wtorek, 31 października 2017

Nie spalajcie siebie, "nie palcie komitetów"

Wczesny wieczór. Jedenastoletnia Ola przyszła pod Sądy w Płocku ze zniczem i kartką papieru. A na kartce rysunek i napis: "Wyrażamy żałobę z powodu śmierci pana Piotra "Szarego Obywatela", który był gotów oddać życie za wolność słowa w swoim kraju".
I stała rozdygotana i zapłakana na przeszywającym zimnym wietrze próbując nieudolnie płomień znicza zasłonić uciekającym ze zmarźniętej dłoni papierem. 
I serca nam rosły, i rósł nasz żal, i ogromniał nasz gniew.
Nie spalajcie siebie, "nie palcie komitetów". Pseudo narodowej zarazy, niby katolickiej tragedii nie wypalą ofiarne stosy, nie wzruszą cierpienia współobywateli, nie skruszy palący miecz. Jedynie dobry przykład, empatia, wiedza, racjonalność z czystymi jasno określonymi intencjami mogą na trwale odwrócić straceńczy polski los.
Nie spalajcie siebie, "nie palcie komitetów" jesteście potrzebni Polakom, Jesteście potrzebni Polsce.
Proszę Was o to, także w imieniu jedenastoletniej Aleksandry z Płocka.

Adam Czejgis.

poniedziałek, 30 października 2017

Zwykła szara niedziela.

Wojewódzki Szpital Zespolony w Płocku. Wiec poparcia dla głodujących lekarzy. Oświadczenie protestujących odczytuje medyk, kobieta, dziewczyna, obywatelka, Polka. Przy słowach: "Nie chcemy wyjeżdżać z kraju, co zostało nam kilkakrotnie zasugerowane" głos się jej łamie, płyną łzy. Mikrofon przejmuje koleżanka. Ludzie wstają i długo, długo nie milkną brawa.
Później jeszcze ktoś przemawia, Kto mówi, co mówi, nie wiem, nie widzę dobrze, nie słyszę dokładnie. Na sali jest gorąco, oblewa mnie zimny pot i mam dreszcze. Czuję ogromny żal i niewyobrażalny gniew. I boję się, boję się własnych myśli. Stają mi przed oczami martwe puste twarze, pomalowane w biało czerwone krzyże polityczne maski. Maski polityków rządzących karnawałowe wesołe i pogrzebowe ponure, i wojenne groźne maski zawsze nieczułe, zawsze wszystko wiedzące, zawsze straszne.
Za długim "prezydialnym" stołem siedzą  bohaterzy głodujący. Czarne koszulki, jak myśli czarne z ich chmurnych uważnych spojrzeń potęgują  mój ból. Wychodzę - uciekam? Zimny wiatr nie chcę znieczulić palącego wnętrza.
    ......................
Godzinę później czytam na Oko. press, że zmarł Piotr S. Włączam TVN 24 i .... cisza. "Cała prawda całą dobę" poszła walić się na ołtarze koniunkturalizmu, "cwaniactwa usprawiedliwionego".
I znowu internet - i pierwsze komentarze kolegów znajomych, a w nich: Oprócz prawdy, która leży na bruku jak na wielkim płonącym talerzu, oprócz żalu i prób zrozumienia, także niestety lans z moralno religijnych ocen, z polityczno - psychologicznych wróżb itp.
Drodzy koledzy, drodzy znajomi życzę wam wszystkiego dobrego. Ale jeśli kiedyś choć raz, choć przez chwilę poczujecie taki olbrzymi ból i taką niemoc połączone z nieprzemożną potrzebą działania, wobec której całe wasze życie, cały wasz świat będzie niczym, zerem, mgiełką - a mimo to uda się wam zatrzymać i wrócić. Wtedy odechce się wam szybkich prostych ocen, moralnych i racjonalnych wywodów o motywach, o skutkach męczeńskiej śmierci - godzinę po niej.

Adam Czejgis.  

sobota, 28 października 2017

i na listopad 2017


normalności
onegdaj
kazali wyp....alać
to już dwa lata
jak wyp....alamy

ustępujemy
na białe pola
a im biel czystsza
tym pole mniejsze
i tłoczymy się
i kłócimy się
i nie potrafimy
nie chcemy
stanąć
na brudnej krawędzi
wbrew samym sobie
i w zgodzie z sobą


i palimy światła
dla duszy
nie dla ducha
i wyciągamy ręce
w pieśniach
nie w pięściach

i lękamy się
bólu
każdy swojego
każdy innego
i cierpimy 
ból
naszych lęków


Adam Czejgis.

piątek, 27 października 2017

Medykom - szary obywatel pacjent.

Pacjent.
 W przeciągu ostatnich dziesięciu lat: kilkadziesiąt hospitalizacji, setki wizyt w przychodniach publicznych, tyleż w prywatnych, tysiące zastrzyków, dziesiątki tysięcy tabletek. 
 Oczy zdrowe - patrzy. Uszy zdrowe - słucha. I nadziwić się nie może, że to się jeszcze kręci. I nie rozumie, jakim cudem przychodnie, szpitale publiczne jeszcze funkcjonują, jeszcze leczą. I pojąć nie umie, co za dziw sprawia, że on jeszcze żyje, że jeszcze go leczą.
Lekarz.
 Pracujący za trzech, przemęczony, wiecznie spóźniony, biegający po oddziale jak poparzony - kombinując, któremu pacjentowi poświęcić więcej uwagi, któremu nieco mniej, a któremu o wiele za mało. Trzysta i więcej godzin miesięcznie, pod ciągłą presją, żeby nie popełnić błędu, żeby pomóc, żeby nie zaszkodzić. Znakomicie wykształcony, wykorzystuje swoją wiedzę, swoje możliwości w połowie w jednej trzeciej. Bo czasu nie starcza, bo się sprzęt rozkraczył, bo szpitala nie stać, bo NFZ nie płaci.
Pielęgniarka. 
 Żona, matka, babcia, w większości krótko przed emeryturą. Z widocznym wypaleniem, ciężką pracą, odpowiedzialnością i niemocą. Często zmuszona używać taniego lichego sprzętu: tępych igieł, cieknących strzykawek... Po każdym dyżurze w szpitalu, jeszcze długo ma w oczach i w uszach dudniący jak pociąg towarowy (symbol nowoczesności) pięćdziesięcioletni koślawy wózek z plastykowymi tysiąc-krotnego użytku kieliszkami na leki.
Pacjent - utrzymanek.
 Zarabiał w kraju średnio. Na zagranicznych delegacjach - dużo i ściągali podatków dużo, a na ZUS, na NFZ - malutko. Gdy miał 50 lat przyszła choroba i głodowa renta. Ale nie narzeka i żyje - dzięki rodzinie i lekarzom, i pielęgniarkom, którzy zrobili co mogli i czego nie mogli, żeby mu pomóc, żeby był.
Protest.
 Ile jeszcze lat, a może miesięcy wytrzyma nie oliwiona, bez części zamiennych, przeciążona do granic możliwości zardzewiała maszyna? Ilu ludzi nie zabierze na bezpieczny brzeg? Ilu zginie w drodze? Ile nie potrzebnych cierpień, ile niepotrzebnych śmierci?
 Młoda lekarko, młody lekarzu, jesteście sumieniem, jesteście dobrym duchem naszego dziwnego kraju - Polski.
Rząd.
 Rząd, który w kłopocie udaje, że go nie ma. Który widzi tylko to co chce zobaczyć, który robi tylko to co uważa, że jemu rządowi nie zaszkodzi. I zaklina rzeczywistość, odwraca prawa fizyki, neguje prawa ekonomi. Rząd, który rozmawia i wierzy tylko tym, co z góry i bezwarunkowo jemu wierzą. Rząd, który wszystkich nie ufających mu Polaków i cudzoziemców uważa za półludzi, nierozgarniętych szkodników i wrogów śmiertelnych. Ten rząd, nie uratuje nikogo, nikomu nie pomoże i nie zrobi nic co PiS-u  zdaniem mogło temu rządowi politycznie zaszkodzić.
Polityka.
 Politycy dziś rządzący, widać mają bardzo złe mniemanie o swojej pracy, skoro najgorszym zarzutem przeciw medykom, jest to, że ich protest jest inspirowany politycznie.
Należy zrozumieć lekarzy, że nie życzą sobie wikłania ich walki w bieżącą jatkę polityczną. Mimo tego, że  protestując, by poprawić warunki życia wszystkim obywatelom, robią to przeciwko politykom, co musi czynić ich protest w dużej mierze politycznym. I niezależnie od starań i realiów, nie  zdołają uciec przed oskarżeniami, ze strony PiS, o strajku głodowego polityczność (czyt interesowność, a nawet agenturalność). Będzie to nad nimi wisieć i co jakiś czas na nich spadać. W obecnym systemie - tak na szczytach, jak i na dołach partii rządzącej - dominują politycy krętacze, którzy wszędzie widzą krętaczy, kłamcy wietrzący wokół oszustów, kretyni - kretynów itp. itd.
Szary obywatel pacjent.
 Nie jest tu intencją obywatela pacjenta wystawianie laurki polskim medykom. Nie samo dobro spotkało pacjenta przez lata leczenia. Zdarzały się (rzadko) przejawy niestaranności, braku empatii, zbytniej rutyny i inne. Pacjent czasem, także nie był bez winy. Ale prawie nigdy te utrudnienia i przykrości nie wynikały ze złej woli lekarza, pielęgniarki ...., pacjenta. 
Odwrotnie niż w przypadku polityków. Prawie wszystkie utrudnienia, nieprzyjemności uczynione obywatelowi pacjentowi wynikały ze złej woli władzy i z niegospodarności, z arogancji, z nienawiści ...
 Ja stary szary obywatel pacjent i utrzymanek, całym sercem, całym rozumem jestem z protestującymi medykami. Jestem pewien, że kiedy wygrają lekarze rezydenci, to razem z nimi zwycięży Polska - młoda i zdrowa, nowoczesna i silna, racjonalna i życzliwa - SYMPATYCZNA POLSKA.

Adam Czejgis.

środa, 25 października 2017

Panie 130 zł prezesie! Uprzejmie sygnalizuję:

Stolica dużego kraju w UE. XXI wiek godz. 05:30. Do mieszkania prezesa, w otoczeniu uzbrojonych po szczęki WOT-owców wszedł niepozorny cywil w ciemnych okularach.
WOT-y  zbudziły gospodarza. 
Cywil zakomunikował:
- Jestem Wex 1410 i jestem funkcjonariuszem. Moje nazwisko nawet mnie nic nie powie.
- Eee, ale ale, pclap pclap - wydusił pół śpiący prezes. 
- 130 zł z całym szacunkiem panie prezesie, ale teraz to ja mówię - syknął cywil. WOT-owcy milczeli, funkcjonariusz kontynuował:
 - Wykonując rozkaz ukochanej Partii, uprzejmie sygnalizuję, że: Po analizie wrześniowego raportu naszych najlepszych donosicieli - st. don. Ziutka i mł. sygn. Henia - a także po ponownym sprawdzeniu tysięcy sygnalizacji i przebadaniu na wariografach setek sygnalistów, oświadczam co 130 zł następuje - tu westchnął, trzasnął lakierami i komunikował dalej:
- Panie prezesie, stało się to co pan przewidywał i przed czym nas przestrzegał. Otóż, na najwyższym szczeblu naszej ukochanej Partii zagnieździł się kret i szkodnik. W wyniku intensywnych chęci, starań i dociekliwości, poznaliśmy jego nazwisko i funkcję. Zostałem upoważniony do ujawnienia panu, kto to jest. Panie prezesie, przekazuję to z przykrością i z ubolewaniem, tym kretem jest pan, panie 130 zł prezesie.
- Eeeeeeeeeeeeeee, pclap pclap - próbował oponować prezes.
- Przypominam, że teraz to ja mówię-  warknął funkcjonariusz i westchnął ponownie, by po chwili spokojnie sygnalizować dalej:
- Uprzejmie informuję pana 130 zł prezesa, iż fakt pańskiego szpiegostwa na rzecz Tuska, Lisa, i Staniszkis został dziś opublikowany w Dzienniku Wystaw i Postaw i w związku z tym, nie podlega tłumaczeniu, nie podlega apelacji!
Wobec powyższego zmuszony jestem wystąpić do pana prezesa z oficjalną prośbą o wyrażenie zgody na umieszczenie szanownego 130 zł pana w Partyjnym Areszcie Piwnicznym. Pan minister PAP zapewnił osobiście, że pański kot będzie mógł zamieszkać z panem.
- Miaaaau - odezwał się kot.
- Kot niech 130 zł nie miauczy, niech nie przeszkadza. Pozwoli pan, że będę kontynuował. - tu znów trzasnął lakierami.
- W imieniu naszej kochanej Partii zapewniam pana, że w Areszcie Piwnicznym będziesz pan miał odpowiednie towarzystwo. Już trwa wyławianie współlokatorów przystających do pańskiej wielkości, intelektu i sortu. Szef Kancelarii zapewnia, że, i prezydent wkrótce pana tam nawiedzi. Prywatnie, dodam, że czynione są starania, ażeby został on w piwnicy na dłużej. - w tym miejscu spojrzał na zegarek, po czym zaszczekał:
Panie 130 zł prezesie, ma pan jeszcze 15 sekund. Butów możesz pan nie wkładać. Wystarczą kapcie, na dołku przygotowano dywany.

Do 130 zł zsygnalizowania się z Państwem.
Adam Czejgis.


poniedziałek, 23 października 2017

Tak ma być. A tak być może.



 Ilu z nas zamilknie, schowa się za niemoc, przysłoni oczy i urządzi się w tej kabaretowo strasznej rzeczywistości? Ilu z nas pogodzi się, że nie za bogato, nie za uczciwie, ale "spokojnie" z odroczonym strachem, z odłożonym bólem?

Tak jak ma być.
 Kaczyński ma zwyciężać - przez propagandę, przez represje, przez rozdawnictwo - Alleluja i do przodu.
Propaganda.
 Tak bardzo wyszydzana przez inteligencję tępa i prostacka propaganda pisowska trafia do tych, do których powinna trafić - do dobrze przez lata przygotowanego odbiorcy, nie pozostawiając mu ani szparki na samodzielne oceny. Daje dawno już przekonanym, jako główne danie, gotową wykładnię świata , kładzie im w przystawki, kolorowe usprawiedliwienia i  sprzedaje słodkokwaśną nienawiść i zemstę na deser. A Kościół Katolicki, pokarm wyświęca, ostre smaki łagodzi, intencje uwierzytelnia.
 Prezes Kaczyński ma swoje media, lepsze gorsze, ale swoje. A opozycja takich naprawdę znaczących nie posiada. Telewizje takie jak TVN, Polsat, Superstacja i gazety, jak Wyborcza, Newsweek itp. owszem wspierają demokrację, ale już opozycję to niekoniecznie. A po prawdzie, w wolnych mediach z tym popieraniem demokracji też bywa różnie - wolne media, wolna kasa, to i reakcja na bezprawie nie za szybka, krytyka rządzących nienachalna. Telewizja TVN dwie godziny na żywo pokazuje zamknięte drzwi Belwederu, a przez dwa dni nie zauważa tragicznego samospalenia w centrum Warszawy, nie chce widzieć ostatecznego ludzkiego dramatu w straceńczym proteście przeciw rządom PiS. I własne cwaniactwo, własną interesowność kamufluje troską o prawdę i obyczajność, i lekceważy tragedię "Szarego człowieka", i zasłania oczy swoje i oglądających.  
 A co robią na codzień portale internetowe opozycyjne, kodowskie i inne? Poświęcają one nie mniej czasu i miejsca na wojenki bratnie, niż na walkę z  patologiami rządzących. I krzycząc głośno o zjednoczeniu, podgryzają się z lubością.
Represje.
 Represje już są i będą, ale najpewniej nie za wielkie i nie krwawe. Za to dobrze wycelowane, mniej na karę dla politycznych przeciwników, a bardziej na zastraszenie i na medialną przydatność do ich dyskredytacji. Kaczyński doskonale wie, że większość inteligencji i opozycjonistów zawsze będzie mu rzeczywistym , lub potencjalnym wrogiem. Mimo tego raczej nie zdobędzie się on na rozwiązania siłowe i nie da zgody na "ostateczne rozstrzygnięcie". Już odebrał przeciwnikom władzę, odbiera autorytet, ogranicza wpływy i zostawia osłabionych, jako szkodników, jako zagrożenie potrzebne do mobilizacji własnych zwolenników. Kaczyńskiemu wystarczy uporczywe pokazywanie wolnej prasy i opozycji jako zdrajców ojczyzny, złodziei, bojówkarzy, puczystów. Osłabi ich, skłóci, ośmieszy i jak listkiem figowym zasłoni nimi brunatną polską rzeczywistość.
Rozdawnictwo.
 Rząd PiS nigdy nie miał być, nie jest i nie będzie rządem dla większości polskich obywateli. Ten rząd jest przede wszystkim dla swoich i oparty na swoich, i na popierających partię i na partii klientach. A klientów jest wielu: 500+, stanowiska w spółkach państwowych w administracji itp. itd. A może być ich dużo więcej, kiedy już od partii uzależnią sądy i wolne prywatne media, kiedy wygrają wybory do samorządów. 
Jeśli to wszystko się Kaczyńskiemu uda, to każdy z obywateli RP, powtarzam - KAŻDY -  jeśli postanowi żyć i pracować w Polsce będzie poniekąd zniewolony przez władzę. I choćby niewiele miał do zyskania, to do stracenia wszystko. Utratę pracy, brak awansu, zniszczenie biznesu, dobrego imienia, stabilnego i bezpiecznego bytu własnego i rodziny - to cena za "inność", za opór przeciw władzy. 
Ilu z nas zamilknie, schowa się za niemoc, przysłoni oczy i urządzi się w tej kabaretowo strasznej rzeczywistości? Ilu z nas pogodzi się, że nie za bogato, nie za uczciwie, ale "spokojnie" z odroczonym strachem, z odłożonym bólem?
Tak ma być. A jak być może.
PiS to nie jest moc, nie siła, nie monolit. To syczący balon, popękany olbrzym na chwiejnych kaczych łapkach. Władza Kaczyńskiego  to tylko efekt uboczny lenistwa umysłowego większości  Polaków. I tak jak dziś oni jeszcze w PiS wierzą, jeszcze czują wspólny interes, tak jutro czy pojutrze uwierzą innym sprawniejszym, sprytniejszym manipulatorom. Lub - w co ufać chcę - wcześniej przyjdzie taki dzień, kiedy słońce jakby jaśniej zaświeci, wiatr mądrzej zawieje...
 A realniej - w tryby Pis-maszyny coś, lub ktoś, a najpewniej to sami sobie piasek sypią, już  pojedyncze zęby wypadają, maszyna się trzęsie i zgrzyta. Ustawy sądowe się opóźniają, co stawia pod znakiem zapytania przyjęcie nowej ordynacji wyborczej w konstytucyjnym terminie. Wszystko to przy mądrej postawie opozycji może w wyborach samorządowych skutkować dużą przegraną Kaczyńskiego.I świeże posadki, nowe pieniążki szlag trafi. Mit niezwyciężoności i geniuszu wodza pryśnie. 
 Wtedy, z górki na pazurki panie prezesie - nie liczyłbym na przyjaciół, że złapią, że upadek złagodzą.

Adam Czejgis.

sobota, 21 października 2017

Bryknął ...

Radio PODciek nadaje. 
Młody w prawo zgięty funkcjonariusz pierwszego szczebla dopytuje starszego doświadczonego kolegę:
- Powiedz pan, panie Ziutek, czemu to nasz prezydent naszemu prezesowi bryka?
- Z nudów, Młody, z nudów i ze strachu, że suweren jego prezydencką niezłomność może przeoczyć.
- Eee, taki głupi to on chyba nie jest?
- Tak całkiem to nie... tyle że zarozumiałość z niezłomnością mu się popieprzyła. Prezydenci, premierzy świata całego po pleckach go klepią, rączki ściskają, to i mu się w dupie poprzewracało.
- Aaa, a prezes to nie może go nieco podskubać, żagielków natrzeć?
- Spoko, Heniuś, spoko. Już się piórka wyrywa, już uszka naciera. Ale i nowe szaty szykuje, maść kojącą na żagle nakłada, powietrze szczęśliwe pompuje.
- Jakże to, panie Ziutek, jakże to?
- Zwyczajnie, młody, zwyczajnie. Raz się cmoknie raz się walnie. Prezes będzie zadowolony. Suweren się ucieszy. Prezydent urośnie.
- Ha ha ha, żeby tylko za mocno nie napompować...
- Z wyczuciem, Młody, z wyczuciem. Pompeczką, Młody, pompeczką.
- Sie wie, panie Ziutek, sie wie.

Do napompowania się z Państwem.
Adam Czejgis.
 

piątek, 20 października 2017

Komu Komu Bo zamykamy

Droga Opozycjo, Drogi KOD-zie!
Belweder: Znów Góra przyszła do Mahometa i urodziła wściekłą mysz - kolejną cienko piszczącą zarazę. Uzgadniano, targowano: Czy będzie nas sądził i zamykał prezes za pośrednictwem prezydenta, czy też prezes za pośrednictwem ministra? I - czy w ewentualnych wyborach głosy policzy, ważność ustali Kaczyński poprzez Ziobrę i Dudę, czy też tylko poprzez jednego z nich.
Tak czy inaczej, by w glorii trwać muszą wsadzać. Nawet gdyby nie chcieli, a chcą, oj chcą!
W związku z powyższym i z racji mojej opozycyjności, wieku, a także chorób "esbeckich" wielu, pozwolę sobie zadać pytanie: Czy podobni mi, wcześniej umrą niż ich zamkną, czy raczej zejdą już zamknięci?
Trup na wolności to tylko statystyka, w odróżnieniu od umarlaka więziennego, który zawsze może zostać męczennikiem i kłopot... 
I tu - Droga Opozycjo, KOD-zie Drogi - wkracza doktor Konstanty Książę. I daje radę, daje nam szansę, że nie zdążą nas pozamykać.

Adam Czejgis.

wtorek, 17 października 2017

Faszyści wszystkich wyznań łączą się!
Z pomocą bratnią nawiedził Polskę Prezydent Recep Tayyip Erdogan. Przywiózł rządzącym instrukcje i gotowe rozwiązania, pokazał im drogę, dał nowe nadzieje. Pokazał w praktyce jak skutecznie wyeliminować niedyspozycyjnych sędziów, nierządowych dziennikarzy, zbuntowanych urzędników, nauczycieli... Pokazał jak własny naród wziąć pod but, jak chwycić obywateli za mordę i pozostać pełnoprawnym członkiem NATO, krzewicielem demokracji i ostoją praworządności. Pokazał rządzącym Polską, jak skutecznie zamachnąć się na siebie, jak zrobić pucz i jak ten pucz zdusić. I w jaki sposób przedstawić siebie światu, jako mesjasza wolności, a kraj jako wyspę szczęśliwą pośród barbarzyńców. I nauczał jak bić, i pokazywać się bitym, jak brać wmawiając, że się daje i jak niszczyć życie, chroniąc je - na pokaz.
Salam Alejkum i Pokój z Wami! Bismillah i W Imię Boga!
Krzyż i karabin, krzyż i karabin - do przodu, do przodu.....

Adam Czejgis.

PCP - czyli "Zgaduj Zgadula"

 Tak jest.
Polityk partii rządzącej:
- Głodówka lekarzy rezydentów jest polityczna - czytaj: opozycyjna, komunistyczna, złodziejska, zdradziecka i k....ska.
Głodujący lekarz:
- Nasz protest nie jest polityczny, my nie jesteśmy opozycjonistami, nie jesteśmy komunistami, złodziejami, zdrajcami, ani k....mi.

I "Zgaduj Zgadula", który wygra w tego ciula?
Kto tu czysty, kto nieświeży - komu suweren uwierzy? 

  A gdyby było tak.
Polityk partii rządzącej:
- Jak wyżej.
Głodujący lekarz:
 - Zgoda, nasz protest jest polityczny, bo taki być musi. Bo to politycy, politycy rządzący, nie Duch Święty, są naszymi pracodawcami. Bo to oni, "nieomylni" jak Duch Święty, dla utrzymania i umocnienia władzy, w sposób jak najbardziej polityczny - czytaj" nakazowo komunistyczny, złodziejsko zdradziecko k....ski - zatapiają w szambie całą polską Służbę Zdrowia. I prowadzą niezliczone rzesze Polaków na niepotrzebne cierpienia i ku przedwczesnej śmierci. Amen.

I teraz "Zgaduj Zgadula".... ?

Adam Czejgis.

wtorek, 3 października 2017

Zanurzani w "Dobrej Zmianie"

Moi drodzy!
Zebraliśmy się w obronie wolności i demokracji, i przeciwko przestępczym działaniom władzy - jak przed laty Konfederacje, jak Pospolite Ruszenia. I z wszystkimi zaletami i wadami spontanicznych ruchów obywatelskich - zrodził się KOD, a później inne podobne organizacje.
Czy wolno nam dziś dyskredytować, obrażać się na towarzyszy broni dlatego, że rozwinęli własny sztandar, albo za to, że według nas np. złym rytmem maszerują, za nisko - za wysoko mają głowy, lub szable szczerbate?
W dobrej wierze (choć z źle ukrytą satysfakcją ze swojego - a nie mówiłem) z lubością powielamy, lub sami piszemy: że opozycja pozamiatana, KOD-y pozamiatane, ten tamten zaorany itp. itd. I publicznie umacniamy tym narzucaną nam przez PiS rolę "słusznie" przegranych. I wzorem PiS szukamy wkoło winnych i przeciwnie niż PiS na ogół znajdujemy pośród nas, wśród swoich.
To nie zgwałcona jest winna gwałtu, nie oszukany - oszustwa, nie okradziony - złodziejstwa, nie straszony jest winny swego strachu, ani wykorzystany - korzyści wykorzystującego.
Nic jeszcze na amen nie pozamiatali, nie zaorali i (za klasykiem) "nie ma takiej rury której nie można odetkać". Sęk w tym jak to zrobić, czego nie robić i ile z siebie dać i co w sobie bezwzględnie zachować. "Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy..." Niech każdy walnie się we własne piersi - raz a dobrze - i do dzieła.

Mimo mojej chorobliwej awersji do bytów zorganizowanych, od pierwszego warszawskiego marszu jestem z KOD-em. Działalność jednych Koderów cenię bardziej, innych mniej, jeszcze innych wcale - chodzi tu między innymi o ich pomysły, o traktowanie kolegów.....  Ale do kiedy nie powróci w Polsce Demokracja i Praworządność będę z nimi wszystkimi ramię w ramię pracował i (mimo mocno posuniętego mojego indywidualizmu i krytycznych niekiedy ocen poczynań tego czy tamtego zarządu i KOD-u jako całości) będę robił - w miarę moich niewielkich możliwości - to co postanowi grupa.
Czego nie zrobię.
Nie sprzeniewierzę się własnym zasadom moralnym - oddam KOD-owi ręce i głowę. Nie oddam duszy.
Dam to, co grupa zechce przyjąć. I zachowam w sobie ewentualne żale i urażone ambicje.
Jeżeli kiedyś uznam, że z KOD-em mi nie po drodze, to pomaszeruję sam, lub z inną grupą. A jeśli okaże się, że się pomyliłem, to schylę głowę i wrócę. 

Jestem już mocno zmęczony polityką, sobą, ludźmi - życiem. Zmęczony takim zmęczeniem, które nie boli, zasmuca nieco i zmusza do pokory i pokazuje szare jądro bycia, którego obraz -  gdyśmy w sił pełni - zasłaniają nam blaski skrajności.
Niżej zamieszczam przeleżały w szufladzie, z rok chyba, fragment "Dobrej Zmiany" Jak długo jeszcze aktualny. O, to zależy - o wiele bardziej niż większość nas myśli - także, a raczej przede wszystkim od każdego z nas.
Górnolotnie i banalnie - nasza społeczna i osobista przyszłość w Polsce zależy głównie od tego ile każdy z nas zdoła poświęcić ze swojego "ja"  dla naszego "my".

"Dobra zmiana"
Na początku było kłamstwo, a kłamstwo było u zmiany
i zmiana była kłamstwem.
Ono.
"Było na początku..."
A jego światło paliło czarne dziury w sercach, w mózgach -
w tym co było, co jest i co będzie.
On.
Wszedł na górę i wyniósł kłamstwo i kłamstwo wyświęcił.
Postawił krzyż, podpalił stos, rozsypał ryż.
I nauczał, i straszył, i zmieniał - zmieniał - zmieniał !
Oni.
W czarnych dziurach mają go wysoko i wierzą,
a wierzą wiarą żywiącą się kłamstwem i rozgrzeszają
modlitwą do dobrze zmienionego Boga.
My.
Nie wierzymy nawet własnym zmysłom.
Unosimy się obok kłamstwa, zamiast
butem modnym wdeptać je w ziemię, zamiast 
dłońmi wypielęgnowanymi rozerwać na strzępy.
I choćby przegrać Teraz boleśnie, to
dać szanse na Jutro dla nas i dla nich.

Adam Czejgis.