sobota, 7 kwietnia 2018

Prezes w Osobie.


Zbliża się ósma rocznica najtragiczniejszej w dziejach Polski, katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem.
Mija osiem lat, niespotykanego w dziejach Polski, układania trumien w polityczne schody.
Mija osiem lat, makabrycznych spekulacji dla zysku i poklasku.
A, że uczestniczą w tym zakłamanym tańcu, a i prym wiodą, także niektórzy najbliżsi tragicznie zmarłych, to jest straszne i smutne.

"Prawo i Sprawiedliwość”: w osóbek tłumie jedna Osoba, Kaczyński             
Osoba mruczy, osóbki tyją. Osoba stęka, osóbki rozdziawiają japy. Osoba pluje, osóbki łykają.
Kaczyński: pokurcz hipnotyzer (Kaszpirowski taki), którego jedyną mocą jest pozwolenie i podatność na hipnozę ewentualnych „pacjentów” A jego słabości największe, to hochsztaplerska natura gracza i upływający czas, który odmienia jego publiczność i jego samego. On już miał swoją (zmarnowaną) szansę (Kaszpirowski 2 lata) i odchodził właśnie z wolna i naturalnie w polityczny niebyt.
To tragiczna katastrofa w Smoleńsku pozwoliła mu zatrzymać się i na szczyt powrócić.
To wtedy szkodnik i szaleniec „świecki Rasputin” Macierewicz wylazł z przerębla i to on, bez trudu, przekonał Kaczyńskiego, że grób po grobie i do władzy powrócą.
Dzień po dniu, miesięcznica po miesięcznicy, mamili podatnych, kupowali chciwych. Przez 5 lat oszukiwali w dzień i poprawiali nocą. I nie musieli wysilać się zbytnio, nie musieli kłamstw udowadniać. Nawet najordynarniejsze oszustwo „smoleńskie” nie miało szans na naturalne zejście. Powielane było setki tysięcy razy we wszystkich polskich mediach: prawicowych, „środkowych”, lewicowych, świeckich i kościelnych…. I duża część publiczności chcąc nie chcąc zawsze coś łyknęła.
Tragiczna śmierć brata, „podarowała” Kaczyńskiemu wiele lat spokojnych rządów, z wysokim poparciem społecznym, bez koalicjantów. A on, jak zawsze, pojechał po bandzie i dar brata nieboszczyka jak pokurcz zmarnował.
Tragiczna śmierć brata zabrała Kaczyńskiemu możliwość bezbolesnego przejścia na polityczną emeryturę.
Zahipnotyzowani zaczęli masowo się budzić. Odin…. Dwa…. Tri … przestało działać, czetyre ….. pyat… ani mądre, ani straszne, ani śmieszne .... sprawy nie ratuje. 
Zahipnotyzowani masowo się budzą, otwierają oczy i widzą co im zabrano. Widzą skutki swojej pomyłki, jeszcze nie umieją się do niej przyznać, ale to kwestia tygodni, góra miesięcy.
Gdzie się wtedy Osobo schowasz? Osóbki oplute, z „wdzięczności” i ze strachu, już Ci nie pomogą….
Adam Czejgis.

Brak komentarzy: