środa, 28 lutego 2018

100 lat "Marców Polskich"

Pamiętam z młodości paskudny „dowcip”:
„10 lat po wojnie na ulicy spotyka się dwóch kolegów.
- Chłopie kiedy my się ostatni raz widzieliśmy… w czterdziestym…?  Ale, ale, mów co tam u ciebie, jak żyjesz?
- Szkoda gadać: żona, troje dzieci, a robota gówniana, na nic nie starcza… A ty, widzę, że kwitniesz.
- Ja nigdzie nie robię i na wszystko mnie stać. Ja se Żydów przechowuję.
- Czyś ty zdurniał ? Tyle lat po wojnie…
- A czy ja im muszę mówić, że się wojna skończyła.”
Suchar podły, a wielu śmieszył wówczas i wielu śmieszy nadal (sprawdzałem) . Pamiętam też „dowcipy” dużo bardziej podłe, wręcz nieludzkie. One też „ się podobały”. Przykro mi to pisać, ale my Polacy, my „sprawiedliwi między sprawiedliwymi” wyssaliśmy antysemityzm z mlekiem i z żółcią od naszych przodków,  od sąsiadów, od wielu samolubnych rządzących i niestety od Kościoła Katolickiego także.
100 lecie niepodległej Polski, to również 100 lat  naszego wywyższania się  nad inne narody. Bardzo wielu Polaków – w głębi duszy – jest przekonanych, że już z przyrodzenia jesteśmy ci lepsi, że nam się należy. A jak my lepsi… to oni gorsi, a jak nam się należy… to oni nasze kradną. I niech wypieprzają….. na Madagaskar, do Palestyny, do Syrii, do diabła. Nie rozliczenie się z bolesną całą  prawdą o naszej historii i pazerność na władzę większości polityków, a także KK sprawiły, że nacjonalizm, ksenofobię i rasizm mieliśmy i mamy płytko pod skórą. Prezes Kaczyński tylko pomógł więcej tego smrodu na świat wypuścić.

I poszły w Polskę hordy pseudo patriotów, prawdziwych Polaków i katolików z faszyzujących: ONR, Młodzieży Wszechpolskiej i innych podobnych, wspieranych przez rząd, organizacji. I miłościwie nam (z woli suwerena) panujący „krzewiciele chrystianizacji”  wzorem Stronnictwa Narodowego w latach trzydziestych) spuścili wilki ze smyczy. Dążąc do politycznej eliminacji nie pasujących im ideowo nacji i grup społecznych w Polsce i osłabienia ich za granicą, powtórzyli  to co,  po śmierci Józefa Piłsudskiego, zrobił obóz sanacyjny z  Endecją, z ONR, z Młodzieżą Wszechpolską, za przyzwoleniem i z udziałem Kościoła.
A przecież świat pamięta do czego  to wówczas doprowadziło: 
Pogromy w Pińsku w Wilnie i wiele innych, kilkudziesięciu zabitych, tysiące rannych. Getta ławkowe na uczelniach; eliminowanie Żydów z środowiska inteligenckiego z adwokatury, z zawodów medycznych….. Podjęcie w 1938 r. próby pozbawienia polskiego obywatelstwa tysięcy Żydów zamieszkałych w hitlerowskich Niemczech i zaanektowanej Austrii. Oskarżanie Żydów o mordy rytualne na chrześcijańskich dzieciach, o zabicie Chrystusa…. I setki podobnych.
Czy ktoś o zdrowych zmysłach i ludzkiej wrażliwości, z czystym sumieniem stwierdzi, że taka postawa ówczesnych „ elit władzy i KK” nie przełożyła się bezpośrednio na postawy Polaków w okrutny czas Holokaustu 1939 - 1945, a także w latach czterdziestych, kiedy to od 150 do 170 tys. polskich Żydów opuściło ojczyznę.
I… marzec 1968 rok. Kolejna fala antysemityzmu, nie chińskiego, nie ruskiego, nie niemieckiego, ale polskiego, wrednego polskiego gnoju. Pan Morawiecki powiedział, że wtedy Polski nie było. Inne wesołki twierdzą, że Polskę to mamy dopiero od dwóch lat. Prawda, państwo polskie było wówczas tworem zależnym od komunistycznej Rosji. Ale to nie Ruscy wywołali wojnę o stołki, o wpływy wewnątrz podległego im rządu. To nie Ruscy bez skrupułów czerpali korzyści po „pogonieniu Żydków” Tak samo jak w latach trzydziestych i tak w czas wojny, w czas ludobójstwa w imię czystości narodu niemieckiego i niestety również bezpośrednio po wojnie, także samo w 1968 roku  większość „patriotycznego katolickiego”  społeczeństwa czuła się rozgrzeszona i usprawiedliwiona. Lata odczłowieczania Żydów i bezkrytycyzmu wobec wybranej jedynej słusznej historii - jak za Sanacji, jak w czasie niemieckiej okupacji, jak za komuny, tak i dziś - zrobiły swoje i robią swoje.
To nie ufoludki wprowadziły idiotyczną ustawę o IPN, ustawę wsadzającą do więzienia świat cały, za inną niż oficjalna polska opinię o tragicznej historii czasów wojny. To nie Bruksela, nie Moskwa, nie Nowy Jork kazał ogłosić prezesowi Kaczyńskiemu wzorem Hitlera (Żydzi roznoszą wszy, co grozi tyfusem), że uchodźcy grożą rozlaniem się po Polsce epidemii pasożytów i pierwotniaków. To nie chińska prokuratura udaje, że nie widzi odradzającego się w Polsce faszyzmu i nazizmu. To nie kanadyjski minister od policji ogłosił, że pod rasistowskimi hasłami radośnie świętowało w Polsce 60 tysięcy nacjonalistów z dziećmi na rękach. To nie niemiecka policja spacyfikowała protestujących przeciw gloryfikacji „Wyklętego Burego” odpowiedzialnego za morderstwo blisko 80 cywilów w tym dzieci. To nie francuski premier złożył kwiaty na grobie nie uznających rządu londyńskiego kolaborujących z hitlerowcami żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej NSZ. To nie Tusk uznał Żydów za współsprawców Holokaustu. To nie diabeł oficjalnie potępił antysemityzm, a nie dał skrzywdzić narodowych rasistów, bo po prawej tylko ściana.
Kiedy nie ma prawa nad władzą, kiedy władza ma się ponad obywateli, a część narodu traktuje jak pożytecznych idiotów, lub nierozumnych wrogów, wtedy nastają straszne czasy. I jak by takich rządów nie nazwał, jaką „mabeną” nie pokazywał, to gówno-prawda zawsze wypłynie. Pytanie, wcześniej czy później? I ile powietrza zepsuje?
Adam Czejgis.

piątek, 23 lutego 2018

Po co nam miłość...

Po co nam miłość do ludzi?
Kochamy Polskę.
Po co nam obce narody lubić? 
Lubimy swojskie 
Dlaczego łatwiej zamiast człowieka
Spotkać Polaka na polskiej drodze?
Pod krzyżem z batem na gości czeka
Polak bohater, Polak dobrodziej.
............................
Po co ci chłopie być w Europie?
Będziesz bogatym - będziesz garbatym.
Po co ci wolność garbaty chłopie?
Starczy ci pycha, chleb i roraty.
Po co ci chłopie wolna nauka?
Proboszcz wie lepiej.
Ważne by kasy dużo nastukać
Wypić pod sklepem.

Po co wam równość panny i panie
Po co ci babo być jak chłop ?
W kościele klęknąć, przy kuchni stanąć.
Być dumną Polką, nie pchać się pod
"Dyktat brukselskich degeneratów
Metres Gazpromu".
Słuchać się męża, pomagać bratu.
Brudy prać w domu.

Po co nam prawo? Tu jest Warszawa
Polski Gdańsk, polski Kraków.
Tak mało w Polsce jest Europy.
Tak dużo w Polsce jest Polaków.
A Niemca, Żyda jeśli spotkasz
To TVN, Wyborcza-troll...
Kasę zaś trzepią: wujek, ciotka...
A Pan Kaczyński jak de Gaulle. 

Prawo dla rządu, nie rząd dla prawa.
Obywatelu niżej łeb!
To nie ćwiczenia, nie zabawa
Gdzie leziesz (k....) cofnij się?
Władza dla władzy i bez kontroli
Kak nacjonalnaja pipidówa 
Nie płacz, że boli - Polak cię goli.
Kaczyński czuwa.

A w telewizji, tej narodowej, publicznej, polskiej
Słychać głos w tle
Głos mołojecki putinowski
Mówi nam, że:
"Timmermans strzela z kapiszonów".
Rząd obraduje  
Komu podwyżkę, a w ryja komu . 
Kaczyński knuje.
...................................
Po co Polakom narodem być
Wybranym na Ziemi?
Po co Polakom górą iść
Nad sąsiadami?
Czemu nasza cnota tak mała
Ochota tak wielka?
Wstałaś Polsko? Zaryczałaś
Wzdęłaś się... i pękasz.

Adam Czejgis.

wtorek, 20 lutego 2018

Pogorzelisko, ale na prawo tylko ściana...

Za "Powiatową Ogólnikową" swojską stanął "Kasjer Fantasta" światowiec rozgarnięty nad podziw, wygadany nad wyraz, cacuszko rozkoszne. W jednej małej główce: Einstein i Jan Chrzciciel. Zeskoczył z kolan oczarowanego nim dziadka Jarka i teraz świat cały omamia. I cmoka, i cycka, ślepkami przewraca, w językach gaworzy.
A co usta otworzy, to mu się zielonym z dziobka ulewa.
Publika "obca" na dystans się trzyma, oczy rozdziawia.
"Swoi" zielone sprzątają, wiją się jak glisty, z bzdurnego na durne tłumaczą.
Dziadek Jarek się cieszy, co chce... słyszy, gdzie chce... patrzy.

I ogólnie jest wesoło.
Palą kukłę za stodołą.
Przed kapliczką chylą czoło.
"Konfidentce" głowę golą.
Biją "zdrajców" w dupę gołą...
Mamy wreszcie polski rząd.
Wolną Polskę wreszcie mamy.
My pod prądem, my pod prąd.
Chamy won! My polskie pany!

Dziadku Jarku! Przyprawiliście Polakom gęby samolubnych pajaców. Potraktowaliście demokratyczny świat jak bandę bezrozumnych cwaniaków.
Tak bardzo spodobało się wam rzucanie gównem do żywego celu, że przestaliście czuć przyklejający się do was zapach.
Nie starczy wam uśmiechów, aby przykryć smród. Nie starczy haseł, by zasłonić chlew.
"Dobre intencje" nie zastąpią rozumu. Nawet tysiąc wiernych durniów nie stanie za mędrca.
Dziadku Jarku! Zaślepiły was diabły wasze, ogłuszyły słowa własne, oszukały sukcesy wydumane. 
Polski los postawiliście na sfałszowane karty. Czy widzicie ich atuty? 
Ty widzisz dziadku Jarku i widzi je wujków kilku i cioteczek parę. Inni z was dają wiarę, że trzeba widzieć... więc wierzą, że widzą. A jeszcze inni udają... i chwalą... z niewiedzy, z lenistwa, dla zysku....
A by Polski wiarygodność zachować, nie starczy nazwać: faszyzującego nacjonalizmu - dumą narodową, ksenofobi i rasizmu - bezpieczeństwem obywateli, a antysemityzmu - diabłem. Może w kraju uda się wam na krótką metę oszukać wielu, ale na świecie już nie. I pan to wiesz ...
I jeśli nie jesteś tylko małym głupcem, to jesteś potworem. Pogorzelisko, ale na prawo tylko ściana, dziadku Jarku, to cena i skutek rządów waszych.

Adam Czejgis.


sobota, 17 lutego 2018

Zamilcz trąbo, grzmij cymbale!

Kto zostanie ministrem po panu magistrze? Bo że magistra wkrótce z urzędu wypierniczą to pewne, jak jeden minus jeden to zero. I nie obronią go setki gwoździ z politycznych trumien.  I nie pomoże mu las ustawowych łopat i mrowie grabarzy. 
Jakaż  to niesprawiedliwość, że inny sprawiedliwy śmietankę wydoi. Jak olbrzymia to szkoda, że tak dzielny szeryf magister w odstawkę pójdzie, w "odkorycenie" go zwloką.
Rządowa polityka 2018 to taka pogrzebowa orkiestra, gdzie wielka kasa ciągnie linię melodyczną, emocje w suwerena bębnią, a chórek parafialny podśpiewuje. Rządzenie 2018 to pogrzeb, na którym żaden muzykant własnych nutek bezkarnie nie zagra. Orkiestra ma grać tak, żeby przede wszystkim przygłuchy prezes dyrygent był zadowolony. 
Większość miejscowej publiczności jeszcze magistra oklaskuje, do bisów woła. Ale na światowe uznanie to on za cienki. Świat bowiem - ten od którego zależy wielkość finansów na utrzymanie orkiestry - nic a nic na talentach ministra poznać się nie umie. Na domiar złego, dawne zdradzieckie nuty pana magistra, wiąż kolcem w dyrygenckim sercu siedzą, o zemście zapomnieć nie dają.  
Ciekawe czy pan prezes zdecydował już kiedy i jak wykopać magistra, tak żeby życzliwej mu publiczności zbytnio nie urazić? Bo o zapleczu orkiestry już pomyślał; pan marszałek senior nowych grajków przyprowadził, co do wynagrodzenia się dogadają i szlus. Koledzy z orkiestry za panem magistrem płakać nie będą... cymbał zamilkł, niech grzmi trąba... czy odwrotnie?  
Ważne tylko, żeby przygłuchy dyrygent słyszał co chce słyszeć. Ważne, żeby pogrzeb był godny, patriotyczny i chrześcijański. Bez obcych męczenników i bez wrogich zmartwychwstań ... amen.
 
Adam Czejgis.

czwartek, 15 lutego 2018

włazić? złazić? okupować?

Pan prezes wlazł na szczyt. I już miał świętować zwycięstwo, kiedy okazało się, że góra owszem właściwa, ale wierzchołek jakby nie ten.
Pogoda mu sprzyjała, ambicja parła, dywan czerwony na schody ruchome równo pierdyknęli; no to lazł dziadyga aby wyżej i o drogę nie pytał, rad życzliwych nie słuchał. A za nim prezesów pomniejszych, ministrów, generałów, naczelników ... tłum nieprzebrany. Na szczyt! Na szczyt (k....) na szczyt!
W drodze, co niektórym z "pomniejszych" tempo, a i kierunek wspinaczki prezesa, wydawały się jakieś pokrętne ... Ale - albo ze ślepej wiary w geniusz wodza, albo ze strachu przed nim, a głównie z uwagi na fruktów i zaszczytów dostatek - szli i maszerowali, szli i maszerowali.
Pan prezes po niewczasie sam wreszcie zorientował się, że chyba nie na ten wyśniony przezeń szczyt, się wspina. I zrozumiał, że cofnąć nieco się należy i inną drogą na właściwy czubek bryknąć. Niestety... było już po kolacji. Pogoda się popieprzyła, a co gorsza, niezliczona armia "pomniejszych" całą górę niżej pana prezesa jak szarańcza obsiadła i na krok cofnąć się nie pozwala.
Wówczas, pan prezes bezzwłocznie wyliczył i ogłosił, że aby właściwy cel osiągnąć, potrzeba mu jeszcze trzech kadencji, a więc 12 lat z ogonkiem. 
I może kiedyś udałoby się mu na ten "obiecany" czub wdrapać, gdyby nie to, że żarłoczna armia szarańczaków "pomniejszych" co już pół góry zeżarła, poświęcone strumienie wypiła, o popsutym powietrzu nie wspominając. 
Po za tym: szczyt tymczasowy pod panem prezesem, śliski i niewygodny, niemiłosiernie, w dupę (za przeproszeniem) uwiera... myśli mąci. Z całym szacunkiem, ale po mojemu, należałoby pana prezesa wraz z "pomniejszymi" na powrót w doliny spuścić. A im szybciej tym zdrowiej, i dla góry i dla na górę włażących.

Adam Czejgis.

poniedziałek, 12 lutego 2018

"Skakańcy"

Skakaniec:
Szeroko ręce, jeszcze szerszy krok i broda na czole. Pan bohater na swoim. Prawdziwy Polak, ten lepszy sort, jedyny sprawiedliwy. Zawsze niedoceniany, zawsze oszukiwany, wreszcie na przynależnym mu miejscu. Z drabinką pod pachą, w za dużym hełmie wyjrzał na świat i poucza, wygraża, obraża i kłamie. Nie szanuje przyjaciół, nie szanuje przeciwników, ale wymaga.... I krzyczy i nakazuje...., a świat najpierw się śmieje, później wzrusza ramionami, a na końcu olewa... Kto za to zapłaci, Unia, USA, Rosja, Chiny, Izrael... czy Polska?
Brońmy się przed pseudo narodową wyjątkowością. Nie dajmy omamić się samorozgrzeszeniem w sku...syństwie poczucia narodowej lepszości. Dajmy opór nacjonalistycznym cwaniakom z mokrą dupą na ziemi, z świętą racją w chmurach i pałą za plecami. Polskie państwo jako samotna wyspa szczęśliwości w kontrze do Unii Europejskiej to bomba z opóźnionym zapłonem. Bierzmy się do roboty, bo nikt za nas Polaków na czas nie zdoła jej rozbroić.

Nie bójmy się być obywatelami świata w Polsce. Chwalmy się naszymi wartościami i nie wstydźmy się ułomności naszych. Nie lękajmy się: przepraszać i prosić... pod słońcem. Rozmawiajmy i tłumaczmy. Nie pouczajmy, nie krzyczmy i nie podrygujmy. Polska to nie rząd – ani ten ani inny – nie widzimisię prezesa i nie wrzask zakompleksionych nieudaczników. Polska to my wszyscy bohaterzy i zbrodniarze, pracowici i lenie, mędrcy i głupcy... I to od nas wszystkich i od każdego z osobna zależy kto u władzy: budowniczy czy szkodnik?

Adam Czejgis.

wtorek, 6 lutego 2018

Podpisał? Nie podpisał?

Panie Prezydencie.
Pańskie słowa o tysiącach bohaterskich przedstawicieli narodu polskiego, którzy narażając na śmierć siebie i swoje rodziny, ratowali Żydów w okupowanej Polsce, jak się mają do rządowej kampanii zohydzania uchodźców, do państwowego tchórzostwa przed kobietami i dziećmi uciekającymi przed wojną? Jaką to moralność ma  władza, która swoją strachliwą współczesność godzi z bohaterską historią narodu? 
Mówił Pan, Panie Prezydencie o historii: o bohaterach i nikczemnikach. Ani słowem nie wspomniał Pan o olbrzymiej rzeszy naszych przodków, którzy byli "obojętni", by po cichu, a i głośno wyrażać zadowolenie ze zbrodniczych wobec Żydów poczynań Niemców.
Panie Prezydencie.
Historia ma nas uczyć, a nie usprawiedliwiać. W II Rzeczypospolitej Polskiej stosunek większości rządzących i KK do obywateli narodowości żydowskiej był (oględnie) raczej nieprzyjazny. A ruchy jawnie faszystowskie i rasistowskie, władza tolerowała, a i niekiedy wspomagała. Po prostu byli oni "potrzebni" jako przeciwwaga dla komunistów, socjalistów itp.
Dla kogo i po co potrzebni są dziś: ONR, MW, DiN itp.?
Dla kogo i po co, Panie Prezydencie, dla kogo i po co?

To coś co nazwano "polską polityką historyczną" urodziło kolejnego potworka. A pod pretekstem zwalczania przekłamań o  nazywaniu polskimi niemieckich obozów śmierci, podpisał Pan, Panie Prezydencie jeszcze jedno narzędzie do zwalczania opozycji... i tyle.
A stawianie przez władze państwowe własnego narodu, lub jego części wyżej niż inne, wyżej niż prawo i człowieczeństwo, zawsze prowadzi do nieszczęścia. Przynosi to rządzącym chwilową korzyść polityczną na krajowym podwórku, a nam Polakom szkody, szkody nie do odrobienia. Kłamstwo o dotychczasowym poniżaniu, poddaństwie Państwa Polskiego i polskiego narodu, kłamstwo o rzekomym wstawaniu z kolan i wynoszenie ponad inne nacje to prosta droga do ziemskiego piekła, Panie Prezydencie. To droga na zatracenie, które także Pan nam szykuje.

Adam Czejgis. 

sobota, 3 lutego 2018

Co to za zagadka... ?


Pół-raj nam uczynił
Pół- ojciec pół wódz?
Prawdziwy Wolak
Trzysta procent Polak
Centaur w wersji mini
Pół-człowiek pół-kuc?

Wielki naród wielki pan
Na zagrodzie sam sam sam
Sam sam sam.

Truteń pospolity
Mistrz knowań i zwad
Wszego świata reperator
Nawiedzony kombinator
Pół-człowiek pół-polityk
Jak Jekyll i Hyde?

A kto wodza nie popiera
Nie popiera
Ten cholera ten cholera
Cholera.

W pół-prawdzie pół-prawnik
Tyle mały co duży
Z uporem kretyna
Myślenie wyrzyna
Pół-doktor pół-rzeźnik 
Pół-kaczy pół kurzy?

Sto otworów jeden czop
Jeden czop
Ale jaki na schwał chłop
Na schwał chłop.

Dla ojca był matką
I ojcem dla matki
Pół-brat pół-sam
I cały pan 
Z pretensją pół-rzadką
W pół-krzyżu w pół-kratki?

Jeden ojciec matki dwie
Matki dwie
Kto pokorny obie ssie
Obie ssie.

Na prawej pół-kuli?
Wybrane pół-plemię
Gdzie białe jest czarne
A piękne co marne
W pół-głupiej zgaduli
Na pół-zatracenie?

Narodowa bajka to
Bajka to
Bóg i Honor i na dno
I na dno.

Jak historię znamy
Tak też znamy życie
Na ratunek nie gońcie
Wygodnie usiądźcie. 
Długo posiedzimy? 
Długo posiedzicie?

Pojedziemy na łów
Na łów
Zostawiamy głowy głowy
Głów głów głów.

Adam Czejgis.

piątek, 2 lutego 2018

nie wystarczy wierzyć, nie wystarczy nie kraść ...

2018.
Wczoraj przyznali sobie prawo nieomylności. Dzisiaj tworzą usprawiedliwienia. Jutro będą więzić. Pojutrze ... strzelać.
To jest kolej rzeczy stała dla każdego autokratycznego rządu: od prawa do lewa. Tyranią do zbrodni, to droga wszystkich reżimów: od fanatycznie religijnych po ateistyczne, od faszystowskich po komunistyczne.
A bezrozumna wiara, że w Polsce będzie inaczej - bo my lepsi, bo my wybrani - obraża inteligencję Polaków, obraża ich człowieczeństwo.
Makabrycznie ślepa ufność w narodową wielkość, w wyjątkowość, w "lepszość" wraz z epidemią tępoty i chciejstwa... to Polska roku 2018.

fragmenty wpisu z lipca 2016r.
I was i nas w ściernisko zaorzą - wstyd jak złe powietrze pozostanie.
1942 rok, późna jesień. Trzynastoletnia Natalka przebywała wówczas u wujostwa pod Wołominem, w gospodarstwie tuż przy linii kolejowej Warszawa - Białystok. Popołudnie, spadł pierwszy śnieg. Z transportu do Treblinki wyskoczyła kilkunastoletnia dziewczynka. Podczas skoku z pędzącego pociągu złamała nogi. Nie mogła się poruszać, wyła nieludzko z bólu, wołała, błagała o pomoc. W pobliżu było kilkanaście gospodarstw... nikt nie zareagował. Natalka chciała biec, pomagać, ale wuj nie pozwolił, zamknął drzwi na klucz. Kilkadziesiąt minut po zmroku krzyk umilkł. Dziewczynka nie spała całą noc, a o świcie pod pretekstem przyniesienia wody pobiegła do torów. Dopiero po dłuższej chwili zobaczyła: najpierw rozrzucone krucze włosy, później ciemne barchanowe pończochy zaciśnięte na chudej szyjce, wreszcie oczy - wyciśnięte z oczodołów ogromne sine kule. Białe kruche, nagie ciałko prawie niewidoczne zlewało się ze świeżym śniegiem. Jacyś "prawdziwi Polacy katolicy miłosiernie" skrócili cierpienia żydowskiego dziecka. A że przy tym okradli i zgwałcili... We wsi prawie wszyscy dorośli wiedzieli kto to zrobił... nikt nigdy bandytów  nie wydał.
 Wiele lat później Natalia, opowiadając mi tą historię, zastanawiała się głośno: 
W każdym społeczeństwie, w każdej rodzinie zdarzają się grupy i jednostki aspołeczne, nieludzkie. Wymazywanie ich okrutnych czynów z historii to nic innego jak pozwolenie na ich bezkarną powtórkę.
 - Wiesz Adaś, czasy były trudne, nasza rodzina duża, w rodzinie też było różnie. Byli porządni, byli przyzwoici, byli i dzielni, ale też zdarzyli się tacy "ostrożni" jak wuj ... a i jeszcze gorsi.

Niemcy takich zbrodni dokonali nieporównywalnie więcej. My też byliśmy gwałceni i mordowani - czujmy się przez to usprawiedliwieni, czujmy się niewinni. Wciąż to słyszę... i serce pęka...

 Słowa prezydenta Komorowskiego o tragedii w Jedwabnym:
"Naród ofiar musiał uznać, że bywał także sprawcą." 
Andrzej Duda ocenił: 
"Ta wypowiedź wpisuje się w kłamliwe oskarżenia niszczące rzeczywistą pamięć historyczną."
Pamięć historyczna panie prezydencie to jest to co było, a nie to co pan i pański prezes sobie wymarzą. 

Minister "szkolna" pani Anna Zalewska o " Mordzie Kieleckim" o wymordowaniu przez obywateli polskich, innych polskich obywateli pochodzenia żydowskiego mówi:
"To zawiłość historyczna wokół której doszło do nieporozumień, do tendencyjnych opinii."

Przez wyczyszczone ząbki pani minister nie przeciśnie się przyznanie do prawdy, nie mówiąc o szacunku dla ofiar - którym prócz współczucia i pamięci - szczerość przede wszystkim się należy. Prawda dla ofiar, ale i dla nas współczesnych Polaków, by w przyszłości żaden z nas nie stał się sprawcą podobnych zbrodni.

 2018.
Mają nas za idiotów, doprowadzają do mdłości krzycząc o tak zwanych dobrych władzy intencjach. Prawo tworzone wbrew zdrowemu rozsądkowi przez patentowanych samolubów z natury rzeczy musi być samolubne. Tak zwane dobre intencje, to dobro partii i większe możliwości zniszczenia przeciwników politycznych... i kropka.
Panie i Panowie podobno rządzący, nie wystarczy wierzyć i nie kraść. Trzeba jeszcze myśleć, samodzielnie myśleć, racjonalnie myśleć i słuchać  ze zrozumieniem ... i tyle. I co, niewykonalne?

A Pan Panie Morawiecki - podobno premierze - bohaterstwem Jana Karskiego wycierasz Pan  zakłamanie własnego rządu, lub swoją niemoc. Czytałeś Pan - panie podobno historyku - nieocenzurowaną wersję jego raportu o sytuacji Żydów w okupowanej Polsce w 1940 roku?
(strona Muzeum Historii Polski)
Tu fragmenty:
“Stosunek Żydów do Polaków jest podobny do ich stosunku do Niemców. Powszechnie daje się wyczuć, że radzi byliby, aby w stosunku Polaków do nich panowało zrozumienie, iż przecież oba narody są niesprawiedliwie gnębione i to przez tego samego wroga.
Tego zrozumienia wśród szerszych mas społeczeństwa polskiego nie ma.

Stosunek Polaków do Żydów jest przeważnie bezwzględny, często bezlitosny.
Korzystając w dużej części z uprawnień, jakie nowa sytuacja im daje. Wykorzystują wielokroć te uprawnienia – często nadużywają je nawet. Zbliża ich to w pewnym stopniu do Niemców."

Dalej:
“Niemcy próbują wygrać nasuwające się konflikty między polską policją, czy innymi polskimi szczątkowymi urzędami lub urzędnikami, a szerokimi warstwami społeczeństwa, zawsze prawie stając ‘po stronie ludu’ i w końcu… ‘Niemcy, dopiero i nareszcie oni, pomogą Polakom do zrobienia porządku z Żydami’”.
“Żydzi płacą, płacą, płacą… a polski chłopek, robociarz, czy głupi zdemoralizowany kapcan półinteligent robią uwagi: ‘No, ci dopiero dają im szkołę’ – ‘od nich trzeba się uczyć’ – ‘przyszedł koniec na Żydów’ – ‘nie ma co,trzeba podziękować Bogu, że przyszedł Niemiec i wziął się za Żydów’ itd.”
"Obecny stan stwarza podwójne rozbicie wśród ludności tych ziem.
Po pierwsze: rozbicie między Żydami a Polakami w walce ze wspólnym i śmiertelnym wrogiem, po drugie: rozbicie wśród Polaków, z których jedni gardzą i oburzają się na barbarzyńskie metody Niemców /zdając sobie przy tym sprawę z grożącego niebezpieczeństwa/, a drudzy patrzą na nie /a więc i na Niemców/ ciekawym i często zachwyconym wzrokiem, mając za złe pierwszej grupie jej „obojętność w stosunku do tak ważnej kwestii”


Słuchać i czytać ze zrozumieniem, po polsku, po hebrajsku i w każdym innym języku Panie - podobno lingwisto - Morawiecki.





Adam Czejgis.