piątek, 16 marca 2018

Zbawiciel.



On jest, by zbawiać, Jest wszędzie. Zawsze nad zbawianymi. 
Zbawiani są wszędzie, wysoko nad grzesznikami. 
Rozgrzeszeni zawsze, wyniesieni zawsze, syci zawsze i nienasyceni zawsze. 
Wiszą u bram Raju...I bum! I pierdut! 
Spadają tak nagle, że nie zauważają upadku.
Niepokoją ich nieco, przebiegające obok czarne kamienie.
Zbawiciel uspokaja: Uznaje je za zwidy, strachy na Lachy, zły czar….
- Apage, Satanas. – Mruga.


Budzi Go siwy Cień na poduszce.
- Psik! – Syczy Zbawiciel
Cień nie reaguje.
- Psik! Psik! – Ponawia: mocniej, groźniej.
Cień drży jakby, mętnieje jakby, przewraca się na drugi bok, i nieruchomieje.
- Ki czort? – Warczy Zbawiciel, bardziej zdziwiony, mniej przestraszony. 
Dzwoni telefon: gra tak wesoło, tak beztrosko jak śmiech dziecka.
 - Zbawiciel, słucham – sapie w wielką słuchawkę.
- Źbawiciel, tiucham. Źbawiciel tiucham – przedrzeźnia rozbudzony siwy Cień.


Na schodach dwóch dużych panów. Jeden pali, drugi żuje.
- K....a – Rzuca Papieros
- K....a – Odrzuca Guma.


Późne popołudnie. Zbawiciel pisze list do zbawianych.
Kończy zadowolony i już podpisuje, kiedy przez biurko przechodzi:
kilku żołnierzy w trampkach i ksiądz na bosaka.
Zbawiciel nieruchomieje, pióro jęczy w zaciśniętej pięści.
Za plecami staje Cień.
- Kończ śmiało. Nie bój Boga, to tylko Uboczniaki …. Nieszkodliwe


Noc, On zbawia.
Biegające kamienie, żołnierze i bosy ksiądz przepadli bez śladu.
Cień drzemie na żyrandolu.
- Gdzie oni wszyscy są? – Pyta się On siebie.
- W dupie. - Rzuca za drzwiami Papieros.
- W dupie. – Odrzuca Guma.


Adam Czejgis

Brak komentarzy: