sobota, 4 sierpnia 2018

Kogiele-mogiele


Czerwiec, wrzesień, luty, maj
w samotności pod pierzyną
prezes reformuje kraj
i obawę ma jedyną
(oprócz, by nie przejrzał wróg)
żeby jakiś tłuk ze sług
filiżanki mu nie stłukł.

Stan ma męża, mąż ma żonę
świnia ryj ma, małpa – pysk
strona - dupę, dupa - stronę
pad - prezesa, prezes – pis.

Zdrowia mało, a tu trzeba
zaplanować dwieście lat
wioski, miasta, piekła, nieba
okratować świat. A tu, pat:
błąd na błędzie, w błędzie błąd
sąd do sądu, na sąd sąd.
Komu prąd, kogo w kąt?

Ślina ścieka, śmierdzi ściek
piesek miauczy, kotek szczeka
brzeg na celu, cel na brzeg
pis ma cela, cela czeka.

Nie ma ryzyka, prezes nie cyka
prezes olewa trybunały
nie jego grdyka, ile fabryka...
aby wilk syty, aby wilk cały.
A przy winie, a przy kawie
kogo obchodzi ... w lewie, czy w prawie
kogo obchodzi … w sławie, w niesławie.

Babka z krzyżem, dziadek z flaszką
na cokole ptaszek sra
pyton krztusi się apaszką
pis go lizał, pis go miał.

Adam Czejgis.

Brak komentarzy: