sobota, 17 marca 2018

Dynastia.


Dorastając przestajemy wierzyć w bajki - jedni wcześniej inni później - ale najdłużej, nawet do śmierci, wierzymy w te przez siebie wymyślone.


Tatuś bohater, naukowiec, niespełniony polityk i ględa:

 - „Ja mówię, synu, że powinieneś kończyć zarabiać te pieniądze, to za mało, stanowczo za mało”

Syn, historyk, ekonomista, prezes zarządów i milioner posłuchał tatusia. Został ministrem wicepremierem, później premierem, milionerem mniejszym, ględą większym. Stanowiska ojca narodu jeszcze nie osiągnął, ale odpowiednie ambicje na pewno posiada; idee i wartości także, choć już niekoniecznie swoje.

Jak wielu przed nim, uwierzył pan premier, że pana prezesa wcześniej czy później przeskoczy, a starym wilkom z PC zęby przytępi. Tatuś pomoże, a i umiejętności własnych wystarczy aż nadto. I tak jak wielu przed nim, pan premier wraz z panem marszałkiem seniorem – z całym szacunkiem dla wszystkich – przez pana prezesa wycyckany zostanie, a stare wilki co trzeba dogryzą.

Bo pan prezes to nie jest dziadek salonowiec, pan prezes to gracz, duży gracz, który gra żeby grać. I ani porażka, ani żaden sukces, kombinacji pana prezesa nie zatrzyma. Przeciwnie, każda przegrana dopinguje go do coraz bardziej ryzykownej gry i nawet największa wygrana nie starczy mu na więcej niż na jedną stawkę na jedną niepewną kartę. A pan premier i pan marszałek – za przeproszeniem – na hazardzie politycznym znają się jak ławica jaskółek na pieprzu.

Prawda, że pan prezes na ogół o swoich dba i rzadko kiedy zostawia na lodzie. Pies pogrzebany jest w tym, że ani pan premier, ani pan marszałek senior do tych swoich – z uszanowaniem – nie sięgają i nigdy nie sięgną.

Rozmówki patriotyczne i magiczne tabelki w gabinecie pana prezesa tworzyły nowe nadzieje, obiecywały cuda. Rzeczywistość okazała się za twarda, za bardzo skomplikowana dla – w gruncie rzeczy osamotnionych – raczkujących w wielkiej polityce panów Morawieckich. Suma półprawd i jawnych kłamstw, potknięć i bubli prawnych osiąga właśnie masę krytyczną i wali w rządowe głowy jak nie przymierzając w bęben. Grzmoci także bezpośrednio w prezesa, który chcąc uniknąć wojny na prawicy, będzie wkrótce zmuszony „zadziałać” osobiście.

Była dynastia Piastów, była - Jagiellonów…. Morawieckich - nie będzie. 

Adam Czejgis.


 

Brak komentarzy: