piątek, 14 września 2018

- taka już impotencja wasza ...


Ja to sprawiedliwość i prawo to Ja. Ja, prezes wasz, a wy Stasiek - taka już impotencja wasza, że zawsze - musicie jakiegoś sekretarza, biskupa, prezesa, duce czy innego fuhrera nad sobą mieć
I ja tu dla was władza jestem na pewno  nie pierwsza, ale pamiętajcie, że już ostatnia.

Dobrze wiecie Stasiek, że każdemu rządowi, im bardziej on łajdacki, tym bardziej mu takich jak wy doświadczonych lawirantów i zawodowych manipulatorów potrzeba. (Choćby po to, żeby nowe kadry, tak na wzór kolegów z lat 80-ych, szkolić, żeby po linii partii, przeciwników gnoić i władzę odciążać. I uśmiechać się ładnie, kłamać ładnie, i z prawdą w dupie i z logiką w dupie udawać, że dupy to wy w ogóle nie posiadacie.) Ale uważajcie Stanisław, bo choć każda władza, nawet ta wiekuista, zawsze dobrze ma, gdy takich jak wy gryzoni, płazów i podbijaków po swojej stronie posiada, to już to, że z  waszym smrodem wyborcy tę władzę identyfikują, to już takie dobre dla niej nie jest. 

Popatrzcie mi w oczy Stanisław, co widzicie? Miłość i mądrość widzicie. Kocham was Stasiu, ale uważajcie, żebyście nie przedobrzyli. Ufam, że nie trzeba was uczyć, jak, w co i komu tak przyfansolić, żeby świadków nie było, żeby śladów nie było, żeby go padalca mocno zabolało i żeby na skargę nie latał, ale żeby przyszedł i publicznie samokrytykę złożył i partii czyli mnie za naukę podziękował. 
Zrozumieliście?
Zrozumieliście, i za to w was lubię towarzyszu stary... Ty stary, ja stary, a młodych łajz do nas podobnych naprodukowaliśmy tylu, że coraz trudniej ten melanż ogarniać. Nigdy nie wiadomo co komu i kiedy do durnego czerepa przyjdzie, żeby może i nas w emerytury powysyłać.. albo i gorzej … Dlatego, do laryngologa, do okulisty ... i słuchać i patrzeć i raportować i raportować.

I na tego młodszego cwaniaka z Krakowa szczególnie uważajcie, raz już zdradził … Śliskie toto, cwane toto, ale wierzę, że sobie z nim poradzicie. A żeby nie przyszło wam do siwego łba, przeciwko mnie się z tym wężem pokumać... to tu w tej szufladzie, wiecie co tam jest? Wiecie, no to do roboty, i raportować, i raportować.

Jarku, Stasiu - jakiem wuj
Stary wuj
Powiem wam, że
Kto jak zbój wojuje 
Niech nie imaginuje
Że go młodszy zbój
Nie da rady z tronu zrzucić
Przy śniadaniu, przy kolacji
Przycykucić
Pisizm tak, stare capy nie
Bez imaginacji

Zanucić.

Jeszcze jedno
Jakiem wuj, stary wuj
Tak na pocieszenie
Nie w starości sedno
Nie porządzi młody zbój
Łeb spadnie na ziemię
Bo, prawem sinusoidy
Odchodzi czas chamów
Zbyszki Katony, Jarki Zbawiciele
Wyniesione niedojdy
Spadną z piedestałów
W piekle i niebie, w rządzie i w kościele.

Gdzie tu pocieszenie?
Zapytacie chamy
Otóż, kiedyś, prawem tejże samej fali
Chciał nie chciał, na powrót posiądziecie ziemię.


Na szczęście tego my starzy już nie doczekamy

A młodzi, mądrzy ludzie, albo już dziś nauczą się coś
Albo będą stali
Stali i czekali
Nam starym na złość.


Adam Czejgis.

wtorek, 11 września 2018

Komisje dęte


Nie przenoście nam Ratusza na Żoliborz
nie wytrzyma ulica ani most
psucia prawa, plucia w sprawiedliwość
komisyjna śledcza wasza mość.

Niech paniusia zaparzy herbatę
wicemister wyciśnie cytrynę
i zaniosą dziadkowi na chatę
niech się cieszy, choć odrobinę.
Bo po wyborach, bo po wyborach
fora ze dwora, fora ze dwora ….

Nie pozwolą Warszawa i Kraków
pod pic, ni pod szpic miasta brać
i pogonią cwaniaczki, cwaniaków
komisyjna śledcza ich brać.

Niech paniusia poprawi loki
wicemister krawatkę zawiesi
uśmiech w usta i tyłek w troki
niech się dziadek jeszcze pocieszy.
Bo po wyborach, bo po wyborach
fora ze dwora, fora ze dwora ….

Nie przerobią Ratusza w psie budy
nie zrobią kołchozów z wsi, z miast
próżny bajer, daremne trudy
komisyjna śledcza ich mać.

Niech paniusia przetrze ślepaki
wicemister niech skoczy i kucnie
niech pakują mandżur do paki
szczotkę, Biblię, i Konstytucję.
Bo po wyborach, bo po wyborach
fora ze dwora, fora ze dwora ….

Adam Czejgis.

niedziela, 9 września 2018

Lewico na lewo leż ...

Pan towarzysz Zandberg, podobno najbardziej na lewo (na zdjęciu na prawo) a tak naprawdę … to w głąb, w siebie... Pan towarzysz trzy lata temu wygrał pewną debatę telewizyjną i z wygranej tej do dziś się nie otrząsnął, do dziś w tv gromi i miny robi. Nie zauważył pan gromowładny, że rewolucja w Polsce już się dokonała, że Polska, ta sprzed trzech lat, to już prehistoria polityczna, że to nie Schetyna niszczy demokratyczne państwo prawa, że to nie Lubnauer do polityki i do polskich domów jawnie już neofaszyzm wprowadza.

I ... pan Robert Biedroń, gość nad wyraz sympatyczny. Przespał sympatycznie całą zimę, sielankowo przedreptał wiosnę i pół lata, by
na miesiąc przed – jakże ważnymi – wyborami zjawiskowo się obudzić. Lewica, lewica, lewica jutro „odmieni oblicze tej ziemi”, a teraz struktury będzie pan fajny budował. Pieniądze zbierał, młodzież mobilizował, program robił. Jak zdąży i po drodze nie zaśnie, a pan Kaczyński go nie zdelegalizuje, to powodzenia życzę. Potencjał jest, pewnie większy u ewentualnych wyborców niż w, także wciąż ewentualnym, sympatycznym liderze.

Pani Barbara Nowacka jedyny polityk „ z jajami” w tym towarzystwie.
Ona pierwsza zrozumiała, że kiedy nam Polskę neofaszyści kradną, kiedy jawnie wyprowadzają nas z Unii Europejskiej , to już nie jest czas na kuglowanie, na pseudo ideowe kombinacje, na egoistyczne partyjniackie podchody, na wielkie słowa i małe czyny z małych, co raz to mniejszych, lewicowych kanap i fotelików.
Z całej polskiej Lewicy, tylko ona jedna, jak dotąd , miała taką odwagę i siłę, żeby poświęcając (niewielką w sumie) część swoich przekonań i ideałów, zawalczyć o zwycięstwo wspólnie z prodemokratyczną, z prowolnościową przecież, dającą największą szansę wygranej, Koalicją Obywatelską.
Z PO, z Nowoczesną i innymi ruchami obywatelskimi różnorodnymi ideologicznie, światopoglądowo, obyczajowo, narodowościowo... Dla europejskiej Polski, dla prawicowych i lewicowych, dla homo i hetero, dla wierzących i dla ateistów, dla Polek i Polaków.

Tu, pad Zandberg , pan Biedroń i pan Czarzasty (który z powodu jaskrawości sweterka nie pasował do obrazka) z wysokości swoich kanap, stołków i stołeczków ruszyli do boju.
Bezideowość, zamulenie, zdrada, rozmycie się, niewola, to tylko niewielka część twórczości na temat lewicowej koleżanki , której, niedawni koledzy, przyjaciele, z wyraźną politycznie sadystyczną satysfakcją na panią Nowacką radośnie spuścili.
Panowie „wilcy” polskiej Lewicy, tak bardzo pilnujecie swoich małych królestw, swojego w nich przywództwa, że nie zauważacie jak wam rogi baranie wyrastają, jak wełnę z was strzygą.
W Polsce była i jest potrzebna silna nowoczesna Lewica, ale, panowie: Zandberg, Biedroń, Czarzasty, nie za wszelką cenę. Jesteście jeszcze młodzi, ale chyba nie możliwe jest, że aż tak głupi, że chcecie przeczekać 5, 10, 15 lat, aż się wszyscy niedostatecznie "lewi" wykrwawią i naród was łaskawie o przejęcie rządów poprosi.
Polsce potrzebna jest silna nowoczesna Lewica, ale nie za wszelką cenę.

Adam Czejgis.

czwartek, 6 września 2018

Głupi to ma szczęście

Mówią, że głupi ma szczęście. Ale na szczęście, przez to że głupi, to szczęściem na prawo i lewo szasta i szkody krócej i mniej czyni. Sprawdza się to szczególnie u tych dobrze wykształconych, u tych także nieprzeciętnie inteligentnych głupców, którym przydarzy się bezwzględnie uwierzyć w swoje nadzwyczajne zdolności, w swoje powołanie. A jeśli jeszcze, zbiegi okoliczności, albo jakieś inne „szczęścia” niespodziewanie wywyższą ich ponad współziomków i obdarują zaszczytami i władzą, wtedy ich głupota przybiera wręcz karykaturalne wymiary.
Tchórze epatują niezłomnością, krzyczą robią miny, odnoszą i przyrównują się do historycznych postaci. A im bardziej się boją tym głośniej wrzeszczą, tym mocniej puchną.
A ci odważni dotąd, głuchną, ślepną, i śmierdzą jak tchórze, którymi w mig się stają.
Stróże prawa, kradną. Złodzieje, prawo ustanawiają.
I wszyscy się modlą publicznie: na ulicy, w telewizorze w biurze, na poligonie. I kościół budują na grzechu i grzech rozgrzeszają kościołem.
Ci dotąd ostrożni, jakby śmielsi bardziej.
Leniwym, raj na ziemi wyrasta. 
Chamstwa dużo, ale w cenie. 
Wiedzy mało, wiedza w nędzy.

I ogólnie w narodzie jest wesoło, miód ze spirytusem z kranu sika.
I tylko tym innym, wszystkim innym, każdemu innemu – mężczyznom, kobietom, starcom, dzieciom, tym mało swoim, mało ustępliwym – im czyściec i potem nawet sztama, albo baty i won.
I tylko dla swoich, dla głupców ojczyzna, a temu wszystkiemu innemu, głupcom niewygodnemu, nieprzyswajalnemu głupcom – w historii, w nauce, w kulturze w przeszłości, i teraz i jutro – temu niepamięć, niebyt i potępienie.

I kręci się narodowa rozkoszna karuzela, i zgrzyta i pierdzi, i Zenek śpiewa, Suweren tańczy, telewizor smart 4K super kuper deklamuje.
Ile jeszcze ile życia, głupcy nam zmarnują, ile jeszcze sumień zgnoją, ile dobra zniszczą?  
Ile jeszcze łańcuchów musi pęknąć ile wody popłynąć, ile smarów się zatrzeć w tej szaleńczej karuzeli, w karuzeli krasnali przerosłych. Ile jeszcze praw stratowanych w tym chorym pędzie kucyków wyfraczonych, do władzy, do zysku …?
Ile jeszcze, ile jeszcze, ile jeszcze?

Głupi sprzeda, głupi kupi
fakultety ma ze dwa
głupka uda, choć już głupi
weźmie władzę, ciała da.

Wszystko pożre ... dla ojczyzny
mdli go - mówi - muszę żreć
zgaga, wrzody, krew i blizny
żeby tylko władzę mieć.
Bo ta władza to od Boga
i dla Boga i dla ludu
Boża ręka, Boża noga
krzyż obroża góra cudów...
Słuchaj chamie, chamie wierz
my tej ziemi ... my tę ziemię
przeorzemy wzdłuż i w szerz ...
Albo w kieszeń, albo w ciemię
bierz ...
Słuchaj chamie, chamie wierz.

Głupi sprzeda, głupi kupi
a że głupi, szczęście ma
co nie złowi, co nie złupi
przyjdzie głupi i mu da.

Adam Czejgis.

niedziela, 2 września 2018

Solidarni 2018 razy.


Solidarność! Solidarność!
Konstytucja! Konstytucja!
Parno! Parno! Parno! Parno! 
Rewolucja! Rewolucja!

Już od rana premier męczy
jęczy, brzęczy, robi miny.
Na ruskich wojsk dwieście tysięcy
robi z śliny karabiny.
PiS, PiS, PiS nad wszystkie święta
wiwat premier Morawiecki!
Wałęsa … kto by pamiętał.
Jarek rozbił Blok Sowiecki.

Mamy rocznice: pierwsi i wice ponatykali kwiaty w donice.
Won bohaterzy! Kto w partię wierzy
ten pod pomniki, z glancem i z picem.
Wyleźć spod pierzyn, horyzont zwęzić, wiarę poszerzyć.

Solidarność! Solidarność!
Konstytucja! Konstytucja!
Marność! Marność! Marność! Marność!
Rewolucja! Rewolucja!

Tylu w narodzie bojowników
a k..... nie ma kogo bić.
Tylu ojczyzny ratowników
do ratowania nie ma nic.
Bo za komuny mieli lepiej
gorące lata i ruskie zimy.
My PiS wrócimy wam pustki w sklepie
my komunistów przywrócimy.

Już, nasz niezłomny Buc i wiecznie głodny Głódź
najedli się, napili i przy tym ustalili, że zaraz wieczorem
załatwi Głódź, ażeby Buc
zamienić mógł w porę kościół na oborę.

Solidarność! Solidarność!
Konstytucja! Konstytucja!
Czerwono! Czarno! Czerwono! Czarno!
Rewolucja! Rewolucja!

Tylu w narodzie bojowników
musi być kogo w mordę lać.
Tylu w ojczyźnie ratowników
Niechże ratują, k... mać.

Adam Czejgis.

piątek, 31 sierpnia 2018

kalendarz głupcze

Morawiecki kampanię wyborczą za ogon ciągnie.
A w tej kampanii, opozycja to już nie są partie polityczne, to nie stowarzyszenia, nie obywatele. Opozycja to są Oni, to są Tamci, bez nazw, bez nazwisk, Ten, Ta, Tamten, Tamta. 
I tłumaczy pan premier, jak krowom na miedzy, że jacyś tam Oni pozwalali na kradzież, jakimś tam Tamtym ta kradzież była na rękę.
I jak przypowiastkę przy piwku, opowiada pan premier Morawiecki jak to on sam, jego rząd i PiS, tym Onym co byli, łupy odebrali, by rozdać na cukierki i ołówki dla tych co teraz są.
Takie dyrdymały, takie przechwałki, takie kłamliwe oskarżenia, takie bez cienia dowodu podłe pomówienia, bez imiennego wskazania pomówionych, bez konkretnych zarzutów, są praktycznie bezkarne i niezwykle trudno się przed nimi obronić.
Insynuacje, insynuację, insynuacje, to stara dobra bolszewicka szkoła.
Plan jest taki, że pan premier bohater, negocjator, kasjer i szeryf, rolnik i stoczniowiec  Mateusz Morawiecki, w imieniu prezesa (czyli narodu) stery przejmie, Polskę zbawi i grzeszników pognębi.
Tak ma się stać, ale na szczęście, tak się nie stanie i całą tę „genialną” układankę szlag trafi.

Wielki wyścig.
W wielkim sądowym wyścigu z TSUE  i z Komisją Europejską, Kaczyński i Ziobro pobiegną na skróty i w cuglach wygrają. I swoim zwyczajem ogłoszą wielkie zwycięstwo ... czyli wielką klapę. A wtedy Kaczyński (człek podły, ale na pewno niegłupi) wzorem króla Pyrrusa, mógłby powiedzieć (choć pewnie nie powie): „Jeszcze jedno takie zwycięstwo i jesteśmy zgubieni”
Bo burzliwy spór pomiędzy Europą i PiS w samym centrum kampanii wyborczej (niezależnie od zaklęć i programów) sprawi, że wybory samorządowe, wybory lokalne przekształcą się, w znacznym stopniu, w plebiscyt: głosujesz za Unią Europejską, albo za PiS-em.
Jawna zimna wojna z UE, na pewno wpisana w kalendarz tej podłej zmiany, na pewno nie miała wybuchnąć w tym czasie. Kaczyński jeszcze nie zdołał dostatecznie zohydzić Unii w oczach Polaków. Wojna tak, ale nie w czasie tej kampanii wyborczej.

Kalendarz głupcze! 
Kaczyński to wie, a mimo tego będzie ryzykował, będzie wojował... i przegra. Bo Kaczyński to gracz, nałogowy gracz, w dodatku z bardzo czasowo ograniczonym polem gry. I ten sam kalendarz, który każe mu się cofnąć, ten sam kalendarz (do spółki z chorymi ambicjami) zatrzymać mu się ani na chwilę nie pozwala i zmusza go do coraz to bardziej ryzykownej gry.

A dziś, Gdańsk 31 sierpnia: 
- Konstytucja! Konstytucja! - Pod ogołoconą ze zdjęć bohaterów stoczniową bramą.
I szyderczy uśmiech i głos, stojącego obok prezydenta i premiera, przewodniczącego Piotra Dudy ...
- Precz z komuną! Precz z komuną! 
Matko Boska Królowo Polski, zawiesili cię na bramie w złotych ramach.
Matko Boska Królowo Polski, abdykowałaś .... że nie grzmisz ...?

Kilka godzin później, prezydent Andrzej Duda w kościele św Brygidy :
- "Boże błogosław nam wszystkim"
A wcześniej, praktyczne (jak za komuny) uzależnienie Władzy Sądowniczej od widzimisię jednego prezesa jedynej słusznej partii politycznej, pan prezydent Duda uznał za spóźnioną kontynuację spełniania postulatów sierpniowych.

Gratuluję Panu Panie Prezydencie dobrego samopoczucia i dalszej radosnej fantazji w Pańskiej  twórczości życzę. 
Precz z komuną, precz z bolszewizmem, tymi ... których Pan i Pański prezes tak bardzo nienawidzicie, że po 30 latach  na nowo je w Polsce wprowadzacie.

Adam Czejgis.

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Tydzień pajaców, szczyli i grabarzy ...



Tydzień zeszły:
Za kampanię samorządową odpowiedzialny, pan europoseł Tomasz Szczyl szarpie i wyzywa … robi prasę.
Pan minister Joachim Jojo atakuje publikę odgrzewanym prezesem w górach.
Pan minister Zbigniew Zero pyta pani prezes magister Nad-wyraz, o to co pan prezes w tych górach wymyślił.
Pan premier Mateusz, ten co wstrzymał i poruszył, orzekł,  że Polska to prezes, a UE to on.
Na co, pan prezydent Andrzej Niezłomny ogłosił się głównym tępicielem starych komuchów w Austrii i największym przyjacielem imigrantów w Irlandii.
I tu, powrócił pan europoseł Tomasz Szczyl , który zabrał złodziejom, to czego nie ukradli i to co pan prezes na Caritas zapłacić polecił.
Ale chyba największym sukcesem tygodnia był udany eksperyment zmartwychwstania, przeprowadzony przez ministra Henryka Po- szyszkę.

A co o tym wszystkim myśli pan prezes w górach? Tego pan minister Joachim Jojo, niestety nie przekazał.
Choć trzeba mieć nadzieję, że pan prezes jest zadowolony, gdyż:

Wyniesione na najwyższy światowy poziom idiotyzmy wygłaszane przez podległych prezesowi funkcjonariuszy, nie tylko śmieszą, ale też mocno nadwyrężają – polegający na straszeniu PiS-em – misterny plan opozycji. Bo czy niezbyt mądry jeden z drugim bajarz i mitoman, kuglarz i żartowniś może być jednocześnie groźnym tyranem? No może i może...ale co taki może ....
Pan prezes będzie zadowolony. Partia schodzi do korzeni.

W poniedziałek z rana:
Prokurator Stanisław Adekwatny da radę Europie, Ameryce i zdrowemu rozsądkowi też da radę.
Sędzia rzecznik Maciej Zagubiony przypomni sobie co już naopowiadał i dowie się co miał naopowiadać, i naopowiada.
Wicepremier Jarosław Zkrakowa zdumiony, że w UE obowiązują jakieś traktaty, w narodowe gacie wskoczył i Trybunały zrugał, Unię wyklął.
A dzień długi ….

Fałszywy teatr, fałszywi aktorzy.
Fałszywa historia, fałszywa pogoda, fałszywe prognozy.
Fałszywy rząd i sąd sfałszowany pod fałszywym krzyżem.

Można jak kretyni, byle honorowo, byle z wiarą i gotówką.
Można kłamać, byle śmiesznie, byle z dumą i stanowczo.
Można się świnić, można się taplać, byle nie za darmo.
Można kraść, byleby o zapasowym złodzieju pamiętać.

Śmiej się publiko, jeszcze nie kneblują.
Pamiętaj publiko, stary teatr gorszy.
Śmiej się publiko, ta trumna nie twoja.
Ten wieniec taki ładny, tylko z polskich kwiatów,
a stoły zastawione i jeść wciąż się chce.

Ciesz się publiko, demokracja ma się ….
Jesteś Polakiem, twoje przedstawienie ma podlegać polskiej interpretacji.
Nie słuchaj ulicy, nie wierz zagranicy ...
Ten dół nie dla ciebie, ten krzyż nie twój …
Tam leży ten co nie stąd, co nie zrozumiał, co nie taki
To nie Polak, nie człowiek … to wróg.
Mówisz, że podobny do twojego brata....
Przebrał się skur....yn, mordę ufarbował …

Po co ci zaglądać, po co ci wiedzieć...
Śmiej się publiko
Zadowoleni dostąpią zbawienia, umrą mniej.
Śmiej się publiko, po co ci wiedzieć,
co za kulisami, kto pod sceną siedzi, kto po dachu chodzi …
Rechocz do sera, wyśmiewaj nie twoje
głośno bezmyślnie zabawiaj się bliźnim
bez wytchnienia, bez przebaczenia,
z przyzwyczajenia bez przyzwoitości.
Śmiej się Polaku, jesteś rozgrzeszony ….

Jutro cię przeklną.
Jutra nie usłyszysz.
Gruzy posprzątają razem z twoim śmiechem.

Mali śmieszni ludkowie z olbrzymią władzą, im zabawniejsi tym bardziej groźni. Sam śmiech ich nie powstrzyma. Nasz śmiech pomaga nam i opozycji więcej niż obśmianym szkodzi. Śmiech tak potrzebny, jak i zaciemniający prawdziwy tragizm sytuacji i ogrom zniszczeń w Polsce i w Polakach. Śmiejmy się, ale nie zapominajmy o tym, że ci mali klauni już mają prawie nie ograniczoną władzę, a dążą do jeszcze większej. Śmiejmy się, ale pamiętajmy, że to oni mają nasze pieniądze, że to oni rządzą prokuraturą, policją, wojskiem, a i sądami próbują ..... Śmiejmy się, ale pamiętajmy, że to ci poprzebierani nieudacznicy, ci pazerni mali ludzie decydują o naszym i naszych dzieci dniu dzisiejszym. Śmiejmy się i zróbmy wszystko, żeby dzień jutrzejszy był mniej śmieszny, mniej straszny... żeby dzień jutrzejszy wrócił do normalności. Żeby dzień jutrzejszy przywrócił prawdziwe znaczenie czynów, prawdziwe znaczenie słów, żeby było może nieco smutniej, ale przyzwoiciej, ale zwyczajniej po ludzku.

Adam Czejgis.

czwartek, 23 sierpnia 2018

Ratuj się kto może ...


Ale się śpieszą, ale się boją. „ A jeśli przegramy?”
Co będzie … Polska będzie. I kara będzie.
A najgorliwiej będą PiS oskarżać, przez nich wywyższeni prokuratorzy, ich Piotrowicze; ci co służą każdej władzy – obojętnie Bóg czy diabeł – każdej władzy, która akurat jest.
A najsurowsze na PiS wyroki w imię Rzeczypospolitej i własnym, w imieniu pozostawienia im honorariów i "honorów" wydadzą ich sędziowie, ich Kryże. Oni  od swoich „dobroczyńców” odwrócą się jako jedni z  pierwszych.
Bo tak ci słabi, jak i ci sprzedajni pożal się Boże prawnicy najlepiej wiedzą, że do brudnej roboty tacy "cwaniacy" każdej władzy przydać się mogą.
Bo to oni także, a przynajmniej znacząca ich część, ze względu na stanowiska, na wiedzę na doświadczenie, jako jedni z pierwszych zauważą zmianę kierunku politycznego wiatru. I to oni pierwsi PiS zdradzą.

Ale się śpieszą. Jak napuszone balony unoszą się na wzburzonym politycznym oceanie. I na gwałt potrzebują bezpiecznej przystani. I wynajęli fałszywych ratowników, wyszkolonych w sadzawce, wyposażonych w dętki rowerowe.
To nie wyrachowanie, to strach każe PiS przyspieszać. Zamykają oczy i chlapią i mnożą błędy i mnożą strachy. „A co będzie jak jednak przegramy?”

Patrzę na bezprawne poczynania rządzących, patrzę na powolnych im prawników. I jest mi smutno ... ale nie beznadziejnie. Zawsze byli, są i będą tacy sk. co dla zysku, dla kariery, dla władzy, dla sławy skłamią, ukradną i gorzej.... I zawsze znajdą setki usprawiedliwień, setki wyższych konieczności.
I patrzę z przerażeniem na miliony sąsiadów, którym jawne łamanie prawa przez rządzących nie przeszkadza, którzy nawet ewidentnych krzywd swoich nie widzą. Patrzę z przerażeniem jak bezmyślnie pozwalają demolować przyszłość dzieci i wnuków. I wtedy nadziei we mnie jakby mniej.

Adam Czejgis.

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Popieprzył i Scynamonił


Sprawiedliwości mówimy dość
Prawem nam prezes i Nowogrodzka
Zdusimy sądy, Merkel na złość
Wystarczy Ziobro i Częstochowska …
Odrzuć kodeksy, katechizm stosuj
I na PiS głosuj.

Chcesz Kaczyńskiego za króla cara
Chcesz za Kaczyńskim do nieba iść
Chcesz by za rozum starczała wiara
Głosuj na PiS.

Komu zapłacić, miliony komu
Komu tu zabrać by dostał ktoś
Z każdej fabryki, z każdego domu
Stosy złotówek i wdowi grosz
Chcesz by je rozdać na boży sposób
To na PiS głosuj.

Chcesz mieć Rydzyka za mamę tatę
Chcesz za Rydzykiem do nieba iść
Chcesz Rydzykowi oddać wypłatę
Głosuj na PiS.

Po co nam czołgi, helikoptery
Wiara i honor ... one mniej drogie
Starczą latawce, starczą rowery
Oby niezłomnie i z Panem Bogiem.
Idź do kościoła, ugotuj rosół
I na PiS głosuj.

Chcesz by cię bronił prezydent Duda
Chcesz ty za Dudą do nieba iść
Zapłać podatek i licz na cuda
Głosuj na PiS.

I Amerykę i Europę
Za durnych mieć i durnym brać
Z jednym bankierem, z jednym jełopem
Z chamem i z panem zmienna ich mać
Bądź zdrów, wierz w partię i nie kuś losu
Na PiS zagłosuj.

Chcesz by cię wspierał Morawiecki
Chcesz za premierem do nieba iść
To opuść spodnie, lub zawiń kiecki
Głosuj na PiS.

Bo kryzys w Unii za kryzysem
I tylko w Polsce szafa gra
Traktujta euro miękkim zwisem
My wam urządzim tutaj raj
My wam... wy się nie bójta
Na PiS głosujta.

Adam Czejgis.

piątek, 17 sierpnia 2018

Rzeczpospolita kamratów


Starsi pamiętają: Polska Ludowa. Władza Ludowa. Dyktatura proletariatu. A w niej, tak jak w Moskwie, prawdziwą  patriotyczną siłę w społeczeństwie mogła stanowić jedynie partia, i tej partii rząd, sąd, prokuratura, milicja, wojsko... wszystko w jednym. Partia to państwo zawsze i wszędzie.
I państwa przedstawiciele i właściciele: pierwszy sekretarz, sekretarze (wojewódzki, powiatowy, gminny, zakładowy) wojewoda, naczelnik, komendant, sołtys, dyrektor, kierownik, majster, urzędnik, kierowca państwowego autobusu, ekspedientka z deficytowym towarem pod ladą, pijany syn sekretarza, pazerna córka dyrektora, bliższa i dalsza rodzina, koledzy, koleżanki, znajomi ....
I kraj jak oblężona twierdza z permanentną wojną z wewnętrznymi wrogami ludu i zewnętrznymi tych wrogów imperialistycznymi mocodawcami. Silni zwarci okopani.

Polska PiS-owa.
Prawie wszystko tak jak wyżej, plus biskup, proboszcz, wikary, kościelny, kibol, naziol .... 
Pod pozorem zwalczania peerelowskich złogów, "unarodowienie" czyli upaństwowienie, czyli zawłaszczanie przez partię co się tylko da, wszystkiego i wszystkich.
Moskwa chwilowo tylko w tle. 
Suwerenność zamiast ludowości. Inkwizycja i walka narodów zamiast walki klas. Nie będą im jacyś tam niepolacy lewacy niewierni niemieccy czy francuscy w polskiej kaszy mieszali. Unia Europejska won i jedziemy z tym koksem za Ural.

Rok 1976, ulica Targowa na Pradze. Zatrzymany przez patrol MO pewien student ze Śródmieścia za "niemanie” dowodu osobistego i za pyskowanie władzy, dostał pałką w ucho. A pięć minut później, za namolne tłumaczenia funkcjonariuszom, że Konstytucja wymaga, żeby obywatel dowód posiadał, ale nie wymaga, żeby go wszędzie ze sobą nosił, zaliczył fangę w nos.
Następnie młody "konstytucjonalista” niepomny ran, sepleniąc przez spuchniętego kinola nadal usiłował uświadamiać milicjantom swoje obywatelskie prawa. A gdy ludowa władza już całkiem cierpliwość traciła i już już miała inteligenta dokładniej do siebie przekonać... wtedy z bazaru rozległ się przeraźliwy wrzask. Milicjanci pobiegli do bramy.
Okazało się, że jakiś pijaczek zasadził kopa w kobiałkę z nabiałem swojej przyjaciółki, „wiejsko-praskiej” przekupki. I wyszło na to, że rozbite jaja wraz z .urwiącym sopranem jajczarki ,w ostatniej chwili, uratowały resztę obywatelskiej godności i pełną szczękę obywatela studenta inteligenta "konstytucjonalisty".

Ale, ale to dawno temu, za  "niepolskiej komuny” było. A dziś władza nam mówi, że przecież mamy wolność, mamy demokrację, praworządność mamy... No to po kiego za przypominanie o Konstytucji znowu ganiają … ?

Inna para kaloszy, że inteligencja, kultura i empatia u teraźniejszych policjantów jakby wyższa jest niż u tamtych milic-majstrów z Cyryla i Metodego była. Szkoda tylko, że niestety całkiem odwrotnie jest z inteligencją, empatią i kulturą u ich (mianowanych przez PiS) przełożonych. Dawniej za Peerelu wyżsi oficerowie służb świniami to i owszem przeważnie byli, ale w większości na pewno nie durnymi całkiem. A dziś im wyżej tym głupiej, a i po świńsku niemniej.

Na wzór dyktatury  proletariatu budują nam dziś w Polsce dyktaturę kamratów. Sierpy  zamienili na krzyże, młoty - na falangi. Za Marksa mają Rydzyka, za Engelsa - Międlara. Ciekawe na co swoje rozumy podmienili, a na co sumienia...?

Adam Czejgis.


wtorek, 14 sierpnia 2018

raz dwa trzy, dzisiaj ja jutro ty


Komu cela, a komu konfitury?
Kaczyński myśli i decyduje mądrze, minister Ziobro realizuje różnie, prezydent Duda udaje ładnie. 
I gra muzyka, suweren tańczy. Partia konsumuje i maszeruje, a co nie zeżre to zdepcze. 
I tak im się te zadeptywanie spodobało, że wszelki umiar w tupaniu stracili. Pokopali, połamali już tyle, że do pożarcia coraz mniej zostaje. A i muzyka z tego kuleje, suweren się już tak bardzo nie cieszy, nie chwali, i krok mu w tańcowaniu się plącze. Na domiar złego, Kaczyński poważnie zachorzał. A bez prezesa to w partii, jak bez mózgu i bez ręki, inne członki się rozłażą.  

Minister magister Ziobro miał do wykonania - niezbędne prezesowi i partii do wiecznego rządzenia - dwa zadania: Pozbyć się tak zwanego imposybilizmu  i wsadzić za kraty trzy czwarte Platformy i pół PSL-u. 
A tu, mijają trzy lata, a pan magister wziął i zamienił imposybilizm prawny na kretynizm bezprawny, a Schetyna i Kosiniak nadal na wolności chodzą i brużdżą. Albo magister taki głupi, albo opozycja taka święta?
Ktoś tu musi być winny. Tusk już nie wystarczy. 
Może Duda...? On to dwoma wetami ni z gruchy ni z pietruchy o rok opóźnił przejęcie KRS i Sądu Najwyższego. I chcąc nie chcąc dał czas UE, sędziom i opozycji na bardziej skuteczną obronę.
I tu raz dwa trzy ….
Może być, że to też wina prezydenta. Ale po pierwsze to jest on, jak na razie, niezbędny i po drugie, (również) jak na razie, to można mu skoczyć.
Wróćmy do Ziobro.
Ten znowu, co nie wymyśli to do poprawki, a co poprawi to do remontu... Na dodatek, to swoich magistrów już w każdą dziurę powtykał i kwitów na kolegów podobno co niemiara naprodukował. 
A prezes choruje, wybory za wyborami tuż tuż, a wynik niepewny. Co robić....?
Wina Totalnej... nie wystarczy. Ulica i Zagranica... też mało. Ale spokojnie. Spokojne wasze łyse i wasze rozczochrane. Kto zawinił wiemy rozumiemy. Ale kogo się „powiesi” kowala, cygana czy kozę, to już pan prezes jak wydobrzeje to zadecyduje. To pan prezes rozkaz wyda …. jak zdąży.

A na razie:
Drogi chłopie 
pozdrów Kazię 
bo"Kuń" kopie.
Kampania startuje.
Ziobro knuje. Wojsko defiluje. 
Duda wetuje, mianuje, negocjuje, kupuje. 
Rydzyk obserwuje.
Pogoda dopisuje, piwo smakuje. 
Błaszczak nurkuje. ........

Adam Czejgis.

niedziela, 12 sierpnia 2018

O dwóch takich co się pomylili


Młody ambitny, bogaty zapragnął czegoś więcej. I stało się, Pani Władza w całej swojej okazałości (wielkie niespełnione pragnienie ojca) stanęła przed nim gotowa, tylko brać... i on wiedział, że ona jemu się należy. Nie mówił o tym wprost, nie głosił tego publicznie. Szeptał na ucho, czarował... Brakowało mu tylko zaplecza, siły partii i autorytetu Starego.

Stary potrzebował powolnego mu zaufanego tłumacza krętacza, salonowca i liczydła w jednym. Potrzebował kogoś kto wytłumaczy go w świecie. Potrzebował kogoś kto wytłumaczy mu świat. Stary patologiczny spiskowiec, panicznie bojący się zdrady uznał Młodego, gościa bez żadnego partyjnego zaplecza, za najmniej groźnego.

Ale tak naprawdę, to obu polityków połączyła, ich niczym nie ograniczona, wyobraźnia. Stary zobaczył w Młodym genialnego wizjonera w ekonomi, w gospodarce, w światowej dyplomacji... Młody miał Starego (albo udawał, że miał) za proroka, za mędrca opatrzności i opaczności , jeśli nie dla świata, to dla Polski, a już na pewno  dla niego. I nawzajem znaleźli w sobie nowe otwarcie, nowy zysk, nowe horyzonty. I polubili się tak jak dwaj geniusze, jak dwaj mistrzowie pośród maluczkich, jak dwie góry ze szczytami nad chmurami i z niebiańskim widokiem nieznanym pagórkom i dolinom.

I tak jak wszyscy inni narcystyczni zarozumialcy (przed nimi i po nich) przewracają się o własne nogi nienadążające za chorym wyobrażeniem drogi. I czym większy zysk tym większy krach, im więcej szczęścia, im wyżej wzlecą tym boleśniej upadają. I nigdy przenigdy nie uznają swojej pomyłki. A mylą się zawsze. Bo zawsze mylą się ci co za nic mają świat i ludzi. Mylą się zawsze ci co mają się za lepszych. Mylą się zawsze ci co zawsze mają rację, a nie mają szacunku dla innych. I przegrywają zawsze z tymi, których mają za gorszych, za głupszych od siebie.

Adam Czejgis.

czwartek, 9 sierpnia 2018

Panie Duda prezydencie (ballada dziadowska)

Z roztargnienia (z Alzheimera?)
zapomniałem o rocznicy
wstyd mi teraz jak cholera
że wczas nie pobiegłem życzyć:
Zdrowych lat w niezłomnym duchu
wiele szczęścia i posłuchu 
w najważniejszym uchu w Ruchu.

Panie Dudo prezydencie
z pisu wzrosłeś, zejdziesz z pisem
masz długopis, masz zadęcie
abdykację też podpiszesz.

Prezes słońcem, tyś księżycem
premier – kogut, a ty – orzeł.
Dobrej ci podróży życzę
słyszałem ... lecisz za morze.
Tam koale i kangury
nauczysz polskiej kultury
niezłomnie jak rzadko który.

Panie Duda prezydencie
naród kocha ciebie czule
masz długopis, masz zadęcie
podpisuj drugą półkulę.

Tyżeś jak ten król Salomon 
św. Szaweł, św. Łucja
wymykasz się ludzkim normom
sam jesteś jak Konstytucja.
Bierzesz pióro i do celu
dojdziesz tam gdzie doszło wielu 
sekretarzy z peerelu.

Panie Dudo prezydencie
z pisu wzrosłeś, zejdziesz z pisem
masz długopis, masz zadęcie
abdykację też podpiszesz.

Ale wcześniej panie Duda
zrobią z cię ofiarne cielę
pozostanie tylko wóda
jak przemyci ktoś pod celę.

Adam Czejgis.