piątek, 31 marca 2017

"...bucio! bucio! "

Krystyna, koleżanka koderka poprosiła uprzejmie, abym pisał bardziej optymistycznie, a więc, głównie dla Ciebie Droga Krysiu - bucio! bucio!
Dawnego czasu na pustyni: Robocza koszula "nówka tydzień śmigana" zaraz po wypraniu rozlazła mi się na plecach w kilka kolorowych czystych gustownych ściereczek. Słońce, pot i zleżały materiał zrobiły swoje - i klops, i szmatki.
Podobnie nasz PiS kochany - jeszcze niby mocny, jeszcze niby cały - rozdziera się bezgłośnie na setki płacht i płachetków. 
Prezes pan jeszcze ceruje, jeszcze łata - jeszcze rządzi - już nie panuje. Rozbiegły mu się żółwie, kiedy on osłów pilnował. Wymyło fundamenty, kiedy wieże budował. Prezes pan Kaczyński już przeczuwa, już widzi, jak dzieło jego życia z rąk mu się wymyka.
Widzą to także najbliżsi współpracownicy, "przyjaciele". 
Już nie działa, perfekcyjny dotąd, "przekaz dnia":
Waszczykowski swoje, Szymański swoje - a prezes pan Kaczyński myśli. Ziobro się panoszy, Gowin straszy, o Macierewiczu nie wspomnę. Szydło podpisuje, i nie podpisuje, już nie krzyczy, stęka, kwęka - podobno nawet Kempa jej nie słucha. Prezydent przestał szusować i bryka -  prezes pan kombinuje.
To tylko malutki wycinek bałaganu na górze - prawdziwy super bajzel jest piętro niżej: W ministerstwach, w urzędach, w państwowych spółkach, w województwach. Każdy sobie podskrobuje - a prezes pan Kaczyński duma.
Pokombinuje, poduma i wyjdzie, i pierdnie, chrząknie, paluchem pogrozi - wszyscy posłuchają, każdy zrozumie swoje.

Polski Kościół Katolicki ten zinstytucjonalizowany  "biskupi", z najlepszym wywiadem w Europie i w Niebie, także zwietrzył pismo nosem. Jeszcze niby popiera, jeszcze się nie odwraca. Jeszcze liczy: straty, zyski... Już więcej milczy, już w górę znacząco spogląda.
Kaczyński, tak jak kapustę, prawo nam poszatkował. Zostawił sobie trochę przydatnych liści, we własne głąby je powtykał niechlujnie i teraz nadziwić się nie może, że przyszedł zachodni wiatr i cała misterna konstrukcja fik i pierdut .
Najbardziej przykrą dla Polaków wierzących, miłujących Boga i ludzi jest dwuznaczna rola  większości polskich biskupów: Kaczyński - prawo, oni Ewangelię poszatkowali, zakisili i przebierają... Księgi rachunkowe zastąpiły wiarę, rozkazy - naukę, wyrachowanie - miłość. Aż wierzyć się nie chcę, że to ten sam Kościół, który tak bardzo zasłużył się Polsce w walce z "Komuną". Wrócą w porę do Prawd Wiary - uratują Kościół w Polsce, nie zdążą - Bóg z nimi.

To sojusz "ołtarza" z "tronem", jak zawsze w historii, przyniósł Polsce chorobę. Przyniósł chorobę, która  przede wszystkim owym sojusznikom zaszkodziła.
Dla Polaków to tylko wiosenny przedłużający się katar. Wygrzanych ciepełkiem wolności odkrytych i ufnych ludzi zaatakował wirus szczerbaty. Katar już mija, już słabnie - jeszcze tylko dwa, czy cztery najzłośliwsze "bombole" z nosa wydmuchamy - i daj nam Boże zdrowie i o rozumie i ciepłych kurtkach nie zapomnij.

Adam Czejgis. 

środa, 29 marca 2017

Raz kolejny - grochem w ścianę.

Jeden złaził, drugi właził, trzeci w głowę się uraził, czwarty się obraził, piąty..., szósty... i dziesiąty....

Drogie Koderki, drodzy Koderzy!
 Opozycja parlamentarna jaka jest każdy widzi i każdy co innego. Jaki jest, jaki powinien być KOD - również.
 Czas pokaże czy zdadzą, czy zdamy trudny egzamin, czy udźwigną, czy udźwigniemy ciężar ogromnej odpowiedzialności, przy dziś tak bardzo ograniczonych możliwościach - mogą, możemy zrobić wiele dobrego, ale także zaszkodzić.
Jak na razie, to w Polsce wygrywają wybory i rządzą partie polityczne - nie ulica. I oby tak zostało.
Osobiście nie mam złudzeń, że już wkrótce może to się całkowicie zmienić i jestem pewien prawie, że przełom nastąpi jeszcze w tym roku.
I albo część decydentów z PiS zrozumie, iż działania Kaczyńskiego, Macierewicza, Waszczykowskiego, Ziobro... boleśnie uderzają  nie tylko w opozycję, ale w Polskę jako całość, a i w nich samych - w ich kariery, w ich interesy. I nastąpi jakiś podział, a może tylko podziałek i PiS ograniczy trochę obłąkańczy pęd.
Albo - co uważam za o wiele bardziej prawdopodobne - Kaczyński zagrożony utratą realnej władzy na rzecz "swoich zdrajców" lub (nie daj Bóg)  opozycji, zdecyduję się na otwartą konfrontację. I doprowadzając kraj do ruiny i anarchii zdecyduję się wziąć pełnie władzy oficjalnie i ogłosić " dobrobyt i porządek". Znajdzie (przygotowanych już) winnych za granicą i w Polsce, pośród opozycji i wśród pisowskich "nielubianych buntowników"
I zastosuje stary jak świat chwyt - nowe otwarcie:
Oskarżenia, aresztowania, prowokacje na przemian z udawaną dobrotliwą pobłażliwością, wyrozumiałością "Ojca Narodu" dobrego pana prezesa z groszem i batem.

Nawet znając wszystkie scenariusze pisane na Nowogrodzkiej, a bez konsultacji psychiatrycznej,  nie zdoła nikt przewidzieć czym to się zakończy.
Jedno moim zdaniem jest chyba nieuniknione, to będzie wojna straszna i przegrana dla wszystkich - nie tylko stron wojujących .
To będzie wojna wygrana dla przyszłości Polski i bezpieczeństwa, wolności, dostatku dla naszych dzieci i wnuków.

I w tej wojnie naprawdę okaże się kto jest kto. Kto bohater, kto zdrajca, kto obserwator, kto kat, kto ofiara...
Doświadczenie mówi mi, że w prawdziwej biedzie, przeważającej większości ci "mający rację" naprawiacze, utyskiwacze z każdej strony wewnątrz KOD-owskich sporów okażą się więcej Papkinami, bardziej gawędziarzami, sędziami podglądaczami - smugą dymu zapomnianą.

Adam Czejgis.  

Głos i Pięść! Głos i Pięść!

Oskarżam prezesa Kaczyńskiego i armię polityczną PiS o zbrodnię deprawacji Polski i Polaków. Oskarżam PiS o celowe rozpowszechnianie zarazy moralnej, o szerzenie nienawiści i zepsucia wśród własnego narodu.

Sąsiedzie, jesteś człowiekiem zdrowym, silnym, niegłupim. Jesteś młody i jeszcze niewiele w życiu osiągnąłeś. I mało masz powodów, by być z siebie zadowolonym, być z siebie dumnym.
Ale to nie Twoja wina - posłuchaj prezesa Kaczyńskiego, posłuchaj Partii:
Jesteś Polakiem, "Prawdziwym Polakiem i Prawdziwym Katolikiem". 
To Wałęsa, to Mazowiecki, to Tusk zrobili z Ciebie nieudacznika, nie docenili Cię, nie pozwolili Ci żyć... 
To Niemcy, Francuzi, Żydzi, Muzułmanie ukradli Twoją dumę i wciąż dybią na Twoją godność, Twój majątek, Twoją religię, Twoją rodzinę.
Ale jest ratunek:
Ja Ja Prezes i my My Partia wrócimy Ci należny szacunek, należną Ci wielkość.
Damy pieniądze, damy nadzieję - damy zemstę.
Wstań i idź!
 Głos i Pięść! Głos i Pięść! 
Wstań i idź!
Rozejrzyj się młody człowieku: Który z Twoich sąsiadów tylko udaje dobrego Polaka; który to wredny Lewak, Platfus, Kodziarz; który to Niemiec, Kacap, Żyd, Ciapaty...?
Oni to przyczyną Twoich zmartwień, Twoich kłopotów.
Wstań i idź! 
Głos i Pięść! Głos i Pięść!
Wstań i idź!
Jesteś mądry, jesteś piękny, jesteś pracowity - jesteś solą i cukrem tej ziemi. Żyjesz w Polsce, wyglądasz, myślisz, mówisz jak Polak. 
 I ja Ja Prezes i my My Partia sprawimy, że będziesz tu Panem.
Owszem możesz jeździć niemieckim samochodem, oglądać TVP w japońskim telewizorze, pić francuskie wino, jeść kebaby. Ale czyń to z pewnym obrzydzeniem i z należną Ci wyższością. I jeśli możesz, to nie płać - Ty już zapłaciłeś: pod Grunwaldem, pod Warną, pod Monte Casino, latami niewoli....
Tu jest Polska - Polska dla Polaków, Niemcy dla Polaków, Anglia dla Polaków, Tworki dla wariatów.
Wstań i bierz!
Głos i Pięść! Głos i Pięść!
Wstań i bierz!
Ja Ja Prezes, my My Partia, nie spytamy skąd wziąłeś, co zrobiłeś...
Jeśli pobiłeś - to w słusznej sprawie, to sprowokowany...
Zabrałeś siłą - bo Ci się należało, bo nie chcieli oddać...
Zabiłeś - nie chciałeś, musiałeś w obronie Narodu, w obronie Wiary...
Wstań i bierz!
 Głos i Karabin! Głos i Karabin!
Wstań i bierz!

A Wiosna taka polska, jak co roku taka miła, taka swojska.
Nic to, że Waszczykowski pomówił 27 premierów i prezydentów o fałszerstwo, że Macierewicz wsiada na ostatni czołg i jedzie ich aresztować, że Ziobro oskarży, Narodowy Ludowy Sąd osądzi....
Głos i Karabin! Głos i Karabin! .... i pąki bzów.

Adam Czejgis.
 

sobota, 25 marca 2017

Mówili: kocha Europę, kocha Polskę...

Mówili: Zakochał się w Europie, pannie pięknej, mądrej i nieosiągalnej - zza żelaznej kurtyny, zza kamiennego muru, zza morza, zza góry.
Przyszedł czas: Ludzie odważni, ludzie mądrzy podnieśli kurtynę, rozebrali mur - góry się zapadły, morza rozstąpiły.
I stanęła przed nim Europa twarzą w twarz i ... I nic.
Nie uwiodło Europy jego piękno, nie poznała się Europa na jego geniuszu, nie znalazła w nim wodza, nie odkryła proroka. Potraktowała z szacunkiem i zwyczajnie, nie lepiej, nie gorzej niż innych. Zaprosiła go Europa do stołu, do rozmowy, do pracy.
On: On uznał to za afront, za zdradę - o miłości zapomniał. Widział tylko swoje upokorzenie, czuł złość, później nienawiść i konieczność zemsty wreszcie.

Mówili: Kochał Polskę, kochał jak swoją - jak dom, jak miasto, jak rodzinę, jak siebie. A kiedy dom się rozbudował, kiedy miasto otworzyło swe bramy szeroko, a rodzina poznała wolność i dostatek - wtedy wszedł na stołek i krzyknął:
- To Ja! To Ja, to uczyniłem!
I nikt prawie go nie słuchał, mało kto zauważał, nie wielbił, na tron nie wznosił.
- Ja im jeszcze pokażę. Zapłacą i zapłaczą.

I pokazał: Zebrał wokół siebie całe zgraje grubych i drobnych cwaniaków, nieudaczników i ( z różnych powodów) niedocenionych, niedowartościowanych dla samej ambicji ambitnych.
 Nieważne, powiedział, że nie wiele umiesz, że nie masz doświadczenia, nieważne, żeś dureń. Nie musisz, powiedział, przejmować się prawem, logiką, moralnością.
Ważne, powiedział, że jesteś "Prawdziwym Polakiem Katolikiem" i jesteś mi wierny, ważne, że to ja daje ci władzę przywileje i zemstę.
I zawiał zły wschodni wiatr i wirus nadludzkiej mocy, z wirusami świętej wszechwiedzy i boskiego posłannictwa spadły na kraj.
Choroba groźna, ale krótkotrwała jak wietrzna ospa dziecięcej demokracji, jak świnka na młodej wolności - boli i brzydko wygląda, ale mija i niewielkie ślady zostawia.

Adam Czejgis. 

czwartek, 16 marca 2017

Sierpem i dymem na Michnika i KOD w Płocku.

FOTO. Gazeta Wyborcza.
"Sierpem i młotem - czerwoną hołotę"
Będziesz sierpem gardła podrzynał, młotem łby rozwalał - Polkom, Polakom, matkom, ojcom, córkom, synom...? Gdzie widzisz dziś tę czerwień, tą hołotę - w ludziach, którzy poświęcili pół życia, zdrowie, wolność osobistą, w walce o to, abyś mógł dziś praktycznie bezkarnie im ubliżać, pluć na nich? Kim jesteś, że odpalasz świecę dymną w zamkniętej pełnej ludzi sali? Kim jesteś głupcem bez wyobraźni, czy zbrodniarzem godzącym się, dla swojej idei, z frustracji, dla poklasku, na zadanie cierpienia, kalectwa, lub śmierci nieznanym ci niewinnym ludziom? Czy nie zadrżała ci narodowa ręka na widok siedzącej w pobliżu kobiety w zaawansowanej ciąży, czy widziałeś jej strach, jej łzy?
Nie widziałeś obok siebie "bohaterze" starszych już, schorowanych weteranów pierwszej Solidarności - oni się ciebie nie zlękli. Dla nich, którzy nie bali się prawdziwych komunistów, ich pałek, kul i więzień, jesteś tylko wybrykiem natury, chorobliwą przypadłością, która choć jest, to już jej nie ma.
To ta "Stara Czerwona Hołota" sprawiła, że ty "zadymiarzu" możesz robić co chcesz, jak wolny człowiek, obywatel świata i jeśli tego nie widzisz, to tylko dlatego, że nie chcesz zobaczyć, że tak ci po prostu wygodniej. 
 Zło, które czynisz usprawiedliwiasz miłością do ojczyzny, troską o ojczyznę i jej "godny narodowy" charakter. Mówisz, że to tylko trochę dymu. A twój kolega na fejsie żałuje, że to nie granat.
Czujesz się "bohaterem" i masz na to dowody: W komentarzach z całej Polski wyrazy uznania, gratulacje od podobnych ci "bohaterów" bojowników dla samej wojny, dla adrenaliny I szanują cię  szacunkiem bandyty dla bandyty, lub głupca dla głupca.
Zaatakowani przez ciebie ludzie na pewno nie mniej niż ty kochają Polskę i bardzo chcą jej dobra. A różnica między wami jest taka, że oni o wiele bardziej od swoich racji kochają i szanują ludzi wszystkich ludzi - ty kochasz i szanujesz tylko siebie i "swoich ziomali" i wasze wspólne  (jak za komuny) jedynie słuszne poglądy. 
Oni mają serca, a ty włożyłeś sobie w piersi biało czerwony kamień i ciąży ci on tak bardzo, że świat ci zasłania, kręgosłup łamie. Nie potrafisz rozmawiać z ludźmi z poza kręgu swojaków nie umiesz słuchać - przyjmujesz do wiadomości tylko lustrzane odbicia swoich najswojszych racji. 
Ucieka ci życie, jesteś jak zwierzę w stadzie, zawsze tych samych i takich samych towarzyszy. I tylko ich aprobująca obecność i wciąż, i wciąż świeża trawa się liczy - by kopyta miały glanc, by rogi ostre.
Świat nie jest czerwono biały, a Polska to nie jest twoja łąka.
Czy to w porządku, że ty i twoi kamraci tak często swoje indywidualne, prywatne , lęki, frustracje, nieudolności rekompensują sobie wartością "Narodu". Jesteś nikt, ale jesteś Polakiem, a Polacy, to wielki naród jest. Stań się kimś dobrym - wtedy zrobisz dobrze i sobie i Polsce.
Zadymiarzu jesteś  dorosłym mężczyzną, a bawisz się w wojnę jak dziecko. Uwierz mi na okropności prawdziwej wojny nie jesteś gotowy - nikt nie jest.

Adam Czejgis.
   
 

wtorek, 14 marca 2017

Małej histori kółeczko.




 Skazani na socjal i dumę.
Średniej wielkości miasto na Mazowszu, 1986 rok, późna jesień, silnie wieje i sypie pierwszy śnieg. Jest piąta rano, przemarznięci robotnicy wyglądają na spóźniający się autobus. Zamiast autobusu zza rogu wytacza się młoda dziewczyna, z rozwianymi włosami, w rozpiętym letnim płaszczyku zataczając się od krawężnika do krawężnika pcha przed sobą czerwony dziecięcy wózek. Dzieciak w wózku drze się w niebo-głosy - dziewczyna śpiewa:
- Daj mi tę noc, tę jedną noc....!
Za wózkiem i dziewczyną z wolna toczy się spóźniony autobus. Robotnicy śmieją się głośno, niektórzy śpiewają, jest zimno, ale wesoło - jest git.

Ten sam przystanek, 2017 r. przedwiośnie, wieje i pada, jest późne popołudnie. Na ławce pod daszkiem siedzi nad wyraz wyrośnięty i nad miarę wygolony pasażer czerwonego wózka. Ma na imię Jan, jak nieżyjący już ojciec i dziadek i tak jak robili to oni, wraca z meczu miejscowej drużyny piłki nożnej. I także samo jak ojciec i dziad przeholował nieco z dopingiem i  przysnął deczko. Janek pochrapuje, biało czerwony szalik tańczy na wietrze , dzwonią wesoło przypięte doń znaczki: Orzeł w koronie, Kotwica Polski Wałczącej, logo klubu, oenerowska falanga... Jan budzi się co kilka minut i głosem jak dzwon wrzeszczy:
- Żydy chamy wojna z wamy! Żydy chamy wojna z wamy. Jebać! Jebać! Jebać!..
Na spotkanie męża i ojca wyszli: Zosia z dziesięcioletnim synem Jankiem i trzyletnią córką Natalią. Podeszli do ławki akurat w okresie kiedy tata Jan smacznie pochrapywał. Zosia z pewną nieśmiałością próbuje obudzić męża i o dziwo pierwsze, szybko to się jej udaje i o dziwo drugie, szanowny małżonek nie okazuje gniewu - uśmiecha się nawet krzywo, jak umie. I wstaje:
- Młody - woła do Janka juniora - jeden do jaja, jeden do jaja, wygralim i się nie zesralim.
Tu wali wielką łapą w plecy syna. Młody Janek kuli się na chwilkę, by zaraz wyprostować się dumnie.
- Do domu walim tata, zimno jest.
Zosia się nie odzywa, mała Natalka kaszle. Rodzina znika za rogiem.

I jest w porzo . I rosną nam nowe dziarskie pokolenia mięsa wyborczego: dumnych braczy, tępych wojowniczych patriotów - Bóg, Honor i pół litra....
" ...gdyby nam kiedyś tego zabrakło - nie, nie zabraknie." 

Adam Czejgis.

poniedziałek, 13 marca 2017

Trójkąt Bawarski.

PŁOCK 12. 02. 20--r. Radio "PODCIEK" przyniosło:

Europa. Jak donosi TVPi UFO: Minister Waszcz Pan oświadczył publicznie, że czuje się sponiewierany i wykorzystany przez panią premier Merkiel z Bagien. Dopytywany o szczegóły, minister zastrzegł, że jeszcze nie wie czy pani premier Merkiel wykorzystała i zbrukała go osobiście, czy też zastąpił ją w owych niecnych uczynkach, wbrew zwyczajom i traktatom, niejaki Plusk z Wermachtu. Nie ma też pewności pan minister Waszcz Pan, czy był on brukany personalnie czy też rzec można duchowo, gdyż, ponieważ, kiedy to Waszcz Pan zdrzemnął się pod natłokiem mógł go podmienić niepostrzeżenie znany z przebiegłości premier Korba Wik. Tak czy siak, to minister Waszcz  czuje się pokrzywdzonym bezpośrednio i pośrednio i go boli. Dlatego oświadczył z całą mocą, że podejmie kroki.
Warszawa. Jak zapewnili na wspólnej konsekwencji klasowej ministrowie: Dobro Pan, Mać Pan i Płaszczyk Pan - wszczęto zakrojone na miarę postępy wyjaśniające, czy też w czasie owego bezsprzecznie poza traktatowego brukania ministra Waszcza nie wykorzystano bezprawnie czynów Sodomy i aktów Gomory. Według siedmiu źródeł istnieją powody, aby podejrzewać że nastąpił na ministra Pana cały Trójkąt, a nawet Czworokąt i Pięciokąt Bawarski.
Ministrowie somotrzeć  oświadczyli również, że zwrócą się z oficjalną groźbą do zaprzyjaźnionych podobno kół ministerialnych z państw zrzeszonych w Grupie Jajczarskiej o pomoc prawną i humanitarnie- intelektualną w celu celi.

Do pod celą z Państwem.

Adam Czejgis.

 

niedziela, 12 marca 2017

Kaczyński miał rację...

...miał rację, że:

Postawił na emocję i wygrał i jeszcze wygrywa. Czarne jest białe, bo polskie, bo polskie gówno lepiej pachnie niż niemieckie róże. Fakty nie mają znaczenia. Ważna jest tylko moc zaszczepienia ślepej wiary, że PiS sprawił, iż w Polsce dla prawdziwych Polaków 2+2 równa się 5, a będzie 6, 7, 8... I ludzie wierzą, bo chcą wierzyć, że dostaną na tacy należną im wielkość, że Kaczyński ich docenia, widzi ich mądrość, pracowitość i spryt, a za oddanie dane im będzie, to czego pragną najbardziej: dobrobyt, władza i zemsta. 
 Nudną "mowę trawę" opartą na wyliczeniach, na faktach, logiczną i poprawną, średnio zrozumiałą dla przeciętnego Polaka, Kaczyński zastąpił  barwnie podaną obietnicą raju i zbawienia dla "prawdziwych Polaków" i piekła dla całej reszty: drugiego sortu, złodziei, komunistów, zdrajców, ulicznic, łotrów itp.

Słyszę zewsząd jak część naszej demokratycznej, wolnej, słusznej "Inteligencji piękno-duchej" i kochanej szydzi z mediów pisowskich, z ich prostactwa, z warsztatowych braków, z nieliczenia się z prawdą, z manipulowania faktami. Można i trzeba  potępiać kłamców i manipulantów, wyśmiewać zadowolonych z siebie nieudaczników, ale nie wolno  przez to nie przyjmować do wiadomości, jak ta propaganda działa skutecznie, jak bardzo skutecznie.
A już za wręcz szkodliwe uważam  wyzywanie, poniżanie wyborców PiS, odbiorców tej propagandy, za to, że dają się Kaczyńskiemu prowadzić, że pozwalają się oszukiwać. 
Kaczyński i Rydzyk potrafili przez lata wmówić niemałej części społeczeństwa (z różnych powodów) dotąd przez władzę niechcianej i lekceważonej, że złapali Pana Boga za nogi i że wciąż go trzymają i rządzą. Dzielą, rządzą, sądzą - teraz, wreszcie, "Oni". I ci "Oni" są tu akurat najmniej winni.

Polska Inteligencjo Kochana, nie bierzcie przykładu z Kaczyńskiego, nie bądźcie PiS-em: nie kłamcie, nie obrażajcie, nie oskarżajcie bez dowodów. I weźcie przykład z Kaczyńskiego, bądźcie jak PiS: mówcie ludziom prawdę tak, żeby Wasze słowa głaskały, i biły, obejmowały i szarpały, przyciągały i odrzucały - ale zawsze z szacunkiem, bez odzierania z ludzkiej godności, bez okazywania (należnej czy nienależnej Wam) wyższości. I niech Wasze słowo będzie ciałem jędrnym. żywym i gorącym od brata do brata i dla brata.

Wypowiedziano wojnę wolnej i demokratycznej Ojczyźnie i nie uda się pokonać podstępnego przeciwnika samym szkiełkiem, ani laurem, ni listem "miłosnym". Należy zachować wartości: wolność, równość, demokrację, prawość i prawdę nade wszystko. Ale nie wolno Wam lękać się brudu na ziemi. Nie bójcie się zejść z drabinek własnego dorobku, własnych interesów. Wszyscy stoimy nad jednym wielkim kloacznym dołem i jeśli natychmiast nie podejmiemy wysiłku, aby ten dól zasypywać, to albo sami doń wpadniemy, albo nas tam wrzucą. Nie zatykajcie nosów, nie martwcie się o Wasze śnieżnobiałe koszule. Weźmy się do roboty wszyscy razem i zawalajmy, zasypujmy śmierdzące doły i nic to, że chlapnie, że pobrudzi - zasypujmy doły, sadźmy drzewa...

Adam Czejgis.