wtorek, 7 sierpnia 2018

Upał


Pewien prezes, tak koło południa
zarządził w kraju upał.
Upał osłabia, upał wyludnia
odwadnia i ogłupia.
Czyś dyrektorem, czy żeś cieć
by spokój i miedź mieć 
właź w cień i cicho siedź.

Ucichły zmysły. Szukając chłodu
lud chwali Pana w ciszy.
Kochaj prezesa, nie krzywdź narodu
zapomnij o d..e Marysi.

Wierni palacze i podjudzacze
szefa się posłuchali.
Zabezpieczyli pałac i daczę
i słońce rozjarali.
I jak zaczęło grzać
to upał jego mać
spalił, i korzeń i nać.

Wyschły buraki, zdechły skowronki
za rogiem tajniacy stoją...
Kochaj urzędy, kochaj pomniki
i kop się w d..ę swoją.

I lał się żar na kraj
a jemu wciąż było mało.
A jak już miał co chciał
to worek pękł … i zasypało
prezesa z parlamentem
ministrów z prezydentem
made in UE cementem.

I wtedy jeden stary cham
z inteligentem młodym
wespół urwali kran
i w cement nalało się wody...

Adam Czejgis.

Brak komentarzy: