poniedziałek, 29 stycznia 2018

i w zaparte

to piosenka wyuzdana
chyba
piosenka zepsuta
jak ryba
od głowy do ogona
cienka
zarobaczona
piosenka
-----------------
minister policyjnej-rzeczy
jak knut
świszcze, jak sęp skrzeczy
bredzi z nut:
bratasz się z naziolem
nie bój więcej
krzycz - to Schetyny koleś!
umyj ręce
męczyć dręczyć deprymować
co na dupie to na głowę
gnębić gnoić maltretować
dusić słowem
a jak na gorącym dorwą
odkryją fałszywą kartę
wal komuną, bij Platformą
i w zapartym, i w zaparte

"komuniści i złodzieje!"

jaki głos uroczy
prezes chwali, lud się śmieje 

piaskiem w oczy
wieje, fakty kładzie trupem
w pokot narodowy
i wygradza drutem 
i wygala głowy
szacher macher pic
a kotka ogonkiem
całuj Krychę w cyc
prezesa w osłonkę
wypij (na łeb)
Wisłę, Wartę
i weź pałę
i w zaparte, i w zaparte
----------------
nie koniec
to, nawet nie środek
nie pałac
i nie wychodek
tragifarsa wygodna
jeszcze
papierowa zbrodnia
na wejście

słyszeć nie chcesz
widzieć nie chcesz
ani serio, ani żartem
mózg  pod kołdrę
i w zaparte, i w zaparte.


Adam Czejgis.

Idż w zaparte.

to piosenka wyuzdana
chyba
piosenka zepsuta
jak ryba
od głowy do ogona
cienka
zarobaczona
piosenka
-----------------
minister Policyjnej-rzeczy
jak knut
świszcze, jak sęp skrzeczy
bredzi z nut:
bratasz się z naziolem
nie bój więcej
krzycz - to Schetyny koleś!
umyj ręce
męczyć dręczyć deprymować
co na dupie to na głowę
gnębić gnoić maltretować
dusić słowem
a jak na gorącym dorwą
odkryją fałszywą kartę
wal komuną, bij Platformą
i w zaparte i w zaparte

"komuniści i złodzieje!"
jaki głos uroczy
prezes chwali, lud się śmieje
piaskiem w oczy
wieje, fakty kładzie trupem
w pokot narodowy
i wygradza drutem 
i wygala głowy
szacher macher pic
a kotka ogonkiem
całuj Krychę w cyc
prezesa w osłonkę
wypij (na łeb)
Wisłę, Wartę
i weź pałę
i w zaparte, i w zaparte
----------------
nie koniec
to, nawet nie środek
nie pałac
i nie wychodek
tragifarsa wygodna
jeszcze
papierowa zbrodnia
na wejście

słyszeć nie chcesz
widzieć nie chcesz
ani serio, ani żartem
mózg  pod kołdrę
i w zaparte, i w zaparte.

Adam Czejgis.

piątek, 19 stycznia 2018

Kościół na górze ...

 My Polacy - generalnie obywatele leniwi społecznie i bez politycznej wyobraźni, za namową Kościoła - wybraliśmy nasze władze. Wybraliśmy partię zorganizowaną jak mafia i działającą jak mafia z pazernymi Narcyzami na jej czele. A,  wybrani, mafijnym zwyczajem, mafijną potrzebą rozpieprzyli nasze Polaków prawa: prawa obywatela, prawa wolnego człowieka. Te im przydatne wyciągają z ruin i łaskawie nam zostawiają. A wszystkie inne - na oczach zdumionego świata - ładują w betonowe buty i w ścieku topią.
Bardzo podobnie czyni "Kościół Toruński"  tnie Pismo Święte, że aż wióry lecą. A i tacy kapłani jak kardynał Dziwisz i biskupi: Jędraszewski, Głódź, Hoser, Dydycz ... za przykładem biznesmena, bankiera Rydzyka - wzorem "katolickich" pomagierów Mussoliniego, Franco, Hitlera, Salazara, Pinocheta - identyfikując się z bezprawnymi działaniami rządzących, mordują Katolicki Kościół w Polsce. Dla doraźnych zysków, dla zaspokojenia własnych ambicji sprzedali władzy sumienia własne i wolność współobywateli. A "Kościół Toruński" - płatna tuba propagandowa partii - stał się jej utrzymankiem i wspólnikiem.
Głoszenie Ewangelii przestało być priorytetem, stało się tylko narzędziem doskonałym do prania mózgów wierzących w Boga Polaków. To nie jest już Kościół Powszechny. To nie jest już Kościół chrześcijańskiej miłości, to nie są kapłani chrześcijańskiego miłosierdzia. Ci kapłani to zawodowi para-politycy i karni reżimowi żołnierze, którzy w symbiozie z świecką tyranią tworzą zamknięty krąg wzajemnych rozgrzeszeń i interesów. "Kościół Toruński" to kościół władzy, wojny i nienawiści. A wiara to ich największa armata. A wierni to dla nich tylko tanie mięso armatnie. Dla takich "orędowników chrześcijaństwa" tylko ich władza, ich racja jedynym jest Bogiem.

Adam Czejgis.

środa, 17 stycznia 2018

Bo Polska Polką stoi!

Zabierają wolną wolę
Protestuj i nie daj
Pakują cię w złoty worek
Sumienia nie sprzedaj!

Niepodległe! Niepodlegli!
Równe nasze prawa
Będziemy ich strzegli
Dla nich, dla nas, dla was! 

Bo Polska Polką stoi
Blaskiem różnorodnym
Polka się nie boi
Nie da się upodlić!

To energia żywa
Nie rączka od garnka
Silna, mądra, piękna
Szczególnie Płocczanka! 

Nie pozwoli Pisbusiom
Skraść jej wolnej woli
Oj zaboli Pisbusiów
Zaboli! Zaboli!

Czejgis Adam.

sobota, 13 stycznia 2018

"Wstąpił do piekieł po drodze mu było"

To nie jest wpis o Kaczyńskim. To nie jest tekst o tej bandzie małych cwaniaczków pod wodzą nieco większego. Podobnych im politycznych grup przestępczych w dziejach cywilizacji było tysiące, ale ledwie dziesiątki osiągnęły sukces.To nie Kaczyński zwyciężył i zwycięża. To my Polacy - tak jak niegdyś Rosjanie, Włosi, Niemcy i inne narody - dupy dajemy. Samolubni przekonani o swojej wyjątkowości niepoprawni pesymiści na zewnątrz i bezrefleksyjni chciwcy w środku.
We wszystkich warstwach społecznych zdarzył się nam ponadnormatywny wysyp narcystycznych kretynów; którzy - niezależnie od wykształcenia, ba... niezależnie od inteligencji - laskę kładą na wszystko co po za ich czubkiem nosa, co zyskiem nie pachnie.

I tak nam dopomóż Panie .... i daj nam winnych grzechów naszych.
A dał nam Pan .... winowajców blisko, bo pośród nas, przez nas wybranych przedstawicieli naszych.
I teraz już śmiało możemy sobie pofolgować, ponapierdalać w klawisze bezkarnie. My klawiszowi opozycjoniści rozgrzeszeni, wiedzący najlepiej, niedocenieni - mało tego - oszukani, zdradzeni, wykorzystani...
I cóż że mamy dużo racji... a burza wkrótce przycichnie?
Będzie nowa!
Nie ma gwizdka, żeby pod naciskiem brunatnej siły, ktoś z PO, z Nowoczesnej, z PSL nie walnął świeżego babola. Opozycja parlamentarna postawiona pod ścianą w nieprzećwiczonych pozach, praktycznie ubezwłasnowolniona bezprawnymi działaniami rządzących, jeszcze nie raz się potknie, nie raz przewróci. Niestety stanie się tak także ku naszej uciesze, ku potwierdzeniu naszej mądrości, dla usprawiedliwienia nas, nas drodzy internetowi demokraci.

Adam Czejgis.

piątek, 12 stycznia 2018

Niedziela na Godnej

Niedziela na Godnej
Tydzień na Łajdackim
Sześciu nawróconych
Do jednej kolacji.

 My Polacy na zagrodzie
Ciśniem precz poprawność... złą
Jest niezłomny duch w narodzie:
- Jeba. ! Jeba. ! - to jest to.

na stadionach
w biurach, w domach:
- .urwa go mać!
i w fabryce, i w stodole
w knajpie, w szkole:
- ja pier....!
na huśtawce mały Jasiek
i Agatka w pierwszej klasie:
- ty kuta...!
wujek, ciotka, siostra, mama
już od rana:
- zajeba...!
ojce, syny, panny, żony
i dziadek ubezwłasnowolniony:
- pierdolo...!
policjant i prokurator
złodziej,  .urwa:
urwał, urwał, urwał, urwał!

I. Niedziela na Godnej
Tydzień na Łajdackim
Sześciu nawróconych 
do jednej kolacji.

 Bo w niedzielę
Grzecznie, godnie na ławeczkach
Lud w Kościele
Jak baranek, jak owieczka.

się kajamy
Pana Boga przepraszamy
niech opiekę ma nad nami
i bije z nas święty blask
dobijamy się do łask
i widać nas
my Polacy my rodzina
w Imię Boga Ojca, Syna
lipy nima
ale draka
mały Jaś dostaje klapa
siostrze Asi przesłał facka
jak ksiądz widział...
Boże mój!
babcia z mamą mają ból
Tata, wujek w głębi ducha
chwalą zucha
nie da sobie w kaszę dmuchać

Niedziela na Godnej
Tydzień na Łajdackim
Sześciu nawróconych
Do jednej kolacji.

 Bo w niedzielę po kościele
rzucim w kąt poprawność złą
Wróg nasz się pokotem ściele
- Jeba ! Jeba ! - to jest to.

 Adam Czejgis.

wtorek, 9 stycznia 2018

Rekonstrukcyja

Za wyborami idą wybory
Partia w rosole
Rząd jakby chory
Brużdżą Eurole.

A prezes traci bystrość wzroku
A prezes traci pewność kroku
I wtedy staje się objawienie
Nowa nadzieja i ocalenie
Z niebios w kraj schodzi św. Łucja
I wszem ogłasza: Rekonstrukcja! 

I staje się cud
Prezesa wznosi ponad ziemię
Opada łupież spada but
Odrodzenie! Odrodzenie!

Za Beatkę - Mateuszka
Za Antosia jeb Mariuszka
Za Mariuszka Jojo damy
Za Księciunia to co mamy
Dobrej Zmiany lepsza wersja
Wiwat Remont i Konwersja!

Innowacja! Restytucja!
Rzucim szczęki na tę Ziemię
Wiwat prezes! Wiwat Łucja!
Przemienienie! Odnowienie!

I popłyną Wisłą miody
I zasłodzą całe wody
Rajska fala z Tater spłynie
W rządzie w partii i w rodzinie
Ach jakby byłoby miło
Gdyby ichnich nie zemdliło...

Za wyborami idą wybory
Partia w rosole
Rząd nadal chory
Brużdżą Eurole.

Adam Czejgis.

niedziela, 7 stycznia 2018

"Głupi jak baran" - analiza nieoderwana...

 
Jeśli zamieszczony tu obrazek w połączeniu z tytułem wpisu (nie daj Boże) podsunie komuś myśl, że szanowny prezes jest głupi jak baran, to oświadczam, iż takowe myślenie uważam za wysoce niestosowne. Szanowny prezes zachowuje się jak stary głupi baran i tyle.

Człowiek to najbardziej łajdackie  i jednocześnie najwspanialsze "bydle" na tej ziemi, a Polak to już w szczególności. I kiedy od czasu do czasu napływa na Polskę fala brzydoty i zbaranienia, wtedy wydajemy się jakby brudniejsi, jakby bardziej rogaci niż reszta cywilizowanego świata.

Baran jest silny, bywa inteligentny i bywa groźny. Przez niecierpliwość i zachłanność najpierw głupieje. A następnie wali łbem na oślep w nieprzyjaciół, w zwolenników, w drzewa, w ściany... w co popadnie. I otumaniony, bez rogów odchodzi, na ogół tam skąd przyszedł, w piekła osobiste, w pandemonium własne.
Co po głupim baranie pozostanie... twórcze zniszczenie, czy totalna rozpierducha?

Nie bądźmy jak barany, a wygramy.
Co oczywiście nie zagwarantuje nam, że sami nie pójdziemy w diabelskim kierunku... pobratać się z rogatymi. 
Raz się wygrywa, raz przegrywa (nawet wtedy kiedy wygrywa się kilka razy pod rząd) Doskonale to wie Viktor Orban. Z pewnością nie jest on głupim baranem i nie zachowuje się jak głupi baran.
Z decyzją jak zagłosować w sporze o praworządność pomiędzy UE, a rządem Polski, premier Orban będzie zwlekał do ostatniej chwili. 
Dokładnie przeanalizuje co jest bardziej opłacalne, bardziej bezpieczne; co jest lepsze dla Węgier i dla węgierskiego rządu teraz i w przyszłości; jakie są przewidywania pogody u możnych w Unii, w USA i w Rosji; i jaki według profesjonalnych prognoz będzie już powyborczy układ sił w Polsce. 
Viktor Orban z cała pewnością nie jest głupim baranem i nie zachowuje się jak głupi baran.

Przepraszam wszystkich baranów animalnych, zodiakalnych itd. itp. Przepraszam za niezamierzoną możliwość identyfikowania Szanownych z " Głupim jak baran". Siebie nie przepraszam, gdyż podobieństwa niekiedy spostrzegam.

Adam Czejgis.

piątek, 5 stycznia 2018

Łubciu! Dubciu!

Bufon, to pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy, by po chwili... dupek, wydał mi się bardziej adekwatny do osoby. Po kolejnej chwilce zrezygnowałem z dupka. Słowa osoba długo wykreślić nie umiałem... udało się, nie bez trudu.

Wystarczy popatrzeć: to że ów pan jest tylko ministrem, nie premierem, nie prezydentem, nie cesarzem, to jakaś niebotyczna niesprawiedliwość.
A kiedy zacznie on mówić: od tych aksamitnych tonów, od głębi myśli, od logiki przekazu, ni uszu, ni oczu oderwać nie idzie. Taka to melodia, taki czar.
Każde słowo, każda pauza uderza żywym jasnym dowodem nieomylności mówiącego. Kiedy opowiada o buntownikach, nierobach i niewdzięcznikach medykach, wraca w całej okazałości na pałacowe podwórce i smaga i chłoszcze. Dla dobra Polaków, dla chwały ojczyzny, dla dobra chłostanych; z dobrego serca, z niechęcią, acz z musu.
Na ołtarzu polskiej zdrowotności składa on całe swoje przyrodzone: majestat, geniusz i altruizm. A i przecież płaci im dużo, a nie musi. A oni? Im się w dupach poprzewracało, strajkują i psioczą na pana, zamiast zapierdzielać i cieszyć się, dziękować, że robotę mają. Bo za wschodnią miedzą już nogami przebiera tysiące specjalistów, takich co za półdarmo wezmą te fuchy. A on w swojej dobroduszności jakoś ich nie zatrudnia.
Jaka to męczarnia być mędrcem wśród głupców, prorokiem wśród gawiedzi i księciem pośród hołoty.
A to z jaką niewdzięcznością spotyka się on ze strony pacjentów, to to już woła o pomstę do nieba.
Ci wszyscy niby pacjenci: lewaccy symulanci, bezbożni manipulanci, zdrowe leniwe chłopy z pretensjami, te dziewuchy naćpane tabletkami "dzień po", te matoły z in........ Dosyć! Dosyć!

Cofam bufona. Może w słowniku chłopów pańszczyźnianych piątego sortu znajdę lepsze słowo.
Adam Czejgis.

środa, 3 stycznia 2018

Jarek... koń się nam oźrebił !

 "Ktoś tu oszukuje. Nie powiem kto. Ale jak trzasnę w ten siwy łeb!"

Minister:
- Panie redaktorze, w całym 2018 roku najlepszym przykładem sukcesu "Dobrej Zmiany: jest niewątpliwie przełomowe na skalę światową osiągnięcie polskich hodowców konia arabskiego.
Otóż: Spowodowali oni, że w polskich stadninach, nie tylko klacze źrebią się jak króliki, ale także polskie ogiery źrebią się równie często.
Wywiadowca:
- Bardzo mi przykro panie ministrze, ale to jest zwyczajnie niemożliwe.
- Panie tego tego... to nie tylko, że jest możliwe, ale jak najbardziej pewne!  Tak jak tu stoję! Jakiem minister! Bo ... to przecie są prawdziwe polskie araby!!!
- Aaaa acha... przepraszam panie ministrze. Rozumiem: jeśli prawdziwie polskie, to jest to możliwe. Tak tak... to jest pewne! Panie ministrze - Podwinął ogon pan redaktor.

Powyższa rozmowa jest zmyślona? Na pewno tak.
W dzisiejszej Polsce nierealna? Na pewno nie.
Ujawnione publicznie tysiące kłamstw opcji rządzącej stało się, tak jak powietrze, powszednie i przez to niezauważalne na mało używanym sumieniu Suwerena.
Parafrazując słowa pewnego "skutecznego klasyka": "Jedno szalbierstwo to przestępstwo, a tysiące to tylko statystyka."

Kłamstwo: z "potrzeby" i bez potrzeby, jako pochwała i jako nagana, jako zachęta i jak usprawiedliwienie.
I z gorliwością i bez wyrzutów sumienia, w pośpiechu i bez wstydu i bez sensu... oszczerstwa jak noże rzucane na znielubionych bezbronnych, ku uciesze gawiedzi i pana prezesa.
Łgarstwo rządowe: na śniadanie, na obiad, na kolację, w pogodę i niepogodę.
Szalbierstwo partyjne: w dzień i w nocy, prosto w oczy, lub zakamuflowane wiarą i tradycją.
Blagierstwo instytucjonalne: w bólu i w przyjemności, w strachu i w odwadze, na sztandarze i na końcu bata.
Iluzja narodowa: w cukrze i w occie, łyżeczką, chochlą, albo  pałą.
Autorytarnie sterowana epidemia kuglarstwa państwowego.

Szwindle w polityce, w biznesie i w życiu prywatnym bywają niekiedy budulcem sukcesu; o ile nie trwają zbyt długo i nie są daniem głównym, albo jedynym. Nie jest to etyczne, ale niestety zdarza się wcale nierzadko. Kłamać skutecznie na krótką metę nie jest zbyt trudno. Ale każdy kant przeciągający się na lata... o to już wyższa szkoła jazdy. Jego skuteczność zawsze wymaga ogromnej zręczności i szczęścia. Aby owocnie szachrować przez długi czas potrzeba niesamowitej elastyczności; bardzo często częściowego wyznania prawdy, przyznania się do winy... ale głównie nowych coraz bardziej wyrafinowanych kłamstw, coraz więcej, więcej, więcej....! I szalone koło się zamyka.
Rządowa oszukańcza piramida wciąż rośnie. A galopująca potrzeba olbrzymiej liczby coraz to nowych kantów powoduje znaczny spadek jakości tychże. I piramida się chwieje. Środek ciężkości podskakuje jak wariat i przemieszcza się całkiem nieprzewidywalnie.
Podmuchajmy oszustom w ich domek ze znacznych kart. Dmuchnijmy nieco mocniej, nieco odważniej, a szlag trafi domek, i ich samych w momencie... że nawet nie mrugną.
Do siego roku.
Adam Czejgis.

poniedziałek, 1 stycznia 2018

W Szopkę walimy...

W tej samej partii z partią walczylim w komunie.
I morze wódy żeśmy wypili na koniec jej.
A sąsiad pajac w Ameryce whisky chlał.
A dziś w swojej fabryce robi szmal.

Przez długie lata smacznie spalim, bo był ziąb.
Aż dobrą zmianą nas odgrzali, dali prąd.
I tera my będziemy górą... jak się masz.
Jak już sąsiada usadzimy w gnój po twarz.

W szopkę walimy panowie, panie
W szopkę walimy.
Durnym lewakom okoniem staniem
I zwyciężymy.
Jankesa, Ruska
I Niemca Tuska
My się nie boim.
Mają dolary,
A my moc wiary.
Myśmy na swoim.

Myśmy krajowe i eksportowe nowe elity.
My narodowe czerstwe i zdrowe kleje i kity.
Myśmy są kosy i długie nosy, i scyzoryki.
Myśmy prawdziwe Lachy na strachy i katoliki.

Bo nasza zmiana dobra zmiana, żyć się chce.
A nad prezesa nie ma pana... każdy wie.
Prezes dla swoich łaskawcą dużym jakby jest.
Co weźmie zdrajcom  nam oddaje, ma ten gest.

My najpiękniejsi, najmądrzejsi, pierwszy sort.
I tego nam już nie odbierze lewak czort.
To Europa z Ameryką poczują ból.
Jak my ziomale pokażemy kto tu król.

W szopkę walimy, bo wiarę mamy
I mamy hajs.
I mogą skoczyć... nam te tumany
Z elit i kast.
Bo my Polacy,
Bo my Sarmaci
I chrześcijany.
Głodni i nadzy
Ale dla władzy
Duszę oddamy.

Jak oni kradli, a my kradniemy... nie wszystko jedno.
Nasza policja, nasz prokurator i sądy będą...
Na nich zwalimy, ich posadzimy na długie lata:
Dziesięć za ojca, siedem za matkę i rok za brata.

Bo my dla Polski, nie dla zysku, nie dla nas.
My jeszcze zdążym się ponapychać, mamy czas.
My poczekamy jak polski będzie Rzym i Krym.
A jak się z nami nie podzielą... zrobim dym.

Bo my prawdziwi super, hiper, coll i full.
I nie podskoczy nam w nadwyżkę żaden ciul.
A jak nam prezes nie da... co nam się chcę.
To my podziękujemy tak jak... już on wie.

W szopkę walimy, miasta i gminy
Z disco... na ustach.
Choć słowa trudne, brak w gardle śliny
i głowa pusta.
My, multi kulti
I liberałów
My... zatrzymamy
Będziem wytrwali
I śnieżno-biali
Jak kołki sami. 

A jeśli kiedyś zmieni się partia i władza nowa...
Się przefarbuję, kolegów sprzeda, na chwilę schowa.
I będzie dobrze, bo my potrzebni zawsze będziemy.
My głos wyborczy, my podatniki... my Suwereny.

Adam Czejgis.