele uwierzymy we własną wartość i w twardość własną. Wystarczy, że my zwykli obywatele w obronie naszych praw i wolności, w obronie naszego człowieczeństwa wysypiemy się niezliczonymi kamykami na polską drogę.

Staniemy na drodze, która także samo ich ( tych wczoraj, dziś i jutro rządzących) jak i naszą wolną polską drogą zawsze była, jest i  zawsze będzie. W domach, w pracy, w sklepach, na ulicach, w parkach, w lasach i na polach:
Polska Wolna Droga.

Adam Czejgis.


czwartek, 21 czerwca 2018

FAUL!!! ..... partia sądzi inaczej .....

Adrian, ten pełniący urząd, nie wiedzieć czemu znowu na suwerena japę darł i paluchami wygrażał. Ponoć na mdłości mu się zbierało. Ale, że gość z niego niezłomny, to dał radę i wytrzymał, i nie rzygnął. Podobnież, to współpracownicy (po złości ?) nie powiedzieli mu, że mikrofon naprawili i kamery z dronów na powrót na statywy przemontowali; no to i nie dziwota, że nie tylko wrzeszczał ale i łeb co rusz w niebo ostro zadzierał jakby gołębie bujał, czy cóś.... Choć, nie gwizdał... jeszcze...
W tle, ustawiono harcerzy w mundurkach: porządnie równo i blisko. Usłyszeli tedy druhowie dokładnie, że w Polsce nie te elity prawdziwe, które talent, wykształcenie, doświadczenie i kręgosłup moralny posiadają, ale te właściwe, które on „Pełniący” i prezes „Światły" wskażą, z upoważnienia partii i kościoła ... i narodu jak Bóg da. Tak że wiedzcie druhny i druhowie, żeście i wy suwerenem podobno i to wy też– za pośrednictwem tego i owego - nowy Sąd Najwyższy, czy tam co innego, wybrać sobie możecie.
Pan „Pełniący: jest wyjątkowo wypełniający, prezes „Światły” jest nadzwyczajnie świetlisty. A taki niewydarzony bloger jak ja to może im skoczyć.... Mimo tego ja mysz szara nic nie pełniący, niczego nie piastujący, ja jeden malutki głosik wyborczy oświadczam: Takim osobnikom, którzy łamią demokratycznie ustanowione prawo tylko po to, żeby ustanowić nowe dla siebie korzystne, takim osobnikom to nawet skarpet do zacerowania bym nie powierzył.

Trzeciego lipca 2018 roku to dzień końca wolności i demokracji w Polsce. A ci, którzy stracą najwięcej, ci przed którymi jeszcze życie całe, w większości milczą zawzięcie.
Polska gola! Polska goła! Wszystkie chwyty dozwolone, gdy jedni "nowi sędziowie" będą z "Pałacu" gwizdać, a inni czerwone kartki z Nowogrodzkiej rozdawać.
Zimnego browara i świeżutkiej karkóweczki  życzę.

Adam Czejgis.