sobota, 21 kwietnia 2018

Wybór

Tak jak Jaki dres z Opola rzucił się do Wisły

Tak jak Kępie się uniosły, a później obwisły

Tak jak Ziobro znalazł zero i zgubić nie umie

Jak Kaczyński prawdę w d ma, a d ma w rozumie
.

Takie im uszanowanie dadzą warszawiacy

Sprzedadzą maść na szczury i na połysk glacy.

Szczęścia zdrowia pożyczą uściskają ręce

Wybiorą nowe cele: albo na Olszynce, albo Białołęce.


Obywatelu, na wybory w Warszawie i w Płocku

Nie daj zrobić obory w Krakowie, w Wąchocku

Jedzie Jarek z Tadkiem i ogonem dzwonią

Gnój wiozą ulicom i pomyje domom.


Zamienili talerzyki na pełne koryta

Rosną w ryje, rosną w rogi i rosną w kopyta

Straszą, mamią, wymyślają nam cuda niewidy

Odstawmy ich skąd przyszli do lasu na grzyby.


Tego, który w majtkach nam grzebie, wywraca kieszenie

Tego , który Słońce rusza, zatrzymuje Ziemię

Tego co pluje nam na groby ojców i dzieci nam straszy

Tych pysznych co demokrację przerabiają w naszyzm
.

Im już dziękujemy, spuszczamy w zaścianek

Pawłowicz z Gowinem, Zaleską z Chazanem

Tych co wyśpiewują jak im prezes gra

I tych co wzrok odwracają nie chcąc widzieć zła.


Adam Czejgis.

Brak komentarzy: