piątek, 18 maja 2018

towarzysz pan sołtys marszałek?

Pan Marszałek, postać tyleż śmieszna co tragiczna. Druga osoba w państwie, niczym karykatura PRL-owskiego "towarzysza pana sołtysa” wyniesionego ponad chałupy,ponad stodoły, ponad cały jego mały świat.
"Sołtys" podwieszony pod „Pierwszego” (naczelnika, sekretarza, prezesa) dużo może; zechce to cement i nawozy przydzieli, ale może też plony zabrać, wykluczyć, zgnoić.
To on co wieczór konferuje z „Pierwszym” i co niedziela z proboszczem, gdzie o losach świata i ojczyzny - wydaje mu się – decydują. I orbituje pan Sołtys Marszałek i wierzy głęboko, że to na niego osobiście geniusz Pierwszego spływa, a świętość od kościoła prosto w jego wielkie serce wsiąka. On chce on wie on dla dobra... a chłopy i baby głupie mają wykonywać i morda w kubeł i psy nie szczekać, koty nie miauczeć, krowy nie ryczeć, zboża nie szumieć.
I, choćby się pół wsi paliło, choćby drugą połowę potop zalewał to on nie zejdzie z jedynie słusznej drogi. On emanacja partii, on sługa i przyjaciel Pierwszego, syn tej ziemi, obrońca wiary i ojczyzny nie podda się naciskom żadnym. Wytłumaczy szkody, znajdzie winnych, usprawiedliwi krzywdy każde, i skłamie, przed Bogiem, ludźmi i przed sobą skłamie.
A poza tym to sołtysowa chałupa i pole kapusty na górce przy kościele i od wsi z dala.

Adam Czejgis.

Brak komentarzy: