czwartek, 26 kwietnia 2018

Wystarczy


Wystarczy nie kraść, zdradzieckie mordy, a jak się zdarzy

to wina Tuska, Niemca i Ruska, a PiS na straży, z Bogiem na ustach. Kamiennym sercem i lepką ręką dzielą, doją, deprawują. Więcej! Więcej! Więcej! Więcej!


"Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy." J. Piłsudski.

I zasłaniają, te swoje łajdactwo, polskością, wiarą i ukrywają pod rasą białą wybraną, pod krzywdami urojonymi ..., bo Polska, bo Polakom. Cwaniaki w alfonsiarskich garniturkach, naciągaczki wypomadowane pod ochroną państwa, z pomocą kościoła.

Dać wędkę, a nie rybę? Mówią, że to przeżytek. Zabierają wędki, dają ryby. Dają ławice całe szprotek posiekanych smażonych, gotowanych, na słodko i ostro, na ciepło i zimno.
I niech żrą na zdrowie, niech dziękują, niech wdzięczność okażą. A jak im nie smakuje, to wędkami po łbach, ości w gardła i won do Brukseli, Paryża, Berlina.

Wystarczy nie kraść, mordy zdradzieckie, a jak przypadkiem się coś nie uda. .. Się wyspowiada, Pan Bóg wybaczy. Partia pomoże usprawiedliwić, kasjer wypłaci.

Adam Czejgis.

wtorek, 24 kwietnia 2018

Wniebowzniosy Macierewicza i Kołchoźniki Błaszczaka


Wniebowzniosy: 
Mister Minister Macierewicz "W tym szaleństwie jest metoda" wywalił z wojska mądrzejszych, wypromował uległych. Rozpieprzył dowództwo, zabałaganił armię. Ministerstwo na wzór Bieruta przerobił w Główny Zarząd Polityczny, a siebie mianował generalissimusem politruków wszech. Następnie wypowiedział wojnę Logice, Fizyce, Europie i podobnym im narodu wrogom. A w patriotycznym uniesieniu własnym już wzniósł do nieba setki kolumn niepodległych nareszcie świętych, katolickich. I .... pierdut, i jeb jeb! Wywalił Jarek Antosia z piaskownicy na zbitą babkę.
Kołchoźniki:
Zamienił prezes, generalissimusa wielkiego na politruka mniejszego, ale wiernego i przewidywalnego jak po deszczu słońce, jak po rycynie sraczka. Politruk mniejszy, (artysta interpretator przegryziony, w którego ustach złotych np. aktywistka KOD jako świnia co najmniej wybrzmiewa) ogłosił: Niestety kolumn niepodległych nie będzie. Będą za to setki ławek patriotycznych, setki ławek medialnych, ławek wygodnych w siedzeniu i w treści, które wojsko narodowi i partii (tfu) partii i narodowi zbuduje. I Polska i Świat cały usłyszą prawdę i wszyscy dojdą do prawdy, że to PiS, że to Lech i Jarosław Kaczyńscy wolną Polskę nam przywrócili, umocnili i umacniają. A jak kto nie uwierzy to wróg, …....................... i debil jest. I oni mu ….... I oni go …........

Adam Czejgis

sobota, 21 kwietnia 2018

Wybór

Tak jak Jaki dres z Opola rzucił się do Wisły

Tak jak Kępie się uniosły, a później obwisły

Tak jak Ziobro znalazł zero i zgubić nie umie

Jak Kaczyński prawdę w d ma, a d ma w rozumie
.

Takie im uszanowanie dadzą warszawiacy

Sprzedadzą maść na szczury i na połysk glacy.

Szczęścia zdrowia pożyczą uściskają ręce

Wybiorą nowe cele: albo na Olszynce, albo Białołęce.


Obywatelu, na wybory w Warszawie i w Płocku

Nie daj zrobić obory w Krakowie, w Wąchocku

Jedzie Jarek z Tadkiem i ogonem dzwonią

Gnój wiozą ulicom i pomyje domom.


Zamienili talerzyki na pełne koryta

Rosną w ryje, rosną w rogi i rosną w kopyta

Straszą, mamią, wymyślają nam cuda niewidy

Odstawmy ich skąd przyszli do lasu na grzyby.


Tego, który w majtkach nam grzebie, wywraca kieszenie

Tego , który Słońce rusza, zatrzymuje Ziemię

Tego co pluje nam na groby ojców i dzieci nam straszy

Tych pysznych co demokrację przerabiają w naszyzm
.

Im już dziękujemy, spuszczamy w zaścianek

Pawłowicz z Gowinem, Zaleską z Chazanem

Tych co wyśpiewują jak im prezes gra

I tych co wzrok odwracają nie chcąc widzieć zła.


Adam Czejgis.

środa, 18 kwietnia 2018

Jarosław śpiewa.

Andrzej beczy, a ja śpiewam
Biją brawa, nikt nie ziewa
Tańczą małpy, muza gra
Pod celą 22.

Spacerowiczki, spacerowicze
Czemu wy mnie nie lubicie?
Dobry wujek ze mnie jest
Facet cool i Polak fest.

Polska prawa sprawiedliwa
Katolicka i szczęśliwa
Ateistów i Gendery
Przepędzę na wiatry cztery.

Przechodnicy, przechodnice
Pozamykam wam ulice
Pozamykam was w zagrodzie
Wróci swojski duch w narodzie.

Polska wredna, ale jedna
Polska biała i nie biedna
Godność wrócę, kasę dam
Dla staruszków i dla mam.

A z ulicznic, z uliczników
Zrobię chłopo-katolików
Jak nie zechcą, to pod sąd
Albo dupy w trok i won.

Dam wam konia bujanego
Dam baranka cukrowego
Tylko rozum zmieńcie w spryt
PO w PiS i będzie git.

Bo ja jestem wielki Jar
Ja mam klasę, ja mam czar
Mnie nie może trafić szlag
Będę rządzić wam sto lat.

Sto lat, sto lat niech rządzi,rządzi nam!
A kto? Jajajaaa!
Jarek K, cela 22.

Adam Czejgis.

niedziela, 15 kwietnia 2018

Prezes, racja i mydło.

Nie jesteś święty, robisz przekręty
Stop, i przez chwilę nie  kradnij więcej
By paluch brudny nie był ci ścięty
Noś rękawice i umyj ręce.

Jak sobiepan bierzesz nad stan
Dochody schowaj i skromnie żyj
By rąk nie uciął ci prezes sam
Noś rękawice i ręce myj.

Czynem i słowem tnij wrażą głowę
Mów, że w obronie Boga, Honoru...
Jak nie uwierzą oddaj połowę
Noś rękawice i ręce szoruj.

Idąc nierówną i bardzo trudną
Do prawdy drogą i obok drogi
Zdarzy się wdepniesz w prawdziwe gówno
Noś gumofilce i umyj nogi.

Jesteś normalny homo-witalny
Kto ci nie wierzy tego w ryj
Srają nam w dywan ci nienormalni
Noś gumofilce i nogi myj. 

Chcemy bez zgrzytów, do dobrobytu
A jak kto nie chce, komu odbije
Temu bezzwłocznie, temu bez kitu
Damy marchewkę i po łbie kijem.

My ludzkie pany, my ludziom damy
Kto nie skorzysta ten jest kiep
Wszystkiego nie pożremy sami
Damy marchewkę i kijem w łeb.

W Polskę ruszamy, drżyjcie barany
Nasze zasługi, nie nasze winy
Wszystko co wasze partii oddamy
I się zrzygamy i zwyciężymy.

Adam Czejgis.


sobota, 7 kwietnia 2018

Prezes w Osobie.


Zbliża się ósma rocznica najtragiczniejszej w dziejach Polski, katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem.
Mija osiem lat, niespotykanego w dziejach Polski, układania trumien w polityczne schody.
Mija osiem lat, makabrycznych spekulacji dla zysku i poklasku.
A, że uczestniczą w tym zakłamanym tańcu, a i prym wiodą, także niektórzy najbliżsi tragicznie zmarłych, to jest straszne i smutne.

"Prawo i Sprawiedliwość”: w osóbek tłumie jedna Osoba, Kaczyński             
Osoba mruczy, osóbki tyją. Osoba stęka, osóbki rozdziawiają japy. Osoba pluje, osóbki łykają.
Kaczyński: pokurcz hipnotyzer (Kaszpirowski taki), którego jedyną mocą jest pozwolenie i podatność na hipnozę ewentualnych „pacjentów” A jego słabości największe, to hochsztaplerska natura gracza i upływający czas, który odmienia jego publiczność i jego samego. On już miał swoją (zmarnowaną) szansę (Kaszpirowski 2 lata) i odchodził właśnie z wolna i naturalnie w polityczny niebyt.
To tragiczna katastrofa w Smoleńsku pozwoliła mu zatrzymać się i na szczyt powrócić.
To wtedy szkodnik i szaleniec „świecki Rasputin” Macierewicz wylazł z przerębla i to on, bez trudu, przekonał Kaczyńskiego, że grób po grobie i do władzy powrócą.
Dzień po dniu, miesięcznica po miesięcznicy, mamili podatnych, kupowali chciwych. Przez 5 lat oszukiwali w dzień i poprawiali nocą. I nie musieli wysilać się zbytnio, nie musieli kłamstw udowadniać. Nawet najordynarniejsze oszustwo „smoleńskie” nie miało szans na naturalne zejście. Powielane było setki tysięcy razy we wszystkich polskich mediach: prawicowych, „środkowych”, lewicowych, świeckich i kościelnych…. I duża część publiczności chcąc nie chcąc zawsze coś łyknęła.
Tragiczna śmierć brata, „podarowała” Kaczyńskiemu wiele lat spokojnych rządów, z wysokim poparciem społecznym, bez koalicjantów. A on, jak zawsze, pojechał po bandzie i dar brata nieboszczyka jak pokurcz zmarnował.
Tragiczna śmierć brata zabrała Kaczyńskiemu możliwość bezbolesnego przejścia na polityczną emeryturę.
Zahipnotyzowani zaczęli masowo się budzić. Odin…. Dwa…. Tri … przestało działać, czetyre ….. pyat… ani mądre, ani straszne, ani śmieszne .... sprawy nie ratuje. 
Zahipnotyzowani masowo się budzą, otwierają oczy i widzą co im zabrano. Widzą skutki swojej pomyłki, jeszcze nie umieją się do niej przyznać, ale to kwestia tygodni, góra miesięcy.
Gdzie się wtedy Osobo schowasz? Osóbki oplute, z „wdzięczności” i ze strachu, już Ci nie pomogą….
Adam Czejgis.

czwartek, 5 kwietnia 2018

Vox fraud, vox diabolus..


Pierwszą siedzibą UB, Urzędu Bezpieczeństwa był należący wcześniej do Cerkwi Prawosławnej budynek na warszawskiej Pradze przy ulicy św. Cyryla i Metodego. Krążył wówczas po Warszawie taki „żart”: „Cyryl jak Cyryl, ale te metody….
Cyrylem-celem UB, była budowa komunizmu, dyktatury proletariatu w Polsce i na całym świecie. I tamta władza, „Cyryla” nie ukrywała.
Metodami starymi jak świat rozwalali system: zastraszali, torturowali, mordowali , nie oglądając się na nic; usprawiedliwiając to nadrzędnością jasno przedstawionego celu. A mieli za sobą siłę Moskwy i (delikatnie mówiąc) bierność Zachodu.
Dziś, tego w jakim celu, pan prezes „rewolucjonista i geniusz” Kaczyński, kompletną rozpierduchę w Polsce zrobił... nie jest on łaskaw poinformować (może sam nie wie). Może myśli, że „ludowi ciemnemu" starczy dochodzenie do coraz to innej prawdy i ogólne "żeby było lepiej”, bo źle, albo jeszcze gorzej  przez 8 lat było. I „teraz k…. my”!  I „dobra zmiana” czyli:  jak jest zmiana dobra, to przed zmianą musiało co najmniej nikczemnie być.
I to jest największa ściema w nowożytnej historii Polski: Jak zrobić gnój z rządów PO i PSL, rządów zarozumiałych wprawdzie i ślepych niekiedy, ale w sumie jednych z najbardziej dla dobra Rzeczypospolitej zasłużonych. To straszne łajdactwo, żeby dla chorego widzimisię jednego małego pajaca, skłócić Polskę z (praktycznie) całym wolnym Światem. To wielkie k....two, żeby dla własnych ambicji, dla doraźnych zysków zniszczyć cywilizacyjny dorobek Polski. To zbrodnia na wolnej woli Polaków, kiedy narcystyczna partia zawszę wie lepiej, i kiedy (w czym ubolewam) pazerny Kościół władzy, zawsze musi mieć rację.
I chowają "Cyryla", ale jest "Metody".
Metody są wypróbowane, wprost z Moskwy, na szczęście pod względem zbójeckiej skuteczności to Nowogrodzkiej do Kremla tak jak świni do wilka. Brak profesjonalizmu rządzących, w każdej niemal dziedzinie, śmieszy i przestrasza. Takiego badziewia na najwyższych półkach władzy doczekać, po dwudziestu paru latach wolności, w najczarniejszych snach się nie śniło. Połamali co się dało, podeptali co mogli i nie mogli. Zepsuli prawo, ukradli niezależność … I co? I gówno! Zyskali tyle co nic: chwilową kasę, nietrwałe zaszczyty i krzyż na drogę.
Jeszcze szarpną raz i drugi, jeszcze zatrzepoczą skrzydełkami i zatupią   trzęsącymi nóżkami….  I rozsypią się w proch, w nawóz dla tych, których oszukali, na których wyrośli.
Recykling czas zacząć!

Adam Czejgis.

Postscriptum.
Jarosław Kaczyński skromny wylazł z norki i raczył zakomunikować, że posłom i senatorom należy odchudzić, a prezydentom i wójtom obciąć. A jak im mało, to do MOPS-u, albo dzieci robić, po 500 jak znalazł. Państwo premierzy i ministrowie mają ćwierć apanaży na Caritas oddać - zapowiedział prezes twardo. A jeśli nie posłuchają to z polityki won na zbity pysk i mokrą mordę.
Mazurkowa marszałkowa wice, potwierdziła, że nic nie myśli, a szefem jest prezes Kaczyński najsłodszy. Następnie pouczyła głupich niepolskich dziennikarzy, że sondaże są na ludziach, nie na gwiazdach. Na koniec jak zwykle wróciła na cmentarz i zatankowała.
Czy można z tym żyć na trzeźwo? Nie można....
Spiritus ubi vult, spiral.

Adam Czejgis.