niedziela, 23 kwietnia 2017

Poczet Wacków polskich.

Wacław I - Kaczyński Niedoszły.

Prawda była blisko, już czuł, już brał, już miał i....
I zapomniał: co chciał, gdzie i po co szedł, co gonił, co kochał, co nienawidził, kim był, kim jest.
Nie ostrzegli go, nie przypomnieli mu - zdradzili najbliżsi.
I strach, i żal, i gniew.
Co się stanie?
Kiedy on już nie będzie miał do czego dochodzić.
      ..........
Wacław II - Macierewicz Doszły.

On doszedł i dom z ziemią zrównał, i zapalił mosty, i poszedł.
I  pochlebił możnym, oszukał małych, oskarżył większych, zakneblował mądrych.
I znów doszedł.
Za aprobatą, za zbrodnią - w Niebie i na Ziemi.
Chory szaleństwem usankcjonowanym - w Niebie i na Ziemi.
Rozgrzeszony - w Niebie i na Ziemi.
I doszedł.
I wybucha, i pali, i cuchnie, i wodę wypija - w Niebie i na Ziemi.
      ..........
Wacław III - Waszczykowski Śnięty.

Mistrz wagi ciężkiej.
Człowiek dorodny o rozumie chętnym, choć powolnym nieco.
Dyplomata opowiadacz o nam zwykłym niepojętych światach i zaświatach.
Sen piękny na Nowogrodzkiej.
Katastrofa w Europie, smród w Ameryce i dwa banany w Azji.
      ..........
Wacław IV - Szyszko Ścięty.

Dla dobra jeleni powystrzelał łanie.
I uratował przed życiem bażanty.
Dla dobra kraju ściął leniwe drzewa i zaprzągł do pracy.
Dla zysku i chwały tronu i ołtarza.
On panem lasów, wody i powietrza.
Jemu wolno brać, mieć i zabijać - póki z Ojcem się dzieli, póki chwali Boga.
     ..........
Wacław V - Jurgiel Ziemny.

Koń jaki jest nie każdy widzi.
Widzi minister, bo wtajemniczony.
Wie to owies, ale nie powie, poszedł na pieczarki.
Koń, gówno i pieczarka na pstrym panu jeździ. 
Jedność w roli i w oborze.
I tak im dopomóż....
     ..........
Wacław VI - Gliński Nieziemny.

Kultura przez K wielkie, jak wielka potrzeba mitów o wielkich Tumanach dla małych tumanków.
Jak wielka potrzeba, raz jeszcze zabić, głęboko pochować pamięć i sztukę ludzi nie po myśli władzy, nie w linii Kościoła.
Kultura przez k małe, jak małe i głupie narodowe krasnale zasłaniające tęcze, bo król jej nie lubi.
     ..........
Wackowie Pomniejsi.

I ja Wacław, jak tysiące polskich Wacławów, starych pierdołów wykrzywionych przez wiek, choroby, charaktery, przyzwyczajenia, widzę kim jestem i godzę się na siebie. I wszyscy wokół nas Wacków, widzą i słyszą nas, i czują. I przeważnie tolerują, bo chcą, bo inaczej nie wypada, bo muszą. Bo my Wacławowie Pomniejsi nie mamy w rękach Wojska, Policji, finansów. My nie decydujemy o być, albo nie być dzieci, kobiet, lasów. Bo od nas, co dzień, co godzinę, co minutę, nie zależą losy milionów Polaków. 

Adam Czejgis. 


 

piątek, 21 kwietnia 2017

KOD prowincjonalny.

 Płocki KOD prowincjonalny:
Kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt osób z różnych środowisk, o różnym społecznym statusie, przeważnie nie znających się wcześniej - połączonych Polską.
 To nie KOD się kończy - to zło powszednieje.
Wspaniali ludzie odeszli - żal. Wspaniali ludzie przyszli - miło. Cierpliwie zdeterminowani zostali.

Niespodziewany i ogromny sukces początkującego KOD-u przerósł nas wszystkich. I w wielu rozbudził złudne nadzieje na szybkie i wielkie zwycięstwo, na zwycięstwo, które nie mogło przyjść. Zażyczyliśmy sobie "Wielkiego Zjednoczenia" i uwierzyliśmy w niemożliwe. Nie mogła stać się, ani wówczas, ani obecnie, wielka zjednoczona opozycja, nie było i nie będzie jednego kosmicznego KOD-u.
Będą doraźne sojusze, programowe kompromisy i ludzie - koderki i koderzy zarażeni Polską.

Na pewno mogło być lepiej, można było zagrać mądrzej, zaświecić jaśniej, obronić więcej. Ale równie dobrze można było o wiele więcej przegrać. Hura optymizm przerodził się w zniechęcenie, przerost formy nad treścią zaowocował błędami u góry. Wygórowane ambicje CAŁEGO Zarządu w połączeniu z pewną powiedzmy niefrasobliwością, plus prowokacje, i KOD się zatrzymał, a później niestety cofnął. Ale - KOD wciąż żyje, wciąż jest silny. Moc KOD-u, to tysiące mądrych, dobrych i przyzwoitych ludzi - koderek i koderów.
Łoziński, Kijowski, Marciniak, Wieczorek, Szumełda, pokazali nam drogę, ale to my szeregowcy sami decydujemy czy i kiedy nią iść. Nie ma jednej uniwersalnej i słusznej racji, każdy ma swoją i ma ją mieć.
 Kłopot w tym, że niektórzy z nas sami przykuwają się stalowym łańcuchem do własnych przekonań, jak wściekłe psy do ciepłych bud. I głusi na świat, nieczuli na krzywdy szczekają i gryzą każdego kto chce im ten łańcuch poluzować.

 Mam szczęście, że spotkałem na swojej drodze ludzi płockiego KOD-u prowincjalnego: Kamilę, Longina, Iwonę, Krzysztofa, Hannę, Andrzeja, Benię, Mariusza, Teresę, Leszka i wielu, wielu innych cichych małych, a wielkich bohaterów na miarę tych smutnych czasów. Ludzi KOD-u potrafiących do krwi bronić swoich pomysłów, swoich poglądów i racji, by porzucić je, bez zbędnych żalów, dla dobra innych, dla wspólnego celu. 
Mam ogromne szczęście - spotkałem prawdziwe koderki i prawdziwych koderów potrafiących poświęcić dla sprawy, prócz swojego czasu, pieniędzy i życia rodzinnego. własne prywatne ambicje, własne egoisticzne ja.
I to oni i im podobni, i ci aktywni i jeszcze uśpieni i zdezorientowani, już niebawem jak płomyk świecy zdmuchną z powierzchni ziemi pseudo-narodową miernotę i pogardę - tu w Płocku, w Warszawie, w Gdańsku, w Toruniu, i w Łomży, i w Bochni...., i w Koziej Wólce też.

Adam Czejgis.

Czas Szarańczy.

Doktor prawa, pan Andrzej Duda, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, człowiek, którego Polacy postawili na straży ładu konstytucyjnego w Polsce. Człowiek, który nie dość, że sam zapisów Konstytucji nie przestrzega, to jeszcze czynnie pomaga prezesowi Kaczyńskiemu Ustawę Konstytucyjną deptać, gwałcić, a de facto likwidować.
Pan Prezydent Andrzej Duda, Zwierzchnik Sił Zbrojnych RP, "Prezydent Niezłomny", któremu brak odwagi, ażeby skutecznie sprzeciwić się postępującej lawinowo destrukcji armii.
"Prezydent Niezłomny", który pozwala ministrowi Macierewiczowi poniżać Wojsko Polskie, osłabiać jego dowództwo, niszczyć wywiad.
"Prezydent Niezłomny"- bezwolny brat łat dla nart, krzyży i długopisu - na gest prezesa unosi się na skrzydłach wątpliwości i na gest prezesa opada.
"Prezydent Niezłomny", usłużny i posłuszny sługa Kaczyńskiego pana. Tak jak i inni pisowscy ministrowie, posłowie, lokaje wierni - dotąd przynajmniej, dopóki  władza, dopóki kasa i zaszczyty.
Bo "Partia", to rząd - "Partia", to Polska - "Partia" to prezes, a prezes to "Partia". Cała reszta to tylko klienci, to tylko mięso wyborcze. Im zabierać -  im dawać - niech żrą - to jeszcze ich czas - Czas Szarańczy.
Pan Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda "Prezydent Niezłomny" - też szarańczak?

Coraz to większy apetyt, coraz uboższy stół i strach przed utratą władzy i przywilejów, strach przed karą, to naturalny koniec każdej takiej plagi.
 Pękają zwarte dotąd szeregi, dezerterują co cwańsi dowódcy. A neutralnym dotąd rodakom, kiedy zauważają pustkę w swoich kieszeniach i pęta na nogach, wraca siła z ich gniewu i miłości własnej. I to co przywołało i stworzyło "Szarańczę", to samo ją niszczy. 
A Pan, Panie "Prezydencie Niezłomny", gdzie wtedy będzie?

Adam Czejgis.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Mieszkańcy Płocka w obronie niezawisłych sądów.

W czwartek w południe w całej Polsce odbyły się pikiety wsparcia dla sędziów,  którzy tego dnia planowali półgodzinną przerwę. Do protestu włączyli się mieszkańcy Płocka. O frekwencję było trudno, bo to środek dnia środka tygodnia. Mimo tego zebrało się nas około 20 osób, przyszli członkowie KOD, Nowoczesnej, PO i  SLD, jak i też niezrzeszeni, wymieniłem w kolejności alfabetycznej.

Właśnie rozpoczynało się, tak jak w całej Polsce, Zebranie Ogólne Sędziów Sądu Rejonowego w Płocku. W obliczu planów ustawodawcy przeprowadzenia zmian w funkcjonowaniu sądownictwa, włącznie z Krajową Radą Sądownictwa  - wszyscy sędziowie rozpoczęli proces budowania niezależnej formy swojej wspólnoty. Aby wyrazić poparcie dla uczciwych i niezależnych sędziów wystosowaliśmy do nich list za pośrednictwem Prezesa Sądu Rejonowego. Oto jego treść. 


Sędziowie Sądu Rejonowego w Płocku

My, mieszkańcy Płocka, 
zainteresowani prawidłowym funkcjonowaniem sądownictwa, a zwłaszcza 
misją ochrony naszych wolności i praw obywatelskich przez niezawisłych sędziów, 
wyrażamy pełne poparcie dla inicjatywy utworzenia 
Ogólnopolskiego Forum Współpracy Przedstawicieli. 

Wobec planowanych dużych zmian 
w strukturze i funkcjonowaniu Krajowej Rady Sądownictwa 
Forum będzie płaszczyzną komunikacji, porozumienia i reagowania środowiska 
sędziowskiego na zagrożenia podstaw państwa prawnego. 

Wyrażamy wiarę, że sędziowie w większości będą odporni na naciski i oczekiwania centrum 
politycznego, gdyby kolidowały one z zasadą ich niezawisłości. A młodzi stażem sędziowie, 
którzy nie zdążyli nauczyć się tej niezawisłości liczyć się będą z opiniami starszych kolegów 
ujawnianymi na Forum Współpracy Przedstawicieli. 

Wyrażamy poparcie dla projektu reformy sądownictwa, opracowanego przez stowarzyszenia
sędziów zgodnie z duchem demokratyzacji, w zgodzie ze standardami państw Unii 
Europejskiej.


List zredagowała nasza niezawodna Benia.



czwartek, 13 kwietnia 2017

Aleluja! I do kasy.

Jezus Chrystus umarł na krzyżu, ażeby miłość i miłosierdzie, przeżyły i zwyciężyły. A Jego uczniowie, blisko 2000 lat później w katolickiej Polsce stanęli w kolejce do kasy, weszli na trony. Już nie uczą - nakazują i przyjmują łaskawie. Polski Kościół Katolicki na oczach jednego pokolenia wyznawców traci swoją Powszechność. W Kościele Katolickim w Polsce właśnie zabija się miłość, krzyżuje miłosierdzie, dokarmia demony, kupczy zbawieniem. To, także ludzie Kościoła pomagają  zniewolić  "Polski Naród" , jednocześnie stawiając go ponad Narodami, ponad człowieczeństwem.

Wielkanoc, najważniejsze chrześcijańskie święta. Przyjadą wnuki. Pójdą z dziadkiem do Kościoła, zaniosą święconki.

Mój Boże! Cóż Ci uczyniłem, że  patrząc na roześmiane, ufne dziecięce buzie, płaczę.
Oszczędź naszych najmłodszych, najsłabszych. Oszczędź im złego losu, jaki to -my Polacy Katolicy, rodzice, dziadkowie, kapłani - im gotujemy. 
Daj nam Boże otrzeźwienie, przywróć rozum, wróć przyjemność dawania, daj nam łaskę miłości do ludzi, do wszystkich ludzi.
Wróć nam Boże, wiarę w człowieka.

Adam Czejgis.

  



środa, 12 kwietnia 2017

Kowal zawinił Cygana "zawiesili"


S. Sapino/Forum, W. Rozbicki/Reporter, S. Kowalczuk/East News, R. Oleksiewicz/Reporter, S. Maszewski/•

Panie i Panowie Pisowcy, odpieprzcie się od Bogu ducha winnego Bartłomieja Misiewicza Pana.
Cóż winien, młody, ambitny i rozpieszczany człowiek, że mimo ewidentnych braków, wykształcenia, doświadczenia, zasług i skromności, pozwala się postawić na szczycie drabiny (jednej z tysięcy) do kariery, do sławy, do pieniędzy. Sam się tam nie postawił, sam siebie nie odznaczył, nie gloryfikował.
Zrobił to jego szef minister Antoni Macierewicz Pan. I to on jest jednym z głównych autorów tej afery.
To Antoni Macierewicz Pan wraz z premier Szydło Panią, prezydentem Dudą Panem i prezesem Kaczyńskim Super Panem, powinni zostać natychmiast zawieszeni.
To ONI firmują Wasz, Panie i Panowie Pisowcy, skok, skok stulecia na kasę i na zaszczyty - napaść Polaków na Polskę, rabunek naszej Wolności i pogrzeb Demokracji.

Adam Czejgis.

niedziela, 9 kwietnia 2017

"Kaczyński uwięziony"

Ambitny i inteligentny tchórz na wysokim stanowisku, to taka bomba z opóźnionym zapłonem. Bywa, że nigdy nie wybuchnie, ale jak już pierdyknie...

Biegają słowa Kaczyńskiego od redakcji do redakcji, z miesięcznicy do sejmu i na Wawel, i na rocznicę. I ciągną za tyłkiem prezesa pana lont iskrzący, coraz to krótszy i krótszy.
On to widzi, wszyscy to widzą - nie gasi nikt.
Strach pali mu ogon. Strach, że znów się nie uda, że nie zrozumie go świat, że zawiodą go, że zdradzą wspólnicy, że odwieczni wrogowie znów wymkną mu się z misternych pułapek. I gania prezesa strach, że nie zdąży. I ten strach plącze mu kroki, zaćmiewa myśli, myli słowa, kradnie sen.

Zakochany we własnym umyśle starzejący się "intelektualny Narcyz" mizernej postury i słabego zdrowia, wciąż niezadowolony z własnych osiągnięć wciąż szuka i znajduje winnych wszędzie w Polsce, w Polakach, w Europie, w całym świecie - tylko nie w sobie. Samozwańczy "Naczelnik Państwa" praktycznie uwięziony w zaklętym kole pomiędzy Żoliborzem, Nowogrodzką, Sejmem i Krakowskim Przedmieściem. Odgrodzony i od brudów i od blasków świata przez ochronę z karków i chytrych umysłów. Wypuszczany z rzadka jak "świadek koronny" na starannie przygotowany bezpieczny "spacerniak". Ograniczone i wyselekcjonowane "widzenia" i coraz to rzadsze "przepustki" - to realny świat człowieka rządzącego Polską.

Autokrata, który stał się więźniem swoich chorych pragnień i urojeń. Wódz, który stał się zakładnikiem własnego wojska. Polityk, który wciąż płaci - za miłość za poparcie - do ostatniej kropli honoru, do ostatniego pożyczonego dolara, do ostatniej narodowej wolnej złotówki.

Człowiek. Człowiek nieszczęśliwy, niezaspokojony zawsze i wszędzie. Człowiek nie mający pojęcia o trudach i radościach normalnego codziennego życia, nieprzystosowany, ani do miejsc, ani do czasów, w których przyszło mu żyć.
Marzyciel, wywyższony przez spryt własny, okoliczności i popleczników mniej mądrych, ale bardziej pazernych towarzyszy. Historia zna wielu mu podobnych. Wszyscy oni 
- niezależnie od początkowych niekiedy chwalebnych, szczytnych ideałów - dla żądzy zdobywania, a później utrzymania, coraz to większej niczym nie ograniczonej władzy popełniali zbrodnie. Wcześniej, czy później  krzywdzili rodaków, wrogów i przyjaciół, a na końcu siebie.
Czy tak samo stanie się w Polsce? Nie wiem.
Wiem, że wszystko na to wskazuje.

Adam Czejgis.

środa, 5 kwietnia 2017

Szpakami karmieni.

Płock 5 kwietnia 20--r. Radio : "PODCIEK" powraca:

Politycy szpakami karmieni, zakochani w sobie (często znakomicie wykształceni) kretyni bez empatii i bez wyobraźni.  Już w dzieciństwie mamusia i tatuś wmówili im, że świat został stworzony specjalnie dla ich życzeń, dla ich ambicji. I tak już zostało.
Ich racje - racją narodu, ich dobra - dobrem Polaków, ich radości - szczęściem Polski. I , kto ich nie kocha - nie kocha ojczyzny, kto im nie wierzy - nie ma rozumu, kto ich nie popiera - zdradza swój kraj.

To nie jest polityka, to jest paranoja:
Kilkudziesięciu "mędrców" z jego genialnością Kaczyńskim na czele, przyznało sobie prawo do wszechwiedzy, do wręcz boskiej doskonałości, do jedynej słusznej ( bo ich) wykładni prawa i jedynej słusznej (bo ich) sprawiedliwości.
I usiedli jak stado gawronów na bujnej drabinie I nie widzą nic oprócz swych piór czarnych i dziobów rozdartych, i nie słyszą nic oprócz wspólnego krakania, i nie czują już nawet odchodów własnych wśród szczęścia wspólnego nastroszenia.

Przywódca stada, prezes pan Kaczyński zwyzywa większość narodu od zdrajców, złodziei, komuchów niedorozwiniętych, lży bohaterów, obśmiewa prawa i historię Polski i Świata, obraża matki, straszy dzieci.
Min. Waszczykowski: bezkarnie ubliża Unii Europejskiej, Niemcom, Francuzom, o zbrodnie oskarża prezydentów, premierów, komisarzy. 
Min, Ziobro: miesza z błotem cały świat prawniczy  w Polsce, w Europie, na ziemi i w kosmosie.
Min. Macierewicz: generałów w lokai zamienić próbuję, a Wojsko Polskie w bojówki partyjnych krzyżowców przekształca.
Min. Zalewska: traktuje nauczycieli jak idiotów, uczniów jak ministrantów, a rodziców jak stado baranów i owiec.
Premier Szydło: figuruje i firmuje.
Prezydent Duda: szusuje, listy pisze i podpisuje.

Oni wszyscy i wielu innych szpakami karmionych, skaczą i podfruwają na szczeblach chybotliwej drabiny władzy. Puszą się , wrzeszczą i wciąż fajdają na dół, w górę i na boki - aż kiedyś przyjdzie dzień zwyczajny i w pobliżu przebiegnie szarak mały, potem drugi, trzeci...,i  zatrzymają się niespodziewanie, wezmą na odwagę i tupną łapkami, paluszkami pogrożą. 
A gawrony jak zaczarowane umilkną naraz i odlecą z furkotem. Drabina się przewróci - gówno pozostanie.

Do zapaluszkowania się z Państwem. .... i tylko ptaków żal. 
Adam Czejgis.