czwartek, 22 marca 2018

Nauczyciele, ci sami ...

foto: Krzysztof Borkowski
Nauczyciele, ci sami…
Ci sami, co zarodek nad żywego mają,
przeklną narodzonego, gdy nie po ich woli.
Ci sami, co przez Chrzest żyć każą i przez Chrzest umierać,
ci sami sakramentu  odmówią ciężarnej.
Ten sam, co kalekie dziecko przepędził z Kościoła,
bo mu myśli wzniosłe, innością zmąciło,
ten sam osądza, rozgrzesza, nakazuje.
Ten sam, co biskupów Ewangelii uczył,
Ewangelię poszatkował, niewiernych odczłowieczył rano,
by wieczorem modlić się do Boga o śmierć szybką,
w Bożym Miłosierdziu, dla nielubianego Ojca.

Jakież to nauczanie małe, gdy kary tak wielkie.
Jakież to nauczanie małe, gdy pręgierz - za miłość,
a szantaż  - za prośbę.
Dokąd idziesz Bracie Katoliku, co po sobie zostawiasz?
Chcesz żyć wiecznie Bracie Katoliku: pokaż jak I nie zastraszaj.
Nie każ nam patrzeć na Ciało Chrystusa
w Twojej zaciśniętej pięści.


A Ty światły taki, który masz się za sprawiedliwego,
którego bolą zakazy nieludzkie:
pod sukniami biskupów, prałatów, dziekanów, jak mysz
siedzisz i jak mysz popiskujesz z cicha i z rzadka.
Rachunki strat i zysków zakryły Ci horyzonty,
a nieludzka pewność racji wyższych zmroziła serce.


Czy to Ty, czy to Bóg dał nam wolną wolę?
Kto, Bóg...  czy to Ty nam ją wydzierasz?


Adam Czejgis.

Brak komentarzy: