poniedziałek, 31 października 2016

Jarosław - Kain? - Kaczyński.

Antoni Macierewicz - główny zagłuszacz, zaciemniacz i likwidator sumienia Jarosława Kaczyńskiego, szefa i przyjaciela. A powierzenie mu Ministerstwa Obrony Narodowej, to nagroda i jednocześnie jedno z narzędzi do utrzymania i ochrony ogólnego zaciemnienia.

Janina, sześćdziesięcioletnia wdowa z trzydziestopięcioletnim synem Romkiem, mieszkała w urokliwym domku na Saskiej Kępie. Starszy, żonaty syn Wiktor od lat mieszkał osobno.
Któregoś wiosennego wieczoru Janina znowu strasznie nakrzyczała na syna. Kochała go bardzo, ale wciąż miała mu coś za złe. A to, że się jeszcze nie ożenił, a że życie traktuje zbyt lekko, że czasem nadużywa... Roman, tak jak zwykle, ubrał się i wyszedł, przeczekać burzę gdzieś na piwku.
I - nie wrócił. Zawsze wracał - tym razem słuch po nim zaginął. Matka, brat, cała rodzina,przyjaciele, policja, media - szukali i nic, jak kamień w wodę.

Kilka tygodni później, Wiktor rozpoznał brata. Znalezione nad Wisłą zmasakrowane zwłoki młodego mężczyzny to był on, jego brat Romek. Wiktor nie miał żadnych wątpliwości.

Po miesiącu od pogrzebu, cierpiąca wciąż Janina doszła do wniosku, że to jej wina, że to jej wymówki zabiły Romana. Później, równie absurdalnie, wmówiła sobie, że to niemożliwe, żeby Roman umarł. Wiktor pomylił się. Prokurator celowo nie pokazał jej zwłok syna. To na pewno nie był jej Romuś.
Rodzina i lekarze próbowali coś zaradzić i może by im się udało, gdyby nie Hania,osiemnastoletnia wnuczka Janiny.
Hanna dla zysków emocjonalnych, jak i materialnych, utwierdzała babkę w jej urojeniach - dokładając wciąż nowe. Pomagała babci pisać skargi, zażalenia, monity do prokuratury, sądów, mediów, rządu. I dopięła swego. Janina do śmierci nie pogodziła się z rodziną, z przyjaciółmi. Obwiniała ich o wypędzenie  gdzieś w świat swojego syna Romana. Została jej Hania i jej koleżanki i koledzy, później jeszcze mąż Hani. A jeszcze później zmarła i Hannie też coś zostało...

W powyższej historii skrzywdzono parę niewinnych osób.
W zupełnie innej, ale jakże emocjonalnie podobnej, ukarano miliony Polaków. 

Adam Czejgis.  

 

Paryż 2017. Jałta XXI wieku. Polskie krzesła wciąż puste.

Z ostatniej chwili:
Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński kategorycznie zabronił prezydentowi Dudzie i premier Szydło wyjazdu do Francji. Rzecznik Prasowy pana naczelnika, zarazem Minister Wojny pan Antoni Macierewicz odmówił komentarza. 

niedziela, 30 października 2016

Błaszczak, puknij się chłopie. "Piś" i "Psy"

Policjanci, jesteście podwładnymi pana Błaszczaka, a on jest waszym przełożonym. Teraz jesteście w policji, a nie w ubecji. Wiecie jaka jest różnica? W ubecji nic się nie robiło i brało za to duże pieniądze, a w policji trzeba harować non-stop, nawet bez pieniędzy.
Za PO policja była rozpolitykowana. To się kończy, rozkaz jest rozkaz, a pisanie listów... To jest przedmiot postępowań, niejednokrotnie surowych postępowań.
Policjant jest policjant, a kibol jest kibol. Każdy niech spełnia swoje zadanie.
My, wy psy musimy, musicie trzymać się razem.

Atakują nas, bo jesteśmy chrześcijanami. Na zamówienie totalnej opozycji samorządy podejmują działania prowadzące do anarchii. A kobiety? U nas prawa kobiet wynikają bezpośrednio z wielowiekowej katolickiej tradycji. Niech totalna opozycja, zamiast polskich ulic, pokaże im Niemcy. Tam prawa i wolności kobiet są naruszane, gwałcą je na prawo i lewo.
A tylko polski węgiel jest węglem nowoczesnym.

Ktoś się rodzi księdzem, ktoś małpką, ktoś inny złodziejem. Czasem ma to dobre strony, bo się można poznać.

ONR to jest problem stworzony przez KOD, jakiś margines marginesów. To są dwie skrajności.
W Gdańsku doszło do starcia dwóch skrajności. I to KOD sprowokował, spóźniając się na mszę.
Co by nie myślał, to jednak ONR jest niewątpliwie naszą polską narodową skrajnością. A KOD, kto wie czy nie niemiecką, lub gorzej. Zechcemy, a z meldunków służb wiele wyniknie.

KOD wydaje się być taki dobry, Ale jest tak dlatego, że to "Piś" i ONR są takie złe. Bez nich Kod byłby niczym. Taki układ. Raj - piekło, Bóg - Szatan, dobro - zło. Tak było i tak będzie, my albo oni.
 To " Piś" wierzy, że jest policją. A z akumulatorem na jajach jeszcze nikt nie wygrał.
Czasy się zmieniają, ale nie myślcie małpka, że to żarty, że to jakaś gówniana gra o stołki. Tu wały jedne idzie o życie, rozumiecie. Polityka to nie Dziennik Telewizyjny.

Chyba już pójdę, co tu będę tak sam siedział.

Wykorzystano i przetworzono cytaty z filmów "Psy" i "Piś".
Adam Czejgis.

sobota, 29 października 2016

W obronie pani premier Beaty Szydło. "Piś" i "Miś"

Zapytają: Po co ci ten "Piś"
Nikt nie wie, więc nie musisz odpowiadać.
Wiesz co robi ten "Piś"?
On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest "Piś" na skalę naszych możliwości.
Wiesz co my robimy z tym "Pisiem"?
My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie, mówimy, to jest wykonane przez Polaków, bo to jest "Piś" suwerenny i w oparciu o lud i naród chrześcijański. "Piś", który sobie zgnije do lata i wtedy będzie się robić protokół zniszczenia - przez 5, 10 lat badać, ekshumować, aż  się odrodzi piękny i młody nasz "Piś".

Dlaczego piłkarzom się udało? Bo zbudowali drużynę. Pani premier Beata Szydło wolą suwerena zbudowała drużynę. Pomazana przez Ojca-Pana Jarosława Kaczyńskiego ustanowiła "Tradycję Narodowo Chrześcijańską" nową "Konstytucją" "Piś" i Rzeczypospolitej. I co jej zrobicie? Bata Szydło daję radę jako premier, a protesty, to tylko "walka polityczna" oderwanych od koryta elit III RP. Zauważcie, z jak wielką siłą pani premier odszczekuje się swoim prześladowcom z Platformy Obywatelskiej - już nie miauczy.
 Krakali, niestarczy pieniędzy, a tu co tam pińcet - rząd forsą sra, a platformianym skrytożercom mówi stanowcze nie. I nie wszystkie Ryśki to równe chłopaki są. Nie da się nic zrobić, gdy taki n.p. Ryszard Petru, choć nowoczesny, to niestety porządny człowiek jest. A taki Kijowski, jak był młody, to był murzynem i grał w kosza.
Czas skończyć z tymi patologiami. Głos opozycji, to rozpacz, łabędzi śpiew i hucpa. Już niedługo pójdą siedzieć - 10, 20 lat i nie będą apelować. Tu jest Polska polskich dziedziców nie pruskich.

Aż oczy bolą, gdy śmieci z Polski wymiata premier polskiego rządu pani Szydło - Beata. Ciągle pracuje, wszystkiego przypilnuje i jeszcze niektórzy łamią jej w broszce szpilki, to nie ludzie, to wilki.

Pani premier, choć z twarzy podobna zupełnie do nikogo, podejmuje konkretne działania, w konkretnych sprawach i w konkretnym czasie. To nie jest premier "daj głos", to nie jest premier "na telefon". To mąż i żona, i syn i córka, i wnuki Stanów RP Odnawialnej.
To ona Beata Szydło, z niemałą pomocą Ojca-Pana Jarosława Kaczyńskiego potrafiła wymiksować  z toksycznego kwartetu najpierw min, Jackiewicza, a później już z trio, min. Szałamachę. By następnie w duecie z wizjonerem Mateuszem Morawieckim, piękną przyszłość nam wyśpiewać - i zawsze, i wszystko wyśpiewają.
Ten duet "Pomazańców" Szydło-Morawiecki, jak "Pierwsza kadrowa", będzie polskiej gospodarce i finansom szeroki, równy i wygodny szlak rąbał.

Ludzie chcą normalności. Król jest nagi - ta prawda dociera do kolejnych mieszkańców Europy. To my Polacy ruszymy z kontrrewolucją i naprawimy Europę. Nie będziemy wprowadzać żadnych zaleceń pisanych pod dyktando. Kwestionowanie przez Komisję Europejską suwerennych, dobrych zmian nie mieści się w głowie. Chcemy obywatelom nawrócić nasze państwo. Są przykłady - już w Średniowieczu. Nie spodziewamy się, że Donald Tusk chciałby podjąć się z nami reformowania Unii Europejskiej. W polskie reformy pani premier niech pan panie Tusk lepiej nie zagląda.

Prezes Ojciec-Pan ogłosił, że wariat na zmianę premiera nie jest w ogóle rozważany, chyba że on sam, albo min. Macierewicz. Jak kiedyś nie będą mieli co robić, to przyjdą wcześniej i wtedy pal sześć, siedem, osiem dla "Piś" i dla Polski.

Wykorzystano i przetworzono cytaty z filmów "Miś" i "Piś".
Adam Czejgis.


piątek, 28 października 2016

Jak to Tusk z Chińczykami biały naród tępił.

 (Co nie dorozumie, to dobluzga)
W sali szpitalnej, pięciu "mocarzy byłych" 60-70 rozmawia o życiu, kobietach, polityce - choroby przeważnie ciężkie, stan humoru zróżnicowany.
Pacjent pierwszy, autor zarazem, opowiada:
- Przy przyjęciu na odział pielęgniarka, dotąd nad wyraz miła, robiąc badanie EKG z  nieukrywanym wstrętem zapina zaciski na moich kostkach. Po badaniu mocno speszony oglądam obrzydliwość własnych stóp. Jasno- beżowe dotąd skarpety są do połowy czarno-zielono-sine.
Zakupiłem, specjalnie do szpitala, kapcie zapewne chińskie, prawdopodobnie z węgla, najprawdopodobniej z chińskiego węgla  - po godzinie stopy czarne.
Tu odezwał się pacjent drugi, dalej zwany "lepszym":
- Panie to wszystko przez Tuska, to on kupił setki statków z tym chińskim gównem, za nasze pieniądze kupił. Chińczyki, żeby ród biały wytruć, do ubrań dodają nitki z rtęcią i cyjankami. Panie, już tylko za to należałoby Tuska za jaja powiesić. Ja tam panie, jak tylko na ten żółty chłam popatrzę, to już mnie wszystko swędzi - za chińskiego boga bym tego na siebie nie włożył.
Autor:
- Proszę pana, nawet gdyby to co pan tu mówisz jakimś cudem okazało się prawdą, to co Tusk może mieć z tym wspólnego? Kapcie jak kapcie, zwykły bubel, zdarza się chiński, wietnamski, ruski - rzadziej - niemiecki, francuski, polski...
Pacjent trzeci wtrącił:
- Eee pany, ile te laczki kosztowały 10, 15 zł? Sama cena już jest podejrzana.
Tu, duży, nad wyraz dostojny, pacjent czwarty zawyrokował:
- Facet czyś ty ocipiał? Jakim głupim i naiwnym musiałby być ten "biały świat", żeby lata długie dał się truć Tuskowi i Chińczykom i jeszcze im za to płacić.
Na to, zerwał się, wyraźnie wzburzony, "lepszy":
- K...a, możecie się śmiać - ja-jak pomrzecie w ciężkich męczarniach, to-to się wam oczy otworzą.
Na taki argument, milczący dotąd pacjent piąty zarechotał spazmatycznie:
- He, he, he..., po śmierci to nam się, he, he, wszystko pootwiera na nasze narodowe, polskie robale - chyba, że Putin nam jakieś obce zielone podeśle, he, he, a Macierewicz nasz wykopie, żeby ich, tych robali, he, he, patriotyzm zweryfikować.
Pacjent "lepszy"zacisnął pięści i mocno już zaróżowiony wycharczał:
- Śmiejcie się, śmiejcie, ten się śmieje kto ostatni k...a. Jak Kaczyński tego dziadostwa nie powstrzyma, to Chińczyki z Putinem i Tuskiem na amen was załatwią - k...syny posrane.
Nie wyjaśnił czy te syny to my, czy Chińczycy. Kopnął stołek i wyszedł cudownie uzdrowionym, "lepszym" sprężystym krokiem.

Po kwadransie powrócił, znowu zgarbiony, człapiący.
- A co, leków jeszcze nie nosili, a z kolacją już jadą...

Adam Czejgis


piątek, 21 października 2016

Kaziu Ti Tit - Człowiek, choć komunista.

- Brum, brum, ti tit...
Dziesięcioletni chłopiec w ogrodzie, w poniemieckim hełmie na małej czarnej główce toczy przed sobą stare koło od roweru. Robi się ciemno, na schody domu wychodzi Jadzia, śliczna trzydziestoletnia nienaturalnie drobna kobietka  w barwnej chuście.
- Kaziuuuuu, Kaziuuuu! - Woła niezwykle wysokim, wibrującym głosem.
Chłopiec przybiega.
- Brum, brum, ti tit.
Zrzuca hełm, odstawia koło, przytula się do rąk matki - wchodzą do środka.

Dwadzieścia dwa lata później.
Niewielki kondukt. Za trumną Jadwigi idzie Roman, jej mąż, wysoki tęgi, rumiany rudzielec w czarnym kolejowym mundurze i syn Kazimierz, duży jak ojciec, czarny i śniady jak matka, kapitan Ludowego Wojska Polskiego. Nieco z tyłu podtrzymywany przez ciotki wlecze się zapłakany dziesięcioletni Janek, syn Kazimierza, wnuk zmarłej. Syn, oficer  niesie w ręku , nie pasującą do okoliczności i galowego munduru, kraciastą kolorową chustę.
- Brum, brum, ti tit... - wyrywa mu się przez zaciśnięte zęby.

1991.
 Podpułkownik WP Kazimierz X zginął na miejscu wjechawszy motocyklem w pociąg przejeżdżający przez niestrzeżony przejazd kolejowy. Śledztwo umorzono, zostawił żonę, syna, wnuka i list.
Uroczystości pogrzebowe, asysta wojskowa, za trumną rodzina. Antek, trzyletni wnuczek wyciąga z kieszeni mały czerwony samochodzik ....
- Brum, brum - i niezwykle melodyjne, bardzo wysokie - ti tit, ti tit.. - wybrzmiewa mi w głowie.
Rozglądam się ukradkiem - nikt inny nie słyszy.

Kaziu Ti Tit, może i stary komuch z niego był, ale też i dobry człowiek - żołnierz o gołębim sercu i ufności dziecka. Jego syn Jan niedawno się go wyparł - kiedy odkrył, że pradziadka żołnierza NSZ,ojca jego ukochanej pięknej babki, zamęczyli komuniści w 45roku na Cyryla i Metodego. Odkąd pracuje w IPN, podzielił świat i rodzinę na godnych pamięci i niegodnych - i pamięci, i chleba, i powietrza.
Wnuk Kazia, Antoni ten z czerwonym samochodzikiem, też chyba "niegodny" - udziela się w KOD-zie

Adam Czejgis.
.



czwartek, 20 października 2016

To już rok - Rodaku.

Memy i kilka niewielkich tekstów powstałych krótko przed i niedługo po wyborach parlamentarnych 2015.

3 września 2015.
Minęło pół roku od wyborów prezydenckich. Wypowiedziano nam wojnę. Najechano ciemnym wojskiem, krzyżem, mieczem i pomyjami. Zatruto mózgi prostym ludziom, dano nadzieję łajdakom.
Coraz mniej we mnie miłosierdzia, coraz więcej złości - i tego boję się najbardziej.

1 października 2015.
No i w PiS-tu stało się: Zaatakował mnie młody z rozwianą grzywą, dużych wymiarów - wisiał na płocie. Konkurs Chopinowski, przemknęło, ale nie, to poseł PiS-u Opioła jednych kusi, drugich straszy. Moja "niespotykanie spokojna" suka ujadała przeraźliwie.
2 października 2015.
Na płocie obok rozczochranego zadowolonego z siebie posła Opioły odpoczywał dumnie gawron z okrągłą jak wieniec laurowy skórką chleba w dziobie. Obok, pracowicie czyszcząc piórka, siedziały dwie kawki. Niespodziewanie, podfrunęły do gawrona i troszkę go podskubały. Gawron wypuścił chleb z dzioba, kawki łup rozerwały i w dal odleciały. Gawron pozostał na płocie z taką samą zadowoloną miną.
Na płocie obok pewnego siebie, dużych wymiarów posła Opioły zawiśli dwaj kandydaci z PSL-u, zdecydowanie mniejszych wymiarów. Niestety, ani Waldemar Pawlak, ani drugi kandydat w niczym nie przypominają sprytnych kawek, choć poseł Opioła gawrona - i owszem.
Fryda, "niespotykanie spokojna" suka powarkiwała co czas jakiś, jakby nad czymś  ważnym się zastanawiała.
2 listopada 2015.
Dlaczego Macierewicz ma zostać ministrem MON mimo tego, że ta decyzja jest zwyczajnie głupia?
Co na Kaczyńskiego ma Macierewicz i vice versa?
Co oni obaj mają do Polaków, że aż tak ich nie lubią?
 
4 listopada 2015.
W palarni dużego koncernu paliwowego kilku pracowników rozmawiało o polityce, o życiu, o tyłku Maryny,  kiedy podniósł się  Lonek ksywa Łysy i głosem jak dzwon oznajmił:
- Aaa, bym zapomniał, królik, samiec mi się na działce okocił.
Towarzystwo ucichło, by po chwili wybuchnąć złośliwym rechotem:
- Ty Łysy, pieprzysz jak ten królik.
- A może to ty się okociłeś, co?
Łysy niezrażony grzmiał dalej:
- Sam nie mogłem uwierzyć, ale mam tylko jednego samca, jest najmniejszy i ma obgryzione ucho. Nie mogłem się pomylić.
Na to, ni zamruczał, ni zamiauczał Wiesio ksywa Dziadu"
- Eee, nieeemożliweee.
- Możliwe, możliwe, bo to jest król belgijski. - zakrzyczał Lonek ksywa Łysy.
- Eeee, nooo, noo, chyba, że belgijski. - zgodził się Wiesiu ksywa Dziadu.
Eeee, chyba, że Kaczyński, Brudziński, Kamiński........
 
5 listopada 2016.
W związku z samo nakręcającą się dziennikarską karuzelą nazwisk przyszłych ministrów w powstającym z "popiołów" rządzie PiS.
U schyłku PRL-u wraz z kolegą Frankiem niekiedy dla zabawy wysysaliśmy z pod palca i puszczaliśmy w ploty najróżniejsze "karykatury, potworki" dotyczące jedynie słusznych decyzji dyrekcji naszego państwowego zakładu pracy. I te nasze super bzdurne pomysły zawsze do nas powracały, jeszcze bardziej idiotyczne i niby potwierdzone "u źródeł", ale jakie było nasze zdziwienie, kiedy niektóre z tych księżycowych historii zaczęły dziać się naprawdę. 
Dobrego Państwu życzę.

9 listopada 2015.
Mam za sąsiadów pięciu studentów Politechniki Warszawskiej, sympatyczni młodzi ludzie. Dwóch głosowało na Kukiza, trzech wcale... Na moje pytanie; Jak im się podoba nowa władza? Wyraźnie rozbawieni odpowiedzieli:
- Będzie beka.
Jak długo ci młodzi ludzie będą się "cieszyć"?
Do kiedy będzie beka i czy te terminy się pokryją?
 
13 grudnia 2015.
Panie Prezesie obraził Pan miliony dobrych, spokojnych ludzi. Wylał Pan na kraj beczkę gówna. Smród z tych odchodów będzie się wlókł za Panem do śmierci i po - i nie pomogą ni perfumy, ni woda święcona.
Adam Czejgis.

wtorek, 18 października 2016

Czy jest między nami chociaż jeden ksiądz?

„Warto to przekazać opinii publicznej w kontekście sporu o Trybunał Konstytucyjny i takie zupełnie naiwne przeświadczenie, że TK to zespół ludzi, na których zstąpił Duch Święty i będą podejmowali tylko praworządne, korzystne dla społeczeństwa decyzje. Wniosek jest jeden. Sfera sądownicza w Polsce to jest sfera, w której muszą być dokonane bardzo daleko idące, podkreślam bardzo daleko idące, zmiany w sferze instytucjonalnej i personalnej” -

 Takie słowa wypowiedział dziś publicznie poseł Jarosław Kaczyński. 
Oburza mnie to do głębi. Zostawię na boku aspekt polityczny. Oburzają  mnie te słowa jako osobę wierzącą, bo jest to bluźnierstwo. Umówiliśmy się my, obywatele, że spory konstytucyjne rozstrzygać będą sędziowie Trybunału Konstytucyjnego. Co ma do tego DUCH ŚWIĘTY?
 Używanie najważniejszych, najświętszych pojęć jak instrumentu w swoich gierkach jest bluźnierstwem. Czemu nie ma natychmiastowej reakcji duszpasterzy, którzy wyjaśniliby zabieganym, łatwowiernym, ludziom co ten poseł powiedział. Ten poseł, który w swoim mniemaniu WIE, na kogo i kiedy zstępuje Duch Święty.  Niech się znajdzie chociaż jeden ksiądz, biskup! Nie mogę uwierzyć, że nie ma nikogo takiego! 

sobota, 15 października 2016

I będę lubił PiS.

Nie lubię PiS-u, tak jak przypalonej zupy, zielonej kiełbasy, zgniłych kartofli, mrozu - latem.

Nie rozumiem PiS-u, jak - bełkotu pijaka, samozachwytu błazna, motywów samobójcy, jak nie rozumiem przestępcy butnego i nieświadomego przyszłej kary.

Nie pójdę wspólnie z PiS-em - na wojnę, w samotność, w biedę, do Budapesztu, do Ankary, do Moskwy - do kąta.

Nie oddam PiS-owi - honoru za uznanie - sumienia za zysk - świadomości za wierność - miłości za wielkość - serca za złote kamienie.

I będę zwalczał PiS, w zgodzie z prawem i z całym (nawet jeśli nienależnym) szacunkiem - całym zdrowiem i żywotem, do końca..., lub do powrotu Państwa Polskiego do europejskiej rodziny demokracji  wolnych i praworządnych.

I będę lubił PiS, gdy będzie zmieniał Polskę -ale tylko w granicach mandatu udzielonego mu w wyborach, kiedy prawo będzie znaczyć sprawiedliwość, wolność i równość dla wszystkich nacji, kultur, religii, poglądów, orientacji.

I zrozumiem PiS, kiedy, jak syn marnotrawny, powróci do wielkiego euro-atlantyckiego domu wspólnych wartości i interesów. I usłyszę; przepraszamy, przesadziliśmy, przegięliśmy...

Wtedy - nie pójdę z PiS-em, ale też nie pójdę przeciw PiS-owi.

Adam Czejgis.



czwartek, 13 października 2016

Antoni i Jarosław - O czym się fizjologom nie śniło, czyli tragikomedia niesmaczna.

Odsłona pierwsza:
Lata sześćdziesiąte, lipiec, lub sierpień, późny wieczór - podwarszawska łąka.

Antoś, nastoletni, nieco urwisowaty chłopak idzie przez łąkę - i sika.
Jarek, kolega Antka, bardzo poważny, jak na swój wiek, młodzieniec podąża za nim - nieświadom pochodzenia płynów pod nogami - głośno woła:
- Jutro będzie piękna pogoda, taka ciepła rosa na trawie.
- Tak, tak, oczywiście. - Z czarującym uśmiechem kiwa głową Antoś.

Odsłona druga:
Teraźniejszość, Warszawa, gabinet wodza.

Antoni leje nadal - równo.
Jarosław - sporadycznie.
- Antoni, załatwiłbyś wreszcie tą Arkę, nie widzisz, że Potop nadciąga. - Prosi Jarosław.
- Tak, tak, oczywiście. - Kiwa głową Antoni i leje dalej.

Odsłona trzecia:
Chwilę później, ul Nowogrodzka w Warszawie.

W płynącym, całą szerokością ulicy, mętnym nurcie Żółtej Rzeki pojawia się biało czerwona łódź ratunkowa - made in Poland, z polskich desek, z polskich lasów. W łodzi stoją: jeden Mateusz i dwóch Mariuszów.
- Może zabierzemy szefa? - Nieśmiało pyta Mateusz.
- Nie mamy zapasowego kapoka. - obrusza się Mariusz pierwszy.
- Bez kapoka się nie da, prawo nie pozwala. - Potwierdza Mariusz drugi.
Odpływają.
The end.
Opowieść zmyślona - podobieństwa zamierzone.
Adam Czejgis.

 

środa, 12 października 2016

Panie Błaszczak! Więzień Panu nie wystarczy.

 Panie Błaszczak, będę świętował Jedenastego Listopada tam, gdzie zechcę i tam, gdzie mi prawo Rzeczypospolitej pozwala.
 Prawo, którego przestrzeganie obowiązuje (mam nadzieje) również Szanownego Ministra.
 Prawo, które nakazuje Wielce Szanownemu Panu zapewnienie mi, w tym świętowaniu, bezpieczeństwa.
 Prawo, które zakazuje selekcjonowania i dyskryminacji obywateli ze względu na ich światopogląd i przynależność, lub sympatyzowanie ze stowarzyszeniami i innymi legalnymi w Polsce organizacjami.
  To Pan wygania mnie na  ulicę swoimi medialnymi dywagacjami - kto i kiedy ma prawo do żałoby, lub świętowania.
 To Pan nakazał mi zademonstrować publicznie moją niezgodę i moje potępienie dla, podejmowanych w dzień i w nocy, prób selekcjonowania Polaków. Selekcji według szalonego widzimisię posła Kaczyńskiego. Selekcji na godnych i niegodnych, prawdziwych i sztucznych Polaków, na PiS-patriotów i całą resztę śmieci i wrogów ojczyzny.
 Dlatego: Mimo wieku, chorób, i jesiennych chłodów - stanę 11 listopada na brukach Warszawy, by świętować wspólnie z KOD-em i z całą wielotysięczną "resztą śmieci" na ulicach i milionach w domach, tak jak pragniemy, jak potrafimy.
 Chyba, że  zamknie Pan mnie i innych w więzieniu, tak jak zrobił  minister Wiesław Ociepka w 1972 roku przeszkadzając nam w powitaniu prezydenta Nixona.
 Panie Błaszczak, więzień Panu nie wystarczy.
Adam Czejgis. 

wtorek, 11 października 2016

"Ojczyznę wolną racz odkłamać Panie."

Jak wiele czołgów, jak wiele armat mieli Hitler i Stalin, by zniewolić Polskę?
Jak wielkich armii, jak potężnego przemysłu, jak potężnego aparatu represji i propagandy potrzebowali, by okupację utrzymać, by zniewolonych Polaków kontrolować? 
I przez 50 lat nigdy do końca, to im się nie udało.

Jak małej grupie współobywateli, jaka mała siła, jaka odrobina intelektu, starczyła, by zniewolić 40-milionowy kraj w środku Unii Europejskiej?
Nie mieli czołgów, nie mieli armat - mieli KŁAMSTWA.
Kłamstwa - długie noże współczesnych Barbarzyńców.

Kłamstwa PiS-u - śliską, trującą mazią oblepiają polskie miasta, wsie, lasy i pola. Cuchnące rzeki, dymiące strumienie, brudne deszcze nie ominą, nie oszczędzą żadnego mężczyzny, ni kobiety, ni starca, ni dziecka. O skuteczne odtrutki, o wiarygodne mydło coraz trudniej, gdy napływają wciąż nowe oszczerstwa, jeszcze bardziej toksyczne, jeszcze bardziej kleiste i zalepiają nam oczy i uszy, odłączają mózg, zamykają tlen, gaszą światła.

Głęboko wierzę, że jak niegdyś z mroków zaborów i okupacji, tak i dziś, a najpóźniej jutro Polacy zmyją z siebie smrody zależności, tak od obcych, jak i od swojskich oszustów i tyranów.

Adam Czejgis.


poniedziałek, 10 października 2016

Panie Marszałku, Wysoka Izbo, Ojcze Dyrektorze!

Narodzie! Jestem po stronie piękna i prawdy i za to jestem atakowany przez tych, co mojej prawdy i mojego piękna nie rozumieją, co się tego piękna i prawdy boją.
Nie jestem histerykiem, nie jestem partaczem, ale nie mogę nic więcej o tym powiedzieć ze względu na tajemnicę państwową. Jedno, co mogę i powiem - jestem dziś równie odporny na wdzięki oficerów Wojska Polskiego i NATO, jak ongiś byłem całkowicie odporny na wdzięki oficerów WSI.
I tu niestety muszę was zatruć:
Cała władza poprzedniej ekipy podłączona była do rury z Rosji - podobno za pomocą różowego słonia, którego nikt nie widział oprócz Komorowskiego, kiedy chciał mnie upiec.

Ja eskaluję, bo muszę eskalować, ale przepraszam bardzo, wykonywałem i wykonuję swoje zadania perfekcyjnie, a ci co wątpili w moją paranoję na pewno się nie mylili.
Tak, jestem kompletnym idiotą, ale to tylko niewłaściwy skrót myślowy.

Panie Marszałku, Wysoka Izbo, Ojcze Dyrektorze, Narodzie. 
Gdyby żył Che Guevara, gdyby zdrowie pozwoliło odwiedzić dzisiejszą Polskę Fidelowi Castro niewątpliwie obaj byliby dumni z determinacji z jaką, na wszystkich polach, podporządkujemy sobie Unię Europejską - ten socjalistyczny eksperyment, według planów Włodzimierza Lenina, od Lizbony do Władywostoku.

Unia Europejska, to klatka, kto tam wejdzie - nie wyjdzie.
A ja wyjdę i jestem za to wściekle atakowany, ale przyjmuję tą wściekłość z radością, bo oznacza ona potwierdzenie słuszności moich działań.

Narodzie. Sprawdziłem - nie jestem Żydem.
Będąc w KOR, nie mogłem wówczas wiedzieć, że są tam sami Żydzi. Nie jest prawdą, że ochrzczono mnie w czasie internowania.
Wspominam o tym w kontekście oczywistych, dziś niewątpliwych powiązań PO, SLD, PSL, Korwina i ich wyborców z izraelskim Mossadem i KGB. 
To nie ja szczuję Polaków przeciw Rosji i Rosjan przeciw Polsce. Ja tylko szczekam głośno i ostrzegawczo i wyję donośnie i wołam o prawo, o miłość, o sprawiedliwość.
Sprawiedliwość, niesłychanie rzadki ptak na naszej planecie. Sprawiedliwością, jak Orłem Białym stoi nasze polskie lotnictwo i lata, lata...
Tak, lata, lata , lata - panie Niesiołowski, i niech mnie pan godności nie uczy. Na karaluchach, na karakanach, to się może znasz, ale karakale to już nie twoja godność.

Nigdy w historii Polski nie było takiego kłamstwa i zaprzaństwa jak teraz.
Krzyżem i karabinem, szybowcem, rowerem, kajakiem i pieszo poniesiemy je przez kraj, przez góry, pola, lasy morza do Europy i dalej, dalej.
To nasza Armia Terytorialna we współczesnych Wyprawach Krzyżowych zastąpi żołnierzy NATO na Bliskim Wschodzie, wspomoże Rosję w Chinach i Chiny w Rosji.....
Dobrze, dobrze, Jarek, już kończę, już kończę Ojcze, kończę, kończę.

Skradł i "przetłumaczył". Adam Małpi Szon Czejgis.

piątek, 7 października 2016

A w mordę chcesz?

 Sąsiadka, bardzo kulturalna, bardzo religijna, bardzo pro-pisowska starsza już pani, przez dziesiątki lat znajomości miła i życzliwa, na widok mojego KOD-wskiego znaczka zadała pytanie: - "A w mordę chcesz?

 Panie Kaczyński!
 W ostatnim stuleciu, ani ja, ani nikt inny z mojej rodziny nie był członkiem, sympatykiem, nie wspierał też, ani fizycznie, ani intelektualnie żadnej partii, ni innej organizacji politycznej - nazwałeś mnie komunistą. Powiedziałeś też, że jestem złodziejem i, że odrywasz mnie od koryta - dwóch tysięcy renty z 500 minus na leki.
 Wiesz o mnie tylko to, że Ciebie nie kocham, nigdy nie pokocham i, że z tym się nie kryję. Starczy Ci to, by zaliczyć mnie do najgorszego sortu: buntowników, rebeliantów, przekupnych zdrajców Polski i Polaków.
 Czym mnie przekupiono, czym zdemoralizowano - odciskami na dłoniach, ranami na duszy, czy śmiertelną chorobą tuż po pięćdziesiątce?
 Kim jesteś, że przyznałeś sobie prawo do oceny, oskarżeń i obrażania zupełnie nieznanych ci ludzi?
 Kim jesteś, sądem ostatecznym, świeckim inkwizytorem, prorokiem, wizjonerem, weterynarzem, psychiatrą, że decydujesz i publicznie głosisz, jakim to jestem zezwierzęconym i podłym człowiekiem?
 Kim jesteś, pierwszym sekretarzem, carem, Bogiem, że krytykom swojej władzy odmawiasz polskości, patriotyzmu, inteligencji?
 Kim jesteś, gdy jak jakiś super grabarz rozrządzasz, komu, kiedy i w jakich uroczystościach pogrzebowych wolno uczestniczyć?
 Z jakiego mandatu odmawiasz mi świętowania 11 listopada Dnia Niepodległości tam gdzie ja zechcę i prawo Rzeczypospolitej mi pozwoli?

 "Ty wiesz najlepiej" jakim człowiekiem jestem, gdzie i kiedy wolno mi przebywać i głosisz to wszem i wobec odsądzając mnie od czci i wiary - lecz gdyby tak przypadkiem spotkalibyśmy się na jakimś podwórku ( co oczywiście, biorąc pod uwagę różnice "klasowe", intelektualne, i moralne, jest oczywistą niemożliwością) to obiecuję, że nie zadam Ci, tak jak poinstruowana przez Ciebie moja sąsiadka, tytułowego pytania:
 - A w mordę chcesz?
 Złożę Ci życzenia zdrowia, szczęścia, pomyślności i wesołych świąt, a także sił wiele, abyś godność zachował, kiedy Twoi dzisiejsi towarzysze, ratując własne tyłki, wyleją morza nieczystości na Twoją siwą, tak dziś "uwielbianą" głowę.

Adam Czejgis.





wtorek, 4 października 2016

PO Schetyny - czołg, czy łysa kobyła?

PO z Kopacz i Schetyną, to ani opozycja totalna, ani święte krowy, to kobyły łyse i powolne, bezpieczne i gotowe do jazdy. Kaczyński, Miller, media i "ulica" ujechali ich przed wyborami i ujeżdżają do dziś, bo to łatwe, modne, i bezkarne, a publika złośliwie rechocze.

Osobiście, nie kocham "Platformy", wkurza mnie Schetyna, ale prawdziwy szlag mnie trafia, kiedy czytam i słucham licznych ci u nas politycznych pięknoduchów, zatroskanych o los Ojczyzny, wojujących o wolność, równość, demokrację... i cholera mnie bierze, od dotyczących PO, ich wynurzeń, apeli, deklaracji, wyroków ułożonych z najbardziej soczystych kąsków żywcem wyciągniętych (świadomie, lub nie) z najpodlejszych, profesjonalnych pisowskich szczujni.
Można spierać się, o to ile złego, a ile dobrego dla Polski i Polaków pozostawiły po sobie ośmioletnie rządy PO z PSL. Ludowcy, koalicjant choć mały, to wpływ na rząd miał niewspółmiernie duży, bo decydujący o być czy nie być koalicji i władzy. O rozchwianym SLD narcystycznego Millera, w ewentualnej roli współrządzących z grzeczności nie wspomnę.
Jedno wiem na pewno, te osiem lat rządów Platformy, mimo błędów i zaniechań, wspominać będziemy jako jeden z najlepszych okresów we współczesnej historii Polski. Obawiam się, że na bardzo długo będzie nam musiało samych tych wspomnień wystarczyć.

Taka to nasza świecka tradycja: Im kto z wyższego stołka spadnie, a krzywdy śmiertelnej przy tym sobie nie zrobi, tym więcej "ratowników", nauczycieli, proroków, skutecznie i ostatecznie, lekarstwa doń nie dopuści - umrzeć mu łaskawie pozwoli.

Większość potencjalnych wyborców partii prodemokratycznych  krytykuje i obciąża winą PO nie za złe dla Polski skutki ich rządów, ale za to, że rządy te doprowadziły do zwycięstwa PiS-u. Zapominając przy tym, o swoich grzechach i zaniedbaniach, wcale nie mniejszych. Mógłbym powiedzieć, no cóż taka natura człowieka, Polaka i iść swoją drogą i - nie potrafię...
Adam Czejgis.

sobota, 1 października 2016

Oskarżam! - I wierzę!

Ja Polak i Katolik z dziadów, pradziadów, mały świecki kamyczek pod potężnymi murami wielkiego Kościoła Powszechnego w Polsce oskarżam: Oskarżam  znaczną część duchowieństwa z Episkopatem Polski na czele o działalność na niekorzyść swojego Kościoła, a także o czynienie nieodwracalnych szkód w wizerunku Chrześcijaństwa w Polsce i na całym świecie.
Oskarżam w imieniu umiejscowionych, najczęściej wbrew woli, w bocznej nawie, wykluczanych i potępianych tylko za to , że nie popierają obecnej podobno świeckiej władzy, że nie zgadzają się na ostentacyjne uprawianie polityki w Kościele i na nieuprawniony udział tegoż Kościoła w tworzeniu prawa w świeckim podobno Państwie Polskim. Oskarżam w imieniu tych ludzi, którzy mimo odrzucenia, wciąż szukają w Domu Bożym liturgii, nauki i pocieszenia, i jakże często, z ambony publicznie porównuje się ich do "Targowiczan", odżegnuje od czci i wiary, podejrzewa o ograniczenia umysłowe, sugeruje opętanie przez "siły szatańskie": TVN, Wyborczej, Unii Europejskiej, Żydów, Arabów, Ruskich....

Czy to ten sam Kościół, który przez wieki nie uległ zaborcom, nie ugiął się przed komunistami?
Czy konsorcjum, korporacja ojca Tadeusza Rydzyka to jeszcze jest Kościół?
Czy tysiące parafialnych przedsiębiorstw usługowo handlowych to też jest Kościół?
Dom Boży: czy to Kościół wielki - majątkiem, silny - poparciem rządzących, sprawiedliwy - karą, powszechny - reklamą, pełny - handlem?
 Czy to Kościół jeszcze, z miłością, miłosierdziem i wybaczeniem win, głoszonych z ambon, a w praktyce ograniczający odbiorców owych dóbr do starannie wyselekcjonowanych "godnych", "potrzebnych", "swoich"?
Jak oceniać Kościół, w którym część jego nauczycieli dzieli Słowa Pisma Świętego, według bieżących potrzeb, na ważne, mniej ważne i nieistotne?
Co sądzić o hierarchicznym przecież Kościele, gdzie większość hierarchów traktuje swojego zwierzchnika papieża Franciszka jak powietrze, zatrute powietrze, kłopot, dopust boży..?
Czy taki Kościół, gdzie polityka mieni się Bogiem, lub w którym to Bóg jest tylko jednym z narzędzi do robienia interesów i polityki, jest jeszcze Kościołem Powszechnym?

"Smutno mi Boże"
Modlę się i wierzę wciąż, że Kościół Twój Boże, tu w Polsce odrzuci iluzoryczną, świecką i grzeszną "wielkość" i opętańczą żądze władzy i stanie się na powrót Domem Twojej miłości i miłosierdzia dla ludzi, wszystkich ludzi.

Adam Czejgis.