wtorek, 27 marca 2018

Zbawicieli ci u nas dostatek.



Chrystusowie narodów: piękni męczennicy, wiarą wszechmocni, wiarą rozgrzeszeni, włażą na krzyże i wleką za sobą ziomków i sąsiadów; wbijają gwoździe w nadgarstki nie swoje i krzyczą... z bólu Janka, Zośki, Basi.


Chrystusowie narodów: piękni bohaterscy, w sumieniach zastępczych: swojego księdza, swojego wójta, swojej religii, swojej nacji, swojej rasy …; z świętą racją i glejtem na zbawienie, mają kogo kopać i kogo - całować.



Chrystusowie narodów: piękni, dumni Polską ponad człowiekiem, dumni Polską ponad Bogiem. Przed telewizorem, i w kościelnej ławce, i przy stole powszednim i przy stole świątecznym, w jednym barszczu dostają władzę, która wie lepiej i ołtarz, który wie najlepiej, i pół jajka, tak wielkie jak kura.

I zwykli szarzy głupi: nie tacy Polacy, bo myślą, bo czują, bo kochają ludzi.
I zwykli, grzeszni, i nie święci tacy, bo widzą i nie wierzą ślepo, i niosą palmy, święconkę, i serca i głowy pod wyblakłym słońcem.
Cicho, jakby ze wstydem.
Albo, wysłali dzieci, wnuki do Kościoła i jest gwarnie, i jest świątecznie, i jest wesoło, i z religii szóstka.

Dostatek ci u nas Tygodni Wielkich, i dnie wszystkie wielkie: Piątki, Soboty, Niedziele.
Bóg jest naszym dłużnikiem, Bóg jest naszym bratem: i rano i wieczór, w pogrzeb i w wesele.
Tak, zbawicieli ci u nas dostatek.

Wesołego Alleluja! Tu i tam, gdzie chcecie i gdzie nie chcecie. Alleluja!

Adam Czejgis.

Brak komentarzy: