poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Andrzeju Dudo Prezydencie Teoretyczny.

Panie Prezydencie. Pańskie teatralne nadęcie, brak szacunku dla faktów historycznych i najnowszych w dziejach Polski, pańskie żarty  z dwudziestosiedmiolecia wolnej Ojczyzny. Wszystko to na uroczystej mszy pogrzebowej - jak to zwać, Panie Prezydencie, jak zwać?

Co jeszcze, jakie tragedie Narodu Polskiego wykorzystacie do bieżącej polityki? Czyje kości rzucicie na stos, kiedy już "wypalą się" "Trumny Smoleńskie"," Powstańcy Warszawscy", "Żołnierze Wyklęci"?  Poszukacie nowych, wytworzycie nowe, rzucicie świeże?

Pańskie słowa Panie Prezydencie:
-"Jak to się stało, że aż 27 lat trzeba było czekać, aby Polska mogła pochować swoich bohaterów? O ile do 89 roku, można powiedzieć, że rządził ustrój tych samych zdrajców, którzy zamordowali "Inkę" i "Zagończyka", to przecież po 89 roku, teoretycznie nie - tu pański, z całym szacunkiem, krzywy uśmieszek i rechot części zebranych.

sobota, 27 sierpnia 2016

Politycy i dziennikarze!

Polityku: pośle, senatorze, radny, burmistrzu ..., mieniący się przedstawicielem praworządnej, demokratycznej opozycji w Rzeczypospolitej Polskiej A D 2016.

Spójrz w lustro - co tam widzisz? Czy to co ja i tysiące Twoich wyborców, patrzących na Ciebie bez partyjnego, czarodziejskiego lusterka?
Oskarżasz dziś prostych biednych ludzi o brak rozumu. O to, że ich przekupiono, oszukano i z ofiar PIS-u - a i poniekąd własnej partii - czynisz winowajców. A co Ty zrobiłeś "Wybrańcu Narodu", co poświęciłeś dla dobra Ojczyzny? Z jakich zaszczytów, dla niej zrezygnowałeś, z jakich apanaży, z których ambicji? A może nie pojechałeś na wakacje, może obniżyłeś standard prywatnego życia, może dzieciom zabrałeś kieszonkowe? Nie - no i dobrze, nie można mieć o to do Ciebie pretensji. Weź się człowieku za robotę , do jakiej Cię wybrano i nie oskarżaj, nie obrażaj Bogu ducha winnych rodaków, tym bardziej, że to Ty i Tobie podobni nie zrobili nic, by zwykłych prostych ludzi oświecić, upodmiotowić, dać wędkę, wskazać drogę.
Patrzysz na świat przez słupki sondaży, arkusze badań, przebiegłe plany i zawiłe, przeważnie przeterminowane  programy. Dobro partii z dobrem Polski bezmyślnie utożsamiasz. Chcesz poparcia, daj przykład: zejdź ze ścianki, gdzie kopiesz i opluwasz kolegę opozycjonistę, konkurenta, bo akurat Ci spadło ...; cofnij się o krok, przeproś jeśli trzeba, oddaj  coś swojego,oddaj dobro twojej organizacji, dla dobra wspólnego, dla Polski.
 Zrób to teraz, dopóki jeszcze możesz, póki jeszcze nie zamknęli nas wszystkich do wielkiego niezłomnego kołchozu i nie kazali Ci zostać krową dojną - dla zysku, lub małpą - dla uciechy. Czas to jest już ostatni - jutro nikt Ci już nie uwierzy.

PO. Nowoczesna, PSL.SLD, Razem. Ta piosenka jest pisana dla was.

Piosnka niekoniecpolska.

Choć w Ojczyźnie, złego nie ma,
Co władza w gorsze nie zmienia,
Opozycja - swary głupie,
Biała płachta w czarnej kupie.

ref. Gdy politycy wciąż myją ręce w zmąconej wodzie,
Całą nadzieję na lepsze jutro kładziemy w KOD-zie.
Opozycjo przetrzyj oczy, otwórz serca, bo już czas.
Pójdziem w bój o wolny kraj, z wami, albo mimo was.

czwartek, 25 sierpnia 2016

Zandberg w Płocku, Razem, ale osobno - a PIS...

... a PIS w ogień dmucha...

Do Pana Adriana Zandberga, członka Zarządu Krajowego Partii Razem.
Piszę, do Pana "Doktora Lewicy", stary robotnik, nie związany z żadną partią polityczną, zaniepokojony o los Ojczyzny, o wolność i byt wszystkich jej obywateli - prawicowych, lewicowych, białych , czarnych, czerwonych, bez różnicy.

Panie Zandenberg, przedstawił nam Pan siebie i swoją partię - poglądy, program, plany - recepty na uleczenie polskiej polityki, gospodarki, służby zdrowia itd. Zaproponował Pan śmiertelnie już choremu organizmowi tabletki i syropy - być może skuteczne w profilaktyce i początkach choroby - niestety dziś jeszcze niedostępne, a jutro już przeterminowane.
Powiedział Pan też, że nie uważa obecnej sytuacji w Polsce za katastrofalną - "jeszcze nie siedzimy" na bombie ( cyt. z pamięci.

wtorek, 23 sierpnia 2016

Zakochanie jako wstęp do wspólnego życia


Zakochanie - a potem ...

Wielu z nas przechodziło przez to - niezwykły okres fascynacji spotkanym człowiekiem. Jedyny na świecie, wyjątkowy. Dobry i piękny. Nie wyobrażam sobie życia, jak tylko z NIM. A życie z NIM będzie z całą pewnością jednym, niczym nie zmąconym pasmem uniesień i szczęśliwości.

Podejmują decyzję o wspólnym życiu. W dawnych czasach to był ślub - na zawsze, na dobre i na złe. Umiejętność  zbudowania satysfakcjonującego małżeństwa na bazie ulotnego z natury stanu zakochania to niezwykły dar. W żadnej szkole tego nie uczą. Każdy na swoją miarę opracowuje swoje patenty.

Jesteśmy po pierwszych miesiącach zakochania - fascynacji ideą KOD , spontanicznego działania, angażowania się z ogromnym ładunkiem emocji, czasu, umiejętności. I oto teraz stajemy na progu decyzji - czy ta sprawa będzie sprawą ważną w moim życiu. Już wiemy, że łatwo nie będzie. Już wiemy, że są też wady w naszym początkowo podziwianym obiekcie.

Moją decyzją jest podjęcie się tego trudu. Jestem więc już członkiem KOD, przygotowuję się do Walnego Zebrania. A potem? Zacznie się prawdziwe życie - z Komitetem Obrony Demokracji. Czasem będzie konfliktowo, czasem spokojnie. Czasem będzie słodko, a czasem gorzko. Jak to w małżeństwie.

Niektórzy boją się długiego dystansu. Wydaje się im, że lepiej fundować sobie krótkie odcinki - i ten magiczny stan zakochania powielać, powielać. Obiekty tylko zmieniać.

No to ja jestem tradycjonalistką. Dobre owoce w budowaniu postaw obywatelskich pojawią się, gdy będziemy wytrwali. Jak w małżeństwie.

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Od kuzyna Janusza do posła Jarosława.

Czy można być dobrym człowiekiem, nienawidząc ludzi?

Onegdaj, znajomy kuzyn Janusz, mieszkaniec jednego z płockich osiedli domów jednorodzinnych, tak oto przedstawił mi swoich sąsiadów:
- Popatrz Adam, ta tu stara idiotka - stado kotów, dwa psy, miauczenie, szczekanie i smród całą dobę. Jak żyć?
Albo tam - to już arcy-kutafon i złodziej: trzy samochody, córunie jak z domu mody, no i ta jego wypindrzona żonka - tapeta, perfumeria i pusty łeb.
A ta tutaj - ogrodziła się jak w więzieniu - trzeci chłop już ją zostawił. Z pierwszym ma syna, taki jakiś arbowaty. Cała rodzina wuja warta.
Zobacz, zobacz- idzie, profesorek z Tworek, obdarty jak bezdomny, chyba dla niepoznaki, bo dom i ogród jak z bajki. I niby z czego to - jak nie z łapówek i przekrętów?

piątek, 19 sierpnia 2016

Do Pana Ministra Zbigniewa Ziobro.

Szanowny Panie Ministrze Niesprawiedliwości w Rzeczy-już- niepospolitej.

Nie jestem prawnikiem, nawet nie mam wyższego wykształcenia - umiem czytać, patrzeć, słuchać. I widzę i słyszę wielki wolny demokratyczny świat światłych  ludzi: polityków, prawników, naukowców, artystów, dziennikarzy, robotników... - mądrych i dobrych. Pana tam nie widzę. Null, zero, niemand, nobody. Nie ma tam Pana, nie ma prezydenta i premiera, nie ma rządu i parlamentu (o prezesie nie wspomnę) - i Polski tam coraz mniej.

Panie Ministrze, pańskie śledztwo - bo to Pan za nim stoi - przeciwko profesorowi Rzeplińskiemu to kolejny gwóźdź do kolejnej pańskiej politycznej trumny. Zmartwychwstania tym razem nie będzie, Nie popsuje Pan polskiego wymiaru sprawiedliwości, tak jak medycyny i opozycji nie zdołał Pan onegdaj zniszczyć. Nie takim "prorok" strasznym, jakim chce się widzieć. Z całym szacunkiem, nie lubią Pana, ale i się nie boją - podobno nawet kot prezesa na pański widok szczeka.

czwartek, 18 sierpnia 2016

Panienka z okienka.

Sympatyczna, skądinąd, pani w banku przyjmując stałe zlecenie na opłatę składek członkowskich Komitetu Obrony Demokracji - wzdrygnęła się cała, spojrzała z ukosa i rzekła:
- To pan "to-to" popiera?
- Popieram KOD, nie "to-to".
Sympatyczna pani wciągnęła nozdrza między rumiane policzki, jakby jej nagle pod nosem źle  zapachniało, a wielkie błękitne oczy, w stal ostrą schłodzone, wbiła w ekran monitora. Nie mogąc powstrzymać ciekawości, co chwilę zerkała ukradkiem  na pana,  kodowskie dziwadło.

Tydzień później:

Niewątpliwie sympatyczna pani z bankowego okienka, zaczepia na ulicy, siłą rzeczy mało sympatycznego, starszego pana, miłośnika "to-to":
- Przepraszam, byłam zaskoczona, nie znałam, nie pomyślałam...
I śmieją się oboje, ludzie się oglądają - jest "git"

Lenistwo umysłowe, najgroźniejsza choroba naszych czasów. Wszechobecne hasła, gotowe recepty na wszystko, i samozwańczy, sprytni i bez skrupułów lekarze uzdrowiciele od wszystkiego: Donald Trump, Marine Le Pen, Nigel Farage, Viktor Orban, Jarosław Kaczyński .....


Nad wyraz sympatyczna pani z banku, poznała, pomyślała, zrozumiała - może jutro polubi.


Adam Czejgis.


środa, 17 sierpnia 2016

Panie Kaczyński, już Pana niosą...

("Pojawiasz się i znikasz, i znikasz ... ")


Panie prezesie Kaczyński, kto tu rządzi? Prezydent, premier, rząd, sejm, senat -  oni tylko kwitują wymyślone przez Pana, ale już nie pańskie kwity.


Otworzył Pan klatki, odkopał nory, zburzył grobowce i wypuścił w świat - hodowane latami - najpodlejsze nacjonalistyczne instynkty i pragnienia. Naznaczył je orłem i krzyżem , przebrał w garnitury, mundury, ornaty i służyć kazał. Zło kark zgięło - czy posłuchało? Zło nie ma pana, nie ma prezesa i kardynała - ma za to swoje małe i duże brudne cele: po krzywdzie, po trupie, do mety, której nie było, nie ma i nigdy nie będzie.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Trybunał Konstytucyjny. Z poparciem dla prawa, z uznaniem dla sprawiedliwości.

Płocki KOD.

Nie jesteśmy politykami: nie pragniemy władzy, nie dbamy o poklask, nie chcemy sztucznej wielkości. Nie czujemy się narodem wybranym i nie przyznajemy sobie monopolu na rację.

Miłość, Wolność, Światło, Praworządność, Tolerancja - to nasze atuty i nasze ograniczenia.
Normalność: szacunek dla ludzi bez względu na rasę, narodowość, religię, orientację, poglądy; otwartość na cały wolny świat we wszystkich jego barwach, sukcesach i porażkach w symbiozie z miłością do Polski i Polaków to - to czego chcemy, do czego dążymy.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Demokracja to odpowiedzialność (opowieści część druga)


Zgodnie z zapowiedzią wracam do tematu, którym zająłem się w notce pod tytułem „Demokracja to pakiet (opowieści część pierwsza)”. Tym, którzy nie czytali poprzedniej notki, w telegraficznym skrócie przypomnę inspirację tematu. Był nią niemądry eksperyment, jaki został przeprowadzony w klasie pewnego 16-latka. Poddano tam pod głosowanie, że 2+2=5 i uzyskane poparcie większość zostało przedstawione jako dowód na to, że demokracja nie jest dobrym ustrojem. Częściowo się z takim rozumieniem wyniku głosowania już rozprawiłem w poprzedniej, wspomnianej wyżej notce, a teraz dorzucę kolejnych argumentów przeciw niemu.

Tym razem będzie o odpowiedzialności. Nie można bowiem mechanizmów demokracji rozpatrywać w oderwaniu od odpowiedzialności za skutki swoich działań. Wspomniany wyżej eksperyment był niewłaściwy także z tego powodu, że osoby biorące w nim udział nie musiały wziąć na siebie skutków podjętej decyzji. W takiej sytuacji wynik głosowania był dość łatwy do przewidzenia. Przekora, która jest cechą charakterystyczną wieku dorastania (choć czasem się z niej niestety nie wyrasta), wzięła górę nad rozsądkiem.

piątek, 12 sierpnia 2016

Demokracja to pakiet (opowieści część pierwsza)



Do napisania tej notki zainspirowała mnie rozmowa z jedną z członkiń płockiej grupy KOD. Ponieważ sprawa dotyczy w pewnym stopniu jej rodziny, więc nie będę podawał żadnych personaliów, a ponieważ nie uzgadniałem tej notki z nią, więc mam nadzieję, że mi wybaczy wybór inspiracji.

Ale do rzeczy. Otóż z rozmowy z przesympatyczną płocką Koderką dowiedziałem się, że w klasie jej 16-letniego krewnego przeprowadzony został eksperyment, który miał dowieść, że demokracja jest do niczego. Poddano mianowicie pod głosowanie, że 2+2=5 i z racji tego, że większość opowiedziała się za tą opcją uznano, że demokracja to jest niewłaściwy system.

W tym momencie aż się prosi, żeby zapytać, co jest lepsze i dlaczego? Ale tym pytaniem się nie będę zajmował. Może innym razem. Zamiast tego wytknę kilka kardynalnych błędów, jakie popełniła osoba, która ten plebiscyt zorganizowała i pozwoliła młodzieży na wyciągnięcie takich wniosków. Jeśli był to nauczyciel, to jego kompetencje oceniam bardzo, bardzo nisko. A błędów jest kilka.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Gość Niedzielny- babcia- wnuczek-sąsiad-pies.

Z płockiego podwórka.

Przed blokiem na ławce siedzi elegancka starsza pani. Macha energicznie Gościem Niedzielnym - ogania się przed muchami. Na trawniku bawi się jej kilkuletni wnuczek. Nagle, ślizga się na psim śladzie - zapłakany, umorusany, źle pachnący, biegnie do babci, po ratunek. Babcia wyraźnie zgorszona wyglądem i zapachem wnuka czyni znak krzyża, po czym z całych sił wali gazetą w ucho płaczącego chłopca. Tu, pochyla głowę w geście ( że tak powiem) pokutnym - Panie Boże przebacz - mamrocze pod nosem i  trzask Gościem Niedzielnym w drugie ucho wnuczka. 
Do ławki podchodzi sąsiad. Starszy pan wpierw uspokaja wrzeszczącego dzieciaka, potem nachyla się nad babcią i warczy jej w ucho:
- Jestem większy, jestem silniejszy, co paniulka na to, że teraz ja pieprznę szanowną panią w ucho.
Babka złapała wnuka - uciekła do bloku.
Po godzinie wyszła na spacer z dobrze utrzymanym, przyjaznym światu i ludziom labradorem. Piesek narobił dokładnie w miejscu wypadku wnuka swojej pani. Pani nie sprzątnęła - brzydzi się.

Adam Czejgis.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Andrzej Duda-urodziny - relacja-mini.

Pierwsza rocznica narodzin Andrzeja Dudy Niezłomnego - relacja krótka.

Komitet Obrony Demokracji powodowany obywatelskim obowiązkiem i sercem dobrym przybył pod Pałac Namiestnikowski uczcić pierwszą rocznicę narodzin Prezydenta Nowej Wielkiej Narodowej Katolickiej Polski. Z pod pałacu popłynęły: muzyka, ocena i dobre życzenia. Kod Płock też tam był i śpiewał i życzył...
Ponieważ "Pałac" KOD-u nie zapraszał, nie wpuścił do środka - relacja poniższa wzięta z trzeciej ręki może być niepełna, tendencyjna, kłamliwa, zdradziecka, komunistyczna, złodziejska itp. 

 
Rok minął jak splunął. Dzieciak podrósł zmężniał, brodę uniósł w górę wysoko i pełza po wyglansowanych pałacowych podłogach. Wkrótce raczkować zacznie, a i chodzić może nie za długo. Dziś już, świat cały zachwyca i zadziwia swoim wymownym agugu-gugu, jaro- jaro i mumu-mu.
Na urodziny przygotowano tort smakowity: wielka, słodka i kolorowa mapa Międzymorza z krajów Piastów i Jagiellonów w jedno połączonych. Na torcie między Warszawą, Poznaniem i Krakowem świeca ogromna w kształcie tupolewa ustanowiona - ogniem biało-czerwonym migocze. Ojciec chrzestny wuj Jarosław z namaszczeniem, acz soczyście w świecę dmucha: ogień gaśnie, brawa grzmią jak letnia burza głusząc nieśmiałe Andrzejkowe gugu-mumu- gugu - świeca dymi, smród się rozwiewa.

sobota, 6 sierpnia 2016

Przed nami jeszcze wiele pracy...

Byłem dzisiaj zrobić zakupy w Płockim Kauflandzie. Zastanawiałem się, czy pisać, o jaki sklep chodzi, ale reklamy mu chyba nie zrobię tym, co napiszę. A może? W każdym razie piszę.
Włożyłem niewielkie zakupy do koszyka, po czym wyłożyłem je na taśmę przy jednej z kas. Przede mną stały jakieś trzy osoby, ale jak zwykle wyjąłem portfel trochę wcześniej i sprawdziłem zawartość. Tak się składa, że portfel mam przyozdobiony logiem KOD-u. Lubię w ten niezbyt nachalny sposób deklarować, że jestem z tego sortu Polaków, na które podzielił nas prezes, który uznał za gorszy. W jego ustach, to komplement.

Przyszła moja kolej przy kasie. Pani mnie podliczyła i podała kwotę. Zacząłem wygrzebywać drobne, bo chciałem dać dokładnie tyle, ile wyszło. Podczas tej operacji logo KOD skierowane było w stronę pani przy kasie, bez jakiejś mojej intencji w tym względzie, i... zaczęło się:
 - Pan to popiera ten KOD? - zostałem zapytany tonem zaczepki.
 - Noooo, popieram - odpowiedziałem po chwili namysłu próbując się jednocześnie skupić na szukaniu odpowiedniego bilonu i argumentów, gdyby miała się zacząć jakaś dyskusja.
 - Ja to nie wiem, jak ich można popierać - rzuciła znów pani zaczepnie, a ja taktycznie zmilczałem licząc na to, że na tym skończymy wymianę zdań, bo czas i miejsce na rozmowę na ten temat wydawały mi się nieodpowiednie. Zwłaszcza, że znalazłem szukaną kwotę, a przynajmniej tak mi się wydawało.

środa, 3 sierpnia 2016

Kaczyński! Nie ukradniesz nam histori!


Wymyślona i promowana przez PIS "nowa historia Polski" - tylko chwalebna, tylko narodowa, tylko katolicka - to nie tylko oszustwo i kradzież pamięci narodowej. To wypalanie gorącym żelazem dobrych i złych doświadczeń Narodu Polskiego, to zbrodnia przeciw ludzkości, przeciw Polsce.


 Kilka zdań prywaty:
Wuj-dziadek Jan: ułan, żołnierz Kampanii Wrześniowej, żołnierz AK, żołnierz Powstania Warszawskiego, znany w swoim czasie "Wąsacz" z  wiejskiej wtedy warszawskiej Białołęki.
- Ni chleba ukroić ni nic, ni chleba, ni nic, kurne... - mamrotał miotając się po całym mieszkaniu.
Ciocia Irena położyła przed nim pudełko z rosówkami.
- Ajajaj znalazłaś Iruś, ajajaj po tych bombach to ta moja głowa jakaś taka nie taka, dupa psia jarosia - po chwili dodał:
- Adaś, bierz wędki, idziemy. 
Miałem wtedy 10 lat - poszliśmy.
Siedzimy, moczymy kije - wuj Jan opowiada: o Piłsudskim, o Wieniawie, o oblężonej w 1939 r Warszawie, o mrokach okupacji, o Powstaniu Warszawskim, o powojennych prześladowaniach. Spławik nurkuje - nie widzę,  z rozdziawioną gębą słucham.
Wuj opowiadał ciekawie, przystępnie i prawie wszystko zrozumiałem - tylko co to jest ta psia jarosia, nie spytałem. Onieśmielały mnie wielkie i nastroszone wujowe wąsiska - najbardziej na świecie straszne i najbardziej kochane.

PIKOD na Audioriver 29.07.2016


W dniach 29.07. - 31.07.2016 r. Płock był polską stolicą muzyki elektronicznej.    Kolejny raz na plaży nad Wisłą odbywał się festiwal Audiriver. Płocki KOD, chcąc skorzystać z okazji spotkania tak wielu osób w jednym miejscu, zorganizował w tym czasie PIKOD.
Biały namiot KOD został rozstawiony w pobliżu Małachowianki od strony zejścia do Amfiteatru. Rozmawialiśmy tam o demokracji i wolności, zarówno z mieszkańcami naszego miasta jak i z gośćmi, którzy przyjechali na festiwal. Wymienialiśmy poglądy, rozdawaliśmy ulotki z mapą Płocka – także na ul. Grodzkiej i ul. Tumskiej. Odbyliśmy kilka ciekawych rozmów m.in. ze zwolennikami rządów PiS. Ludzie zadawali nam pytania o cele KOD-u, jego priorytety i zasady funkcjonowania. Wymienialiśmy poglądy nt. trudnych i często dzielących nasze społeczeństwo wydarzeń z historii Polski. Wszystkie rozmowy przebiegały w dobrej i kulturalnej atmosferze. Nie doszło do żadnych incydentów.

W trakcie PIKOD-u zbieraliśmy podpisy poparcia pod inicjatywą upamiętnienia Tadeusza Mazowieckiego w Płocku. Osoby chętne skorzystały również z okazji i wypełniły deklaracje członkowskie KOD.

wtorek, 2 sierpnia 2016

Międzypokoleniowa wymiana energii.

Pan Wiktor Kazimierowicz

Dzisiaj pokłoniliśmy się nisko panu Wiktorowi Kazimierczakowi, uczniowi Małachowianki, żołnierzowi AK, docentowi w Instytucie Chemii, jednym słowem żywej legendzie. Zapewniliśmy go, że nie ustaniemy w walce o ład konstytucyjny i demokrację.

Kilka rozmów telefonicznych, dialogów na fejsie i jedziemy na spotkanie. Krzysztof zorganizował kwiaty, Andrzej zajął się dźwiękiem, ja fotkami, Adam wiadomo, piastował rolę literata. Po drodze dowiaduję się więcej, jedziemy na spotkanie z 92- letnim człowiekiem legendą, uczniem Małachowianki, żołnierzem AK, docentem chemii panem Wiktorem Kazimierowiczem. Spotkanie zorganizowali Hubert i Marcin Piotrowscy, rodzina pana Wiktora.

Przy kawie i pysznym serniku chłonęliśmy opowieści gospodarzy o czasach wojny i późniejszych. Materiału uzbiera się na niejeden reportaż i felieton. Pan Wiktor był zaciekawiony i zaniepokojony obecnym biegiem wydarzeń w Polsce. Pytał, jak nam idzie obrona demokracji, niezawisłych sądów i prawa.

Andrzej wyjął nasz płocki KOD-erski znaczek i wręczył panu Wiktorowi. Zaliczam się do pokolenia 'no logo', nie lubię obnosić się z przynależnością, sympatiami, zrywam wszywki marek z ciuchów. Szczególnie jestem przeciwny zawłaszczaniu historii i osób przez partie, ruchy, stowarzyszenia i temu podobne. Zaczynałem czuć się lekko skonfundowany, ale tym razem stało się coś innego. Pan Wiktor poprosił, byśmy przypięli znaczek płockiego KOD-u do jego koszuli, byle przypadkiem nie do piersi, dodał z humorem i rozpromieniony popijał kawkę, dyskutując z nami w serdecznej atmosferze. 

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Do Agaty Dudy, bez nadziei, z obowiązku...

Do Pani Prezydentowej Agaty Dudy.
Wielmożna Pani. Kolejny głos wołający na puszczy, bez nadziei na pozytywny odzew i tak do skutku - do zwycięstwa prawa i uczciwości, lub ich śmierci i odrodzenia.

Długie i trudne życie pokazało mi, jak niedocenioną, a wielką rolę sterującą naszym postępowaniem pełnią, małe i duże, dobre i złe przyzwyczajenia. Nawet sobie nie wyobrażamy do jakich luksusów i potworności jesteśmy w stanie się przyzwyczaić.

Szanowna Pani, o ile jeszcze pół roku temu ufałem, że pan prezydent i Pani osobiście - ze względu na Majestat i interes Rzeczypospolitej, a także wolność, godność i interesy jej obywateli - potraficie przynajmniej spróbować nadać kierunek polskich zmian proeuropejski, demokratyczny, po ludzku równy dla wszystkich Polaków. Zmian, które po zwycięskich wyborach, są naturalne, a nawet konieczne - o ile dokonywane są zgodnie z prawem, z traktatami europejskimi i zwykłą przyzwoitością. To dziś obawiam się Wielmożna Pani Prezydentowo, że jeśli nawet podziela Pani troskę i zaniepokojenie efektami rządów " Prawa i Sprawiedliwości" wyrażanej przez ogromną większość poważnych, wpływowych organizacji  międzynarodowych, prasy i obywateli wolnego świata to - nie podejmie Pani  żadnych kroków by złu przeciwdziałać, by złu zaradzić.
Z pełnym uszanowaniem, ale moim zdaniem, już przyzwyczaiła się Pani do splendoru władzy i uwierzyła we własną wielkość. A jeśli przychodzą wątpliwości, jeśli docierają odgłosy krytyki i potępienia, to już tylko jak brzęczenie komara - do tego Wielmożna Pani także już przywykła.