niedziela, 26 listopada 2017

Polski Kościół Narodowy, niegdyś Powszechny.

Mija niedziela, moja kolejna niedziela bez mszy św.
Nie odwiedzam już budynku mojego Kościoła; Kościoła Katolickiego, którego od sześćdziesięciu czterech lat jestem cząstką; Kościoła, który przez te lata, raz więcej raz mniej, był mi autorytetem, wykładnią moralności i drogowskazem na dobre uczciwe życie.

Ostatnimi czasy, w budynkach mojego Kościoła, nieraz słuchałem niemających nic wspólnego z wiarą, z religijnością nakazów i zakazów, między innymi: Jakie stacje telewizyjne wolno mi oglądać, a których nie, które opcje polityczne popierać, a które zwalczać, bo proboszcz tak chce. Słuchałem połajanek, słuchałem oskarżeń, słuchałem słów faktycznie wykluczających mnie i  mnie podobnych z wspólnoty kościelnej; za nasze poglądy polityczne, za działania, lub ich brak. Słuchałem słów potępienia za prospołeczne postawy, które rzekomo nie przystają prawdziwym katolikom, prawdziwym Polakom. Słuchałem, potem zaciskałem zęby i w kolejną niedzielę znowu słuchałem:
Słyszałem z ust kapłanów słowa wiecowe, słowa polityków. Słuchałem kapłanów reklamujących  towar, słuchałem słów kapłanów handlarzy, słuchałem fabrykantów.

W budynkach mojego Kościoła co niedzielę słyszałem, wypowiadane jak z automatu, słowa o miłości, o wybaczaniu, o pokorze, o bezinteresowności. Słuchałem słów  Ewangelii niejednokrotnie przeplatanych żarliwym bałwochwalczym wynoszeniem jednej instytucji kościelnej nad drugą. Słuchałem słów pozostających w oczywistej sprzeczności z nauką papieża Franciszka. To były słowa nie ojców duchowych, ale wielkich Inkwizytorów "wreszcie słusznie" interpretujących Pismo Święte; "wreszcie należycie" dostosowującym  Katechizm KK do polskich politycznych warunków, do narodowej dumy, do narodowej wielkości.

I nie chciałem wierzyć, że kapłani mojego Kościoła świadomie dla doraźnych korzyści utożsamiają się ze świecką władzą. Chciałem wierzyć, że to tylko z głupoty, z fanatyzmu, z niewiedzy, z własnej woli własną wiarę grzebią. I chciałem wierzyć, że nie wiedzą czym taki mariaż ołtarza z tronem, kropidła z karabinem, i tacy z drabinką zawsze się kończy.
I nie doceniłem instytucjonalnego KK w Polsce. Przekonali mnie. Uwierzyłem! Uwierzyłem w ich zła wolę, w ich nieokiełznaną bezkompromisową pazerność w parciu do zysków i do władzy duchowej i świeckiej.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że moja ocena polskiego KK jest poniekąd krzywdząca dla większości polskich biskupów i księży, którzy są tak bardzo apolityczni, że nie chcą dostrzec szalonych polityków wśród siebie; którzy są tak bardzo duchowi, że nie chcą w swoim gronie zobaczyć i nazwać biznesmenów i wyzyskiwaczy. 
A ci nieliczni kapłani wołający na puszczy o opamiętanie; o przyjazny światu i ludziom, o niewykluczający nikogo polski Kościół Powszechny; ci nieliczni nie zdołają zatrzymać wahadła historii, które wkrótce odbije się od ściany i zmiecie z ziemi polski Kościół Narodowy i pokaleczy i zmarginalizuje polski Kościół Katolicki. Kościół Katolicki w Polsce, któremu czas prosperity  właśnie mija. I, jak zwykle, ci najbardziej zainteresowani tego nie widzą i nie zobaczą do końca.

Adam Czejgis.

sobota, 25 listopada 2017

palimy światła

ty masz kota
my mamy serca
ty kochasz władzę
my ludzi
jesteś katem wolnych
usprawiedliwieniem podłych
chorobą państwa
powikłaniem histori
palimy światła

ty masz władzę
my mamy siebie
ty mieszkasz w klatce
my w Europie
ty chcesz Boga
my sprawiedliwości
palimy światło sądom
palimy światło tobie
palimy światła

ty życzysz nam końca
my tobie zdrowia
ty masz nas za wrogów
my ciebie za nic
ty nas straszysz
ty nas się boisz
my wiemy
my się nie boimy
palimy światła.

Adam Czejgis.

czwartek, 23 listopada 2017

... interes partii i interes przywódców, zwane kłamliwie dobrem narodu....



Oni.
Kiedy rządząca partia polityczna (taka jak PiS) utożsamia się z państwem i dobro partii stawia na równi i wyżej niż interes państwa, wtedy zaprasza do kraju faszyzm. A kiedy interes takiego państwa stawiany jest wyżej niż dobro obywatela, każdego obywatela, to wówczas faszyzm już przyszedł.
Do dyskusji : Ile w takim rządzie jest działań faszystowskich, a ile innego draństwa?

Każdy rząd, również liberalno demokratyczny, dysponuje pałką i marchewką, ale na straży ich prawidłowego użycia stoi Konstytucją i niezależne sądy. Rząd faszystowski dąży do nieskrępowanej dowolności w wyborze celów i mocy karania jak i nagradzania obywateli. Jedynym wyznacznikiem oceny i osądu obywateli przez państwo, staje się interes partii i interes przywódców, zwane kłamliwie  dobrem narodu.

W Polsce, w kraju tak bardzo pokrzywdzonym przez faszystowskie i komunistyczne reżimy, jawne wprowadzenie jako obowiązujących podobnych idei nie miałoby szans powodzenia. Dlatego też, a także z obawy przed reperkusjami ze strony UE, NATO, USA, rząd PiS przesadnie, wręcz kabaretowo obnosi się ze swoim antykomunizmem.  A jednocześnie pełnymi garściami czerpie wzory rządzenia wprost z Moskwy. Także samo czyni z faszyzmem, oficjalnie potępia, a nieoficjalnie nie tylko toleruje, ale i po cichu wdraża. I  buduje w środku Europy przedziwną hybrydę z dwóch zbrodniczych idei, A okraszając takowy stwór (między innymi) narodowym katolicyzmem i rozdętym narodowym ego, wciąż utrzymuję wysokie poparcie.

My.
My, nie zatrzymamy brunatnego marszu parlamentarnymi pracami. Nie zamortyzujemy upadku naszym biernym oporem.
Paweł Kasprzak i Obywatele RP, pierwsi to zrozumieli i wołali nas, i wskazywali cele, dawali nam przykład. I - zostali na puszczy.
A my? My jesteśmy najlepsi w marudzeniu. Jesteśmy  świetni w narzekaniu i we wzajemnych pretensjach. W ciągłych pretensjach do współobywateli, a że są mało rozgarnięci, samolubni, leniwi itp. I narzekamy, że nas nie rozumieją, że nie chcą słuchać. I nic, lub prawie nic nie zmieniamy w swoim przekazie w swoim postępowaniu. Nawet nie potrafimy naszych celów, obaw, pragnień nazwać tak, żeby nas szerzej rozumiano. Nie umiemy mówić jasno, prosto i precyzyjnie i zwyczajnie, przyziemnie, z dołu i do bólu szczerze.
Szczerość i determinacja, nawet jak nas mocno zaboli, nawet jak nas bardzo mocno zaboli.

I jeszcze jedno: Jeśli szybko my, wszystkie organizacje prodemokratyczne i partie opozycyjne, nie podejmiemy ryzyka niestandardowych najlepiej okupacyjnych protestów i innych niekoniecznie dla nas bezpiecznych działań, to staniemy się na długie lata fasadową opozycją. Kwiatkiem przy kożuchu, ledwie tolerowanym alibi dla pisowskiego reżimu.

Już nie wolno nam czekać. Nie wolno nam czekać na wolne wybory, które najpewniej wolne nie będą. Musimy działać tak jakby ich już nigdy miało nie być.
Tylko wyraziste stanowcze i niestety ryzykowne protesty dadzą nam szansę zwycięstwa już dziś, już jutro, albo dopiero pojutrze w tragikomicznej parodii wolnej niegdyś i praworządnej niegdyś, Polski.

Adam Czejgis.

wtorek, 21 listopada 2017

Piswyjec.

Piswyjec (homo meneli) 
Jak się w norze nie kryje
I lew zaryczy w Brukseli
On wtedy w Warszawie wyje.

Piswyjec typ polski żołędny
Pobyt na ogół stały
Od wycia pogubił zęby
Łeb duży, ogonek mały.

Piswyjce są wszystkożerne
Lubią kebaby z kawiorem
I dyrdymały poranne
I wniebogłosy wieczorem. 

A mają taką naturę
Czy radość to czy smutek
Że zawsze wyją chórem
I zawsze na jedną nutę.

Ich życie to jest wycie
Piswyjców uciszyć się nie da
Piswycie przy pełnym korycie
Do pana prezesa z pisnieba.

Adam Czejgis

niedziela, 19 listopada 2017

Stoimy ...



Stoimy słabi mali
Strażnicy światłobytu
Zawsze będziemy stali
Nie przegapimy świtu

Bo nawet PiS wie to
Po nocy przyjdzie dzień
I by oddalić go
Zarządził w kraju cień

I tym co służą w ciemno
Bezdusznym i bezwolnym
Wypłaci za ich wierność 
Dorobkiem niepokornych

Dziś słabi, jeszcze mali
Strażnicy światłobytu
Dotąd będziemy stali
Aż doczekamy świtu

I nawet PiS wie to
Po nocy przyjdzie dzień
I nie przysłoni go
Prezesa czarny cień

Żarówki wykręcają
I gonią lud przez mrok
W mundurki ubierają 
Stul mordę równaj krok

I psują nam zegary
A my choć słabi starzy
My nie tracimy wiary
Stoimy tu na straży

By, kiedy przyjdzie dzień
Rodacy moi mili
Byśmy znaleźli się
I go nie przegapili.

Adam Czejgis.

czwartek, 16 listopada 2017

i, żeby grzeszyć krócej

Lotnisko w każdym powiecie
W każdej gminie strzelnica
Króliki w każdej rodzinie
i w każdym domu kaplica

Karabin w każdej szafie
Ma mieć samica i samiec
Granaty w każdej szufladzie
I w każdej kieszeni różaniec

Bagnet od niemowlaka
Strzelać przedszkolak będzie
Do szkoły na rosomakach
Nowe klęczniki wszędzie

I zamiast skarpet onuce
Suchary zamiast chleba
I, żeby grzeszyć krócej
Wezmą nas żywcem do nieba

A kiedy zechcemy wracać
Gdy znudzi się nam raj
Siądziemy aniołom na plecach
I wiśta wio patataj

Do Polski! Rozkażemy
Anielskiej jeździe na grzędzie
Czy tam gdzie wylądujemy
To jeszcze Polska będzie? 

Adam Czejgis.

środa, 15 listopada 2017

"Czy ten pan i pani są w sobie zakochani"

 - Czy ten pan tę panią jeszcze chce?
Spytaliśmy anonimowego don. funkcjonariusza z dostępem.
- Chulson wie. - Burknął fun.
- Panie don. mamy wierzyć, że z takim dostępem, pan nie wie co Chulson wie?
- Chulson wiedział i nie pedział.
 A ja powiem tak: Oni tam wszyscy zakochani z dziobków sobie piją. Potem po kostkach się kopią, cukier podkradają. Pan prezes obserwuje i jak kto podpadnie, to bez kichy, nie ma zlituj. 
Z drugiej mańki, to jak prezes pokocha, to z klasą, z kasą i na zabój. Ale też wymaga, oj wymaga. Pan prezes chłop może i niewyględny, ale łeb to on ma duży i rozczochrany i swoją moc posiada. 
Takich prezesek to on może mieć na pęczki. No fakt, pani prezesowa ładnie się ubiera, biżuterię ma teges, ale za piękna to ona za przeproszeniem nie jest, a i bystra nieprzesadnie. Za to wypróbowana i wierna.....
- Panie don. będzie ten rozwód czy nie będzie?
- Gadałem przecie, że Chulson wie...

Adam Czejgis.

wtorek, 14 listopada 2017

- Prawie gówno - Prawie miód -

Polską idzie prawie faszyzm.
KOD prawie protestuje.
W Obywateli RP biją bez prawie.
Opozycja prawie oburzona.
TVP zachwycona zarabia prawie.
Suwerena to prawie gówno obchodzi.
    .......................
Rząd jest w prawie.
Rząd nie widzi.
Za to po rannej kawie
Prezydent się zawstydził
I potępił - prawie.
A wieść nowogrodzka niesie,
Że prezes prawie rozsądzi.
Że cała nadzieja w prezesie,
By naród w prawie nie zbłądził. 
  
My KOD
Jesteśmy prawie nad.
Jesteśmy prawie grzeczni.
Krok w przód,
Dwa kroki w zad.
I prawie jesteśmy bezpieczni.
I nawet jak zgniotą nas,
Umrzemy tylko prawie
My przecież mamy czas -
Po pracy, po zabawie....
    ...........................
Zanim karawan przyjedzie. 
Wysypmy się przed nim kolcami. 
Nie zaraz, nie jutro, nie prawie....
............................

Adam Czejgis.

niedziela, 12 listopada 2017

Warszawa pocięta.


Warszawa pocięta.
Święto Niepodległości. Święto obywateli Rzeczypospolitej Polskiej. Święto, które staje się obrazem rozbicia i choroby, tychże obywateli.
...państwo polskie
które kraj jak tort kroi
na części nierówne
i jedne zdobi
a inne pożera
jeszcze inne w ściek rzuca
... państwo polskie
które odwraca głowę
od starego drzewa
bo krzywo urosło
i sieje młode
słusznego gatunku
... państwo polskie
które mieni się wybranym
by bezgrzesznym
by bezkarnym
takie państwo
umiera
i wraca skąd przyszło
gdzie nie ma Boga
gdzie  nie ma świadomości
i osiąga co chciało
jest światem całym
jest wszystkim
i niczym.

Adam Czejgis.

piątek, 10 listopada 2017

Panie Ziutek, a te ministry to wszystkie takie głupie są?

Nowogrodzka. Dwaj funkcjonariusze, st. donosiciel pan Ziutek i mł. sygnalista Heniuś - coś tam połknęli, coś zajarali i rozmawiają:
- K.... jak ja nie cierpię tego j....... słuchania - Zagaił pan Ziutek.
- Eeee tam, w czym skwara? Przecie to pan słuchasz, a nie pana słuchają - Dmuchnął dymkiem jakby zielonym takim, sygn. Heniuś.
- Oj Heniuś, Heniuś. Takie horrory, jakich tu wysłuchuję, to ci się k.... po żadnym jaraniu nie śniły. Choćby dziś, słuchałem jak spowiadał się tu ten jaśniepan hrabia, czy książę i wyobraź sobie...
- Sorry panie Ziutek sorry, ale nie łapię, który to jaśniepan? Przecie tu same jaśniepany przychodzą.
- No, no ten minister od łapiduchów. Ten z króli, czy królików z Litwy, czy kij wie skąd.
- Tera już wiem, taki łysy i nadęty.
- Oni wszyscy nadęci, he he, a ten to jak balon epokowy. 
Pan prezes nie chciał go przyjąć, to pacan dzwonił, pisał, nachodził, aż się wepchał, jak cham jakiś, a nie książę. Żebyś Heniuś słyszał co on prezesowi obiecywał. Że strasznie się stara, że na pysk pada, że ma takie pomysły, że tylko zdrowia życzyć. I tłumaczył, i nadawał - k.... Heniuś, kogo on k.... nie poruszył - i płakał, prosił, i śmiał się i syczał. Jakby walczył o życie swoje i rodziny, a nie tylko, żeby w rządzie roboty nie stracić.
Prezes swoim zwyczajem prawie nie przerywał, a jak się hrabia już zmęczył, zapytał: 
- A co mi powiesz nowego synu, no-we-go! -
I cisza nastała. I już myślałem, że jaśniepan dał nogę, kiedy zaczął opowiadać, jak to on chce służbę k..... zdrowia ratować. I opowiadał, że lekarzy w Polsce to jest o połowę za dużo. Bo większość Polaków choroby symuluje, a medyki im pomagają, żeby k..... kasę doić. I, że one wszystkie to robią na złość jemu, znaczy się księciu i panu prezesowi celowo brużdżą. A on minister wymyślił, że na równo łapiduchom i pacjentom za niezasadne porady, niezasadne leczenie przy..... takie kary, że połowa tych pieniędzy co im rząd dał to ino mig i do budżetu powróci.
- A  prezes, panie Ziutek, co na to prezes?
 - Siedział cicho. Ale jak książę zaczął coś p....... o jakiś królicach, to pajaca pogonił. Powiedział, że jest zmęczony, że spać mu się chce, a książę to niech w.......... .
- Panie Ziutek , pan jesteś w swoim fachu spec. Powiedz pan, czy wszystkie te ministry takie głupie są.
- Nie, Heniuś, głupie to nie, za mądre też nie. Za to cwane są i pazerne okropnie. Jak im gówno do władzy potrzebne, wysmarują się gównem. Jak trzeba być czystym, to w mig się wymyją.
- Powiedz mi pan, panie Ziutek, jeszcze , dla kogo ty to wszystko wysłuchujesz? Dla prezesa?
- No dla prezesa.... Choć po prawdzie , to nie wiem czy jeszcze gdzieś indziej te teksty.... nie jadą.
- Eeee niii gdzieby tam jechały?
- Do piekła do Lucyfera, do św, Piotra... Heniuś k...... Heniuś... Nie wiem, a i nie chcę wiedzieć. I ty nie pytaj. I kończ tego peta. Idź po rury, robota czeka.
- Yep! Yep! Panie Ziutek. Yep! Yep!

Adam Czejgis.

 

środa, 8 listopada 2017

słowa się palą jak suche liście

Hej chłopcy! Hej dziewczęta!
Kogo będziecie wieszać tej jesieni?
Kto na bezlistnych drzewach zadynda, 
komunista, Żyd... i kto jeszcze?
Powiesicie dziadka, ogolicie babkę, 
pogonicie Ruskich, Niemców, Żabojadów ....
Hej chłopcy! Hej dziewczęta!
Wy chcecie Boga?
I z Bogiem? I w Imię Boga?
Kiedy z błogosławieństwem toruńskiej inkwizycji,
gorącym żelazem krzyże wypalacie.
Dobrego katolika, płomień nie zmoże, 
taka wiara wasza.
Prawdziwego Polaka, krzyż nie pokaleczy, 
to głos wasz.
A wszystkim innym na pohybel, na gałęzie gołe!
Bóg! Honor! Ojczyzna! 
Chłopcy i dziewczęta! Sarmacka Falango!
Spadkobiercy średniowiecznych inkwizytorów.
Naśladowcy Mussolinich, Salazarów...
My chcemy Boga, śmierć wrogom ojczyzny! -
Jednym tchem krzyczycie.
Z niedostatku wrogów żywych,
depczecie po grobach, zwalacie pomniki.
Palicie wiedzę, a w jej popiołach - kukły namiastki....
A kiedy zabraknie wam nieprzyjaciół tradycyjnych,
wymyślacie własnych, świeżych  komunistów, złodziei...
Kiedyś spalicie dom sąsiada - bo blisko.
Zgwałcicie mu córkę - jak nie wasza to nie grzech.
Skatujecie syna - bo jakiś inny, jakiś nie taki.
......
Hej chłopcy! Hej dziewczęta!
Mówicie, że dziad przesadza.
Że mu się w komuszym łbie popi.....ło.
Dziad chciałby się mylić, niestety, dziad wie, że
na waszych nienawistnych słowach ciężkich
i w gorączce waszej
rośnie narodowa tragedia: cierpienie i śmierć.
A przy jawnym poparciu rządu - 
do zbrodni tylko kroczek, 
nie lata całe, ale tygodnie, godziny...
......
Hej chłopcy! Hej dziewczęta!
Wy chcecie Boga? I Bóg z wami?
Ochroń was Boże, od bratobójczej wojny, 
do której zaślepieni pędzicie.
Nikt zdrowy na umyśle - uwierzcie staremu -
nikt nie jest na takie nieszczęście gotowy.
Wy też.

Adam Czejgis.

 

wtorek, 7 listopada 2017

Wiązanka.

 Panie Nad-liberalny.
Nie powiem Panu, żeś Pan drań. Nie powiem, żeś łachmyta.
Ale, gdyby kiedyś, tak całkiem przypadkowo, rzekłbym co nie rzeknę, to: Wiedz Pan, iż wiącha Panu przeznaczona byłaby po stokroć bogatsza od ewentualnych wiązanek dla pańskich koleżanek i kolegów rządzących. 
Nawet pryncypał prezes nie mógłby liczyć na, aż tak soczyste kwiatki. Bo choć pan prezes Kaczyński produkuje i leje na kraj hektolitry gnojowicy, raz bardziej pachnącej, raz bardziej lepkiej, to: On przynajmniej, Panie Nad-katolicki, przyznaje się do własnej produkcji i przed swoim zapachem nosa nie zatyka.
Panie Nad-inteligentny.
Pan, który z ogonem szczurzym pod zadek podwiniętym, zażerasz się złotym ziarnem z pól wspólnych, opowiadając przy tym w telewizorze, żeś kret pożyteczny czyszczący z pędraków i robali narodowo-katolicką glebę. 
Pan, Panie Nad-prawicowa Flanko, który siedząc po szyję w pryncypalskim gównie, pouczasz Polki i Polaków jak żyć, jak czysto żyć. I z otwartością ciotki-bigotki i zręcznością pijanego słonia obiecujesz zamienić gnojowicę w wino, a siebie ogłaszasz Mesjaszem cierpiącym za wiarę i za ojczyznę. A wszytko to ze śmieszno-straszną pobłażliwością i wyższością mądrego troskliwego profesora hrabiego "Wiem Lepiej".
To choć podobnych Panu, porządnie wykształconych inteligentnych narcyztycznych kretynów w świecie dostatek, to aż takich jak Pan cudaków, Panie Nad-uniwersytecki, na szczytach władzy wcale nie tak wielu...
I tu, z niechęcią, wiązankę w ćwierć kwiatka kończę, ażeby nie zapłacić czego nie powiem.

Adam Czejgis.

czwartek, 2 listopada 2017

Za miękka pałka na Pana Marszałka?


Do bunkra "Pod Jajczarnią" z tajną misją przybył marszałek wszystkich marszałków minister Edward. Powitał go tam szpieg wszystkich szpiegów minister Marian.
- Czołem marszałku! Jawisz się kwitnąco. Na żołądku w porządku, łodyga dryga? - zażartował szpieg.
- W porządku żołądku, dryga dryga dryga. Ale ty jakiś nijaki siewodnia, pergaminowy i myszowaty Maniuś he he - odżartował marszałek.
- Dobra dobra, siadaj Edek siadaj i wykładaj, co cię w moje niskie progi przygania.
-  Progi nie takie niskie, choć wyślizgane, a słychać, że wkrótce jeszcze urosną. Ale od rzeczy: Gdzie się nie obejrzę tam pełno tych twoich carambów, sygnalistów pieprzonych. Na mnie ich Maniek do ministerstwa i do wojska nasyłasz? Koło dupy koledze robisz? Panie Maniek, za miękka pałka na Pana Marszałka. Wojny ci się zachciało. Chcesz to cię kurna w mig udławię i ekskomunikuje. He he he.
- Spoko Eduś, spoko cacuś! Ty masz kwity, ja mam kwity. Ty masz haki, ja mam haki. Ja tu syty i ty syty. Ja do paki, ty do paki. Ja wiem i ty wiesz Edek zgredek, że połowę z tych moich carambów, co u ciebie się buja, to ty już dawno przekupiłeś, a resztę właśnie przerabiasz. I wice wersja. - Tu okularki przetarł i potrząsnąwszy za mankiet nagle odleciałego marszałka kontynuował:
- A teraz nawijaj, co cię tu tak naprawdę przygnało?
- Pałac, Maniuś. Pałac mi bruździ i świnie układa....
- O pałac się nie martwij, nie nerwuj. Już nad tym pracuję,Przyniosą nam pałac na tacy, a znasz mnie to i wiesz co to znaczy, nie?
Minister Edward podrapał się po rzymskim czole, spojrzał ze skosa i odrzekł:
- Oj znam cię dobrze Maniek, oj znam. I to też mi spać nie daje. Ale, ale która to godzina? Muszę lecieć, bo mi znowu wodę w basenie zagotują, ują ują - zatrzepotał i odleciał z godnością.
Minister Marian westchnął ciężko, spojrzał z czułością na portret pana prezesa i zamruczał: 
 - Wszystkich was kochałem i wszystkich was zjem, zjem zjem....

Adam Czejgis.