poniedziałek, 29 października 2018

Stary człowiek i Polska.


Stary zmęczony człowiek 
ziarnko piasku skruszone przez czas
suchy liść skrzeczący na wietrze  ….

Prawie czterdzieści lat przeżyłem w Polsce szarej niebogatej, rządzonej de facto z Moskwy. I ta Polska, choć nieprawa i niesprawiedliwa, była moją Polską, bo innej nie było, bo inna wówczas być nie mogła. 
Nie godziłem się z nią, nie godziłem się na nią, uwierała mnie szczególnie oszukańczą propagandą i nieposzanowaniem elementarnych praw człowieka, a także fałszowaniem historii. Mierziło mnie upaństwowienie, czyli upartyjnienie, nie tylko majątków, ale i polskich serc, dusz i umysłów. 
Jeden słuszny cel, jedna słuszna droga, jedna słuszna partia, jeden słuszny rząd.
Każdy sukces kraju, każdy sukces Polaków był sukcesem partii. Każda porażka była winą zgniłego Zachodu, czyli zagranicznych imperialistów i wspomaganych przez nich miejscowych wrogów ludu.
Bolało to wielu z nas, bardzo wielu. Ale to była nasza ojczyzna, nie mieliśmy innej. 
I uwierzcie (szczególnie młodzi) że w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych, a i w osiemdziesiątych, na palcach jednej ręki można było policzyć wizjonerów, którzy przewidzieliby rychły upadek komunizmu w Europie wschodniej Tym bardziej, że wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że za tym nieludzkim ustrojem, za tym narzuconym, udającym  robotniczo-chłopski, rządem , za tą pseudo demokracją ludową, stała milionowa armia Układu Warszawskiego i uzależnienie gospodarcze od ZSRR i całej RWPG. A wszystko to wspomagane największą i najsprawniejszą na świecie machiną terroru i bezwzględnej propagandy.
Bolało, bardzo nas to bolało. Malutką ulgą było tylko, że tym razem to nie my sami Polacy zgotowaliśmy sobie taki los.
Wraz z wyzwoleniem spod niemieckiej zbrodniczej okupacji, na bagnetach milionowej armii czerwonej przyniesiono Polakom obcą nam ideologię, obcy ustrój, obcą władzę.
Ale wiedzieliśmy też wtedy i pamiętamy do dziś, że główni po stronie zachodniej rozgrywający w powojennym świecie, USA i Wielka Brytania zgodziły się na taki podział Europy, przypieczętowując pozostawienie Polski pod wpływem, a praktycznie pod zarządem Stalina, później Chruszczowa, Breżniewa itd.
Żelazna kurtyna, graniczny mur oddzielający komunistyczny obóz od wolnego Świata wydawał się nam wówczas „wieczny” wręcz niemożliwy do zburzenia. A wszystkie protesty ograniczały się do żądań poprawy warunków życia, uzyskania większych wolności, "prawdziwszej demokracji"... Z reguły bez postulatów zmiany ustroju. Nie dlatego, że takiej zmiany nikt nie chciał, ale dlatego, że wszyscy uważali ją w tym czasie za nierealną.
Dziś jakby powoli o tym zapominamy.

Dopiero strajki i powstanie „Solidarności” w 1980 roku zaświeciły nadzieją; nadzieją brutalnie przygaszoną w grudniu 1981 r. przez Stan Wojenny. 
Jaruzelski i spółka nadzieję w nas przytłumili mocno, ale już nie zdołali zagasić. I ta nadzieja i ci wspaniali ludzie, wspaniali Polacy: Wałęsa, Frasyniuk, Geremek, Bujak, Mazowiecki, Kuroń, Janas, Lech Kaczyński, Borusewicz i wielu innych, kiedy przyszedł czas po prostu byli na miejscu i zwyczajnie rozorali komunizm. I zrobili to bez jednego wystrzału, bez kropli krwi, bez trupów, bez rannych bez osieroconych dzieci, bez płaczących matek.
Okrągły stół. 
- I 1989 r. pierwsze jeszcze pół wolne wybory, po nich pierwszy niekomunistyczny rząd premiera Mazowieckiego.
- Wkrótce prezydent Wałęsa doprowadza do wyprowadzenia z Polski setek tysięcy czerwonoarmistów.
- Wstępujemy do NATO. 
- Polska staje się częścią Unii Europejskiej. 
Wracamy do Europy. Wracamy do zachodniej cywilizacji. Stajemy się prawdziwie demokratycznym i praworządnym państwem. 
Dwadzieścia parę lat niebywałego w dziejach wzrostu zamożności, siły i znaczenia Polski w Europie i w Świecie. ….....

I rok 2015. Partia pod przewrotną nazwą Prawo i Sprawiedliwość wygrywa wybory prezydenckie, następnie parlamentarne. 
Korzystając z dorobku całego społeczeństwa i poprzednich rządów, a i bardzo dobrej koniunktury gospodarczej na świecie, wyraźnie zwiększa wydatki socjalne. I zaraz po zdobyciu władzy, pod parasolem poprawy bytu najuboższych, niszczy Trybunał Konstytucyjny. 
Po czym, prezes partii Jarosław Kaczyński praktycznie jednoosobowo już bez żadnej kontroli może rządzić i rządzi 38 milionowym państwem.
Odwrócenie pojęć, kłamstwa patriotyzmem sankcjonowane i 
katolicki nacjonalizm wprowadzany bolszewickimi metodami stają się wiodącą ideologią rządzących. Potworek nazwany roboczo demokracją narodową zastępuje demokrację liberalną. Państwo prawa z dnia na dzień staje się państwem partii. 
Unia Europejska ze swoimi wartościami zaczyna rządzącym wadzić i muszą coś z tym zrobić. 
„Partia rządzi, partia sądzi, partia nigdy nie pobłądzi” 
A "problem" z przeszkadzającą autorytarnej władzy, demokracją, z wolnościami, z prawami obywatelskimi, prawami człowieka, z niezależnymi sądami po prostu likwidują. Za wzorem ściągniętym w części od faszystów, ale i od komunistów, kroczek po kroczku raz mniej raz bardziej skutecznie wzmacniają władzę i kruszą opór.
Tak to, w olbrzymim skrócie, prezes naczelny i zbawiciele pomniejsi własną Polskę sobie zaplanowali. Księżycowe wyliczenia i świat zbudowany z chęci. Świat, który już nie wróci, dziewiętnastowieczny świat szabli, krzyża i sobiepaństwa. 
I co ? I jakiś czas szło. I milowymi krokami maszeruje i krzyczy narodowa PiS-klapa ...  

PiS to nie jest PRL bis, bo nie ma i mieć nie będzie pod dostatkiem paliwa z gospodarki, z propagandy sukcesu, i z siły zastraszenia przeciwników politycznych.
PiS to nie jest światowa epidemia totalitaryzmu, to tylko ostry napad  krostowatej pazerności politycznej, który od czasu do czasu może zdarzyć się wszędzie.  
PiS to tylko taki pryszcz na dojrzewającej polskiej demokracji. Brzydki, ropiejący i podstępny narośl, który należy potraktować profesjonalnie i w miarę mocno. Odkłamać rzeczywistość, przywrócić realną demokrację, pokazać siłę, piękno i zdrowie w różnorodności, pokazać, że dobry Polak znaczy dobry człowiek przede wszystkim. 
I pryszcz pęknie, i zniknie tam skąd przyszedł w tym ciemniejszym tumanie polskiej historii. Blizny i powikłania niestety pewnie pozostaną... to wyjątkowo złośliwa odmiana pryszcza.

Od kilkunastu lat choruję na na białaczkę, raz jest lepiej raz gorzej, ale nie narzekam … mam szczęście. 
A chodzenie przez lata po cienkiej krawędzi znacznie zmniejsza strach przed upadkiem, osłabia naturalny lęk przed ostatecznym. Funkcjonowanie w trybie oszczędności baterii zamyka przede mną wiele trudnych dróg, jednocześnie otwierając nowe jeszcze trudniejsze. To wszystko i nielekkie ciekawe życie, w którym miałem zaszczyt spotkać tak wielu pięknych dobrych ludzi, wypełnia mój świat rzadkim mi dotąd światłem, pogodą i spokojem. Do tego w większości jednak pozytywne emocje, które już mało na ciele, więcej na duszy wciąż mi grają, a także te emocje którymi ja gram, dają mi siłę.  A wszystko to razem pozwala mieć nadzieję, że nie umrę  dopóki  w Polsce normalność, zdrowie i uroda zwycięsko nie powrócą. 
(Wróć) Wiem to na pewno ...  mam szczęście.

Adam Czejgis.

piątek, 26 października 2018

Panie i Panowie dzierżymordy


Albo rybka, albo pipka.
Albo Unia Europejska: jak gromada silna, jak przyjaźń wymagająca i jak prawość nudna. Albo osobno: narodowo i godnie paszoł won w czasy niepewne, niebezpieczeństw pełne, w naszą polską katolicką zabitą deskami wiochę.
Panie i Panowie akrobaci ze Zjednoczonej Prawicy, właśnie mija czas waszego wygodnego rozkroku. Europa - PiS to dwa światy, które tak się już rozjechały, że ani wy, ani wasi przedstawiciele: Duda i Morawiecki, ani nawet „niezniszczalny geniusz” Kaczyński, nie przetrzymacie takiego szpagatu.
Rozwielmożni kuglarze. Świat już wam nie wierzy. Postanowienie zabezpieczające TSUE kończy wasz trzyletni zimny zamach na praworządność w Polsce. Festiwal jawnych kłamstw i półprawd wystarczających dla miejscowych wyznawców, na arenie międzynarodowej już nic nie znaczy. I chcecie czy nie, musicie jasno określić czy prawo europejskie w Polsce jeszcze obowiązuje, czy Polska to jeszcze jest UE, czy już nie?
Zero, albo jedynka, Wschód, albo Zachód, kilka kroków w tył, albo jawna zimna wojna.
Panie i Panowie wykrętni możecie jeszcze tydzień, dwa udawać, że nic się nie stało i wasi wyborcy może nawet wam uwierzą. Ale tym razem to nie są tylko „pohukiwania Timmermansa”. To jest postanowienie Trybunału, którego wyroki respektuje cała Europa i liczy się z nimi cały Świat.

Panie i Panowie patrioci od geszeftów, chrześcijanie od wykluczeń, siostry i bracia w samozachwycie. Że wygraliście wybory mówicie i cieszycie się że nareszcie będziecie rządzić w kilku sejmikach wojewódzkich. Nie obawiacie się że armia wyposzczonych Misiewiczów, rozpasanych bezkarnością i usprawiedliwionych narodową misją sobiepanków rzuci się na żer, że nie zdołacie nad tym wielkim żarciem zapanować.
Wyżyłować, użyć, złupić. Aby po polsku, aby pod krzyżem. I kłamać i straszyć. Nacja nad człowieczeństwem i wiara zamiast wiedzy, to wióry czy raczej drwa z pod siekiery waszej?
Panie i Panowie dzierżymordy, do samorządowej kampanii wyborczej, w sposób niebywały dotąd, zaprzęgliście cały rząd i media (niegdyś) publiczne. Ale tego było wam mało i z rywali politycznych zrobiliście wrogów polskości, niszczycieli tradycji, złodziei komunistów...najgorszy ludzki sort przeznaczony do wyeliminowania z życia publicznego. TVP, Tv Trwam (tv informacyjne często jedyne dostępne dla wielu wyborców) bez jakichkolwiek ograniczeń oczerniały całą anty pisowską opozycję i piały z zachwytu nad wszystkim co rządowe, przebijając nawet kłamliwą komunistyczną propagandę z lat osiemdziesiątych.
Wbijacie nam, Panie i Panowie chwalipięty, w nasze puste, półpełne i pełne łby, obraz kraju dopiero od trzech lat zamożnego, od trzech lat dumnego z niebywałymi sukcesami na wszystkich niwach; obraz kraju rządzonego przez premiera bohaterskiego bojownika o wolność, cudotwórcę w ekonomi, odzyskiwacza fortun itp. Pokazujecie nam od rana do wieczora naszego prezydenta kochanego, jego dumę, bogobojność, pychę i niezłomność... I najważniejsze: pan prezes wasz umiłowany wszech geniusz , naczelnik państwa, nauczyciel i sędzia ostateczny i dobry ojciec narodu … I naród polski, mówicie, że od trzech lat już naprawdę katolicki i wybrany przez Boga to naród bez grzechów, naród święty.
I wy Panie i Panowie miłościwie Polską rządzący zdobywając władzę w sejmikach sześciu na szesnaście, wy ogłaszacie zwycięstwo.
Nawet 120% , albo i 200% głosów, to za mało za kłamstwa wasze, za wyrachowanie wasze, za ślepą wiarę waszą, za nadmuchany patriotyzm wasz, za Polskę poprzerzynaną....
Panie i Panowie kuglarze, podpalacie krótkie lonty pod miastami,wioskami, pod mężczyznami, pod kobietami i dziećmi. Mówicie, że bomby nie uzbrojone, że ogień zimny, że Bóg czuwa. I zmuszacie do ślepej wiary w wasze słowa. Nie pozwalacie sprawdzić. Wierz albo spadaj na szczaw, na mirabelki...
Panie i Panowie samozwańcy, nie wszyscy dążycie do zła, w większości jesteście porządnymi ludźmi, ale prawie wszyscy idziecie w jednym kierunku, i jedną drogą. Jak ćmy do świeczki maszerujecie za głosem przywódcy, wyrzuciliście mapy, spaliliście przewodniki... wystarczy wam wiara.
Wierzcie, ale od czasu do czasu samodzielnie pomyślcie. Wierzcie, ale choć czasem sprawdzajcie: Ile Słowa w słowie, ile chleba w chlebie, wina w winie ile? Ile rybki w pipce, ile pipki w rybce, wam podają? Policzcie, posmakujcie, powąchajcie teraz zaraz … bo jak się już odbije ….



Adam Czejgis

środa, 17 października 2018

faryzeusz i miglance


Młody: mitoman opowiadacz, kłamca skuteczny za biurkiem, miglanc skuteczny na kanapie.
Ale kiedy kłamie publicznie, bo chce, bo lubi … nie sprawdza się. Nie umie.
I tu wkracza stary: „ wielki wódz, zbawiciel, geniusz” bezwzględny doświadczony polityczny szalbierz i tchórz. 
On umie, on jest skuteczny.
Człowiek, który bez skrupułów miesiąc w miesiąc przez 8 lat stawał na „trumnie” tragicznie zmarłego brata i z tej „trumny” oczerniał i znieważał pół Polski, by zachować przywództwo w partii, by zdobyć władzę, by władzę utrzymać. Człowiek, dla którego wszyscy nie popierający go, nie zakochani w nim rodacy to animalny gorszy sort: kanalie, zdrajcy, komuniści i złodzieje.

I jeździ po kraju jak dziadek dobra rada: słownikowy szperacz ideolog, znawca wszystkiego, mentor wszystkich.
I naucza, tumani przestrasza i ględzi, że buduje, że nakazuje, że wytycza.
Co młody miglanc spieprzył, myśli, że naprawia.
I kłamie i kłamie, bo chce, bo lubi, bo musi... bo umie.
Człowiek, który z pomocą podobnych mu politycznych oszustów, a także niestety ze wsparciem Kościoła, dla potwierdzenia własnej nieomylności, dla niczym nieograniczonej władzy wypycha Polskę z Unii Europejskiej.
I prowadzi kraj na manowce, strąca w ciemnotę ksenofobicznego grajdołu.
I zagłusza wymyślonymi strachami, i zaślepia faszystowskim błotem.
I włazi na mównicę ... i nie opowiada już, że pół Polski to mentalni mordercy jego brata.
Zapomniał? Czy brat już mu zbędny? 
Pamięta! Doskonale pamięta, ale teraz brat prezydent nieboszczyk już mu nie pomoże, przeciwnie, dziś on mu przeszkadza, przypomina mu i innym jego hipokryzję. Dziś brat prezydent może zza grobu uzmysłowić prezesowi i prezesa wyznawcom bezmiar ich politycznych oszustw, prawnych wygibasów, ekonomicznych przekrętów, moralnych dwuznaczności ...
Teraz cel nowy, to i nowe środki potrzebne, więc się prezes uśmiecha, żartuje..
I jak kat nad dobrą duszą, wciąż kłamie, i kłamie … bo lubi, bo go to cieszy, bo umie. 

Adam Czejgis.

poniedziałek, 15 października 2018

Nie "sfałszujmy" własnego wyboru.


Jedna karta jeden X.
PiS robi zwis, zapatrzeni w sondaże, rozbestwieni  pewnością kolejnej wygranej przypominają dziś jesienne senne muchy w smole. Nie przygotowali się na aż takie kłopoty, nie zdążyli zbudować awaryjnych narzędzi. I tych wyborów nie wygrają i nie sfałszują. 
W każdej komisji są przedstawiciele komitetów opozycyjnych, przeważnie w większości, także większość przewodniczących będzie z opozycji, plus mężowie zaufania i obserwatorzy wyborczy. 
Niestety wciąż istnieje olbrzymie ryzyko, że Wybory Samorządowe 2018 to my sami sobie „sfałszujemy”.
Wszechobecne nawoływania, instrukcje: jak zamazywać kratki, jak zabezpieczać karty świeczką i inne mniej i bardziej niemądre „przeciw- fałszywki” mogą niestety skutkować masowym unieważnianiem naszych głosów. 
Wydaje się, że taki mógł być cel zmiany Kodeksu Wyborczego w zakresie dopisków i nowej definicji znaku X.
Duża część tych internetowych pseudo zabezpieczeń publikują pisowskie trolle. Niestety wielu z nas dodatkowo powiela te wpisy, w dobrej wierze, z troski … 
Jedna karta jeden X.
Nie dajmy pisowcom pretekstów do unieważnienia naszych głosów. Obserwujmy, pilnujmy. A wygramy.
Wysokie notowania uśpiły PiS. Tak bardzo byli pewni swego, że nie przygotowali sobie wariantu „porażka”. Przeliczyli się, zabrakło im oddechu, później nowych pomysłów. Nie pomogły też kłamstwa i taśmy Morawieckiego. No i lawinowo tracą poparcie wśród wyborców z centrum, tych dotąd niezdecydowanych. I zdaje się, że nie wiedzą co z tym zrobić. Wyborów nie wygrywa się samym, choćby najbardziej zdyscyplinowanym, żelaznym elektoratem. 
Namawiajmy z całych sił przyjaciół, sąsiadów, rodziny, znajomych i nieznajomych do wzięcia udziału w wyborach, kontrolujmy przebieg głosowania, kontrolujmy liczenie głosów. I nie pomagajmy PiS przez majstrowanie przy kartach wyborczych.
Jedna karta jeden X.

Aby do wiosny

Kłamstwo kłamstwem
PiS jak PiS
Tylko jesień jak nie jesień
A październik tak jak maj
Grzeje kraj
Grzeje kieszeń
Liściem w liść
Wieści niesie
Że znowu wszędzie
Dwa plus dwa
To cztery będzie.

Pewna Wiewiórka
I sąsiad Jeż
Wróżą mi, że
To będzie koniec dobrej zmiany
Listopad ma być pispłakany
Będzie ślizgawka
Będzie deszcz
Sam prezes powie, że jest źle
A inny senior i mistrzu Suski
Zasugerują ludom wsiem
Że pomóc może jedynie ruski
Ten zeszłoroczny śnieg
Wiatr, mróz …
Raz jeszcze zagra syn Morawiecki
Unosząc zaciśniętą pięść:
 - Ja, z nieba ściągnę Wielki Wóz
Chucka Norrisa, posłów Czarneckich
I dwa i dwa znów będzie pięć.
A nawet sto
Lub jeszcze więcej
Zapierd....y milion tysięcy
Panie prezesie, uczynię to … 

Tu premier krzywi się wesoło
Spogląda w wkoło ….
I znów się krzywi
Już płaczu bliski
Ktoś mu podwędził
Wszystek ryż z miski.
Pan prezes musiał akurat w krzaki
A w krzakach siedzi bez partii Jaki
I tylko Suski nadal radosny
Carycę ściąga do Radomia
I dwa wielbłądy, jednego słonia …
Aby do wiosny, aby do wiosny.....

Adam Czejgis.

piątek, 12 października 2018

Czy starczy nam odwagi na całą prawdę?


Dlaczego PiS  wciąż górą ... dlaczego tak dużo wyborców nadal wierzy, albo chce wierzyć Kaczyńskiemu ...

Zwolennicy Kaczyńskiego przez osiem długich lat wyczekiwali na zwycięstwo. Przez osiem długich lat indoktrynowani przez pisowskie media i przez Kościół uwierzyli, że to oni są ci lepsi, że im się po prostu należy. 
Lud pisowski podjudzany i okłamywany przez partię przez Radio Maryja bez skrupułów, z ojczyzną na sztandarach i z nienawiścią w sercach, bez miłości, bez człowieczeństwa, przez osiem długich lat czekał na wymarzoną władzę i zemstę...
Na domiar złego chcąc nie chcąc, pomogły wówczas PiS i Kaczyńskiemu także prawie wszystkie inne liczące się polskie media, które usprawiedliwiały i pomniejszały jawne oszustwa liderów, jawną faszyzację ideologi i struktur partii.
Było to na pewno osiem lat sukcesów Polski, osiem lat budowy, ale i osiem lat długich ślepych i głuchych, tysiące cichych dni z zaniechań i z zaniedbań większości Polaków.

Dzisiaj najbardziej zdziwieni, teflonową popularnością PiS, są ci sami co niegdyś, mimo setek dowodów na mafijne struktury na dyktatorskie zapędy organizacji Kaczyńskiego i spółki, uważali PiS za normalną alternatywę dla PO, i traktowali ich jak każdą inną demokratyczną partię. To głównie ci sami co przez dziesięciolecia tolerowali i rozgrzeszali politycznych przestępców, dziś nie mogą się nadziwić się, że PiS nie traci poparcia. Najpierw świadomie, lub nie... pomogli PiS-owi ludzi ogłupić, a teraz udają zaskoczonych, że mimo bezprawia, że mimo setek ewidentnie złych decyzji i wpadek rządu, lud pisowski nadal ten rząd popiera.

Przez wiele lat udając bezstronność, tłumacząc się obłudnie poprawnością polityczną, pozwoliliście PiS wyhodować nacjonalistycznego pseudo katolickiego potwora. Także wy mieniący się wolnymi mediami pomogliście Kaczyńskiemu nadać złu ludzką twarz, usprawiedliwiając jego kłamstwa, łajdactwo nazywając charyzmą, oszustwo myląc z politycznym sprytem. I teraz dziwicie się publicznie panie i panowie „bezstronni” dziwicie się, że przez lata indoktrynowani przez PiS i KK, a przez was na czas nie ostrzeżeni, a dziś lekceważeni wyborcy PiS wam nie wierzą. Dziwicie się, że nie przyznają się do pomyłki, że długoletnie czekanie na „swoją władzę” i wreszcie urzeczywistnione olbrzymie nadzieje, i nareszcie szybka realna (choć pewnie chwilowa) poprawą bytu wielu z nich, nie pozwala uznać im swojego wyboru za błąd, za porażkę. Dziwicie się?

Przestańmy się dziwić, i weźmy się do roboty. Przez 29 lat wolnej Rzeczypospolitej Polskiej, my Polacy w znakomitej większości, dowoziliśmy całymi pociągami, samochodami, taczkami, przynosiliśmy w kieszeniach miliony ton paliwa dla tego faszystowskiego wrzodu, który wciąż rośnie. I to od nas wszystkich i każdego osobno, zależy czy zdążymy ów wrzód wyciąć zanim sam pęknie i krwią nas zaleje.
Czy starczy nam odwagi, żeby nie tylko ze wszystkich sił z chorobą walczyć, ale także przyznać się (choćby tylko przed sobą) do własnych błędów, do zaniedbań i zaniechań? Czy starczy nam determinacji, żeby pokonać własne rozleniwienie i egoizm, i te jakże polskie „jakoś to będzie”? Czy starczy nam wyrozumiałości dla nieświadomie błądzących? Czy starczy nam czasu na nauczanie zamiast nakazów, na dawanie przykładu, a nie tylko potępianie ? Czy starczy nam odwagi, żeby zło nazwać złem, zbrodnię zbrodnią i złoczyńców i zbrodniarzy ukarać dla sprawiedliwości nie dla zemsty.? Czy starczy nam odwagi na całą prawdę?

Adam Czejgis.

sobota, 6 października 2018

nie znaleźli Pacanowa


Premier Morawiecki i minister Ziobro, pierwsze ofiarne koziołki „matołki” wyborów samorządowych, oczywiście jeśli PiS je przegra.

Wydaje się, że w obecnej sytuacji dla pana premiera ratunkiem może być jedynie wysoka wygrana. Bo niezależnie od chęci i uczuć prezesa Kaczyńskiego, w razie porażki, remisu, czy niezbyt przekonującego zwycięstwa, będzie on zmuszony, żeby cudo Mateusza, jeżeli nie całkiem odstawić, to przynajmniej głęboko schować.
Armia zawiedzionych zwolenników, szwadrony niedoszłych „dygnitarzy”, gromady liczących przyszłe zyski kandydatów i ich „klienci”, ich rodziny wymuszą na Kaczyńskim odwołanie premiera. Mateusz cud Morawiecki, twarz kampanii wyborczej, twarz wykrzywiona jawnymi kłamstwami, twarz obca dla większości ludu pisowskiego, bankier bankster przyjaciel Tuska, będzie idealnym winnym. Zmuszą do dymisji, a opinii publicznej przedstawią go jako ofiarę złodziei, gangsterów, opozycji, Niemców... A między sobą nazwą wypadkiem przy pracy, wypaczeniem, pomyłką, nauczką ….

Inaczej jest z ewentualną „winą” pana super ministra Ziobry; jego najbliższa przyszłość zależy głównie od temperatury sporu z UE i przełożenia jej na bieżącą kampanię.
Na pewno może mu pomóc opóźnienie - na po wyborach - wydania wstępnego orzeczenia TSU w sprawie skargi Komisji Europejskiej dotyczącej braku praworządności w Polsce. Pomaga mu też trochę - być może przez niego sprokurowany - „gorący kotlet taśmowy” z premierem w roli głównej. Ale jeśli spór z Unią Europejską w najbliższym czasie, chociażby na kilka dni zdominuje media, spowoduje to nieuchronnie (w dużo większej niż dziś mierze) zamianę wyborów „tylko” samorządowych w plebiscyt: głosujesz na PiS czyli za wystąpieniem z UE; czy na opozycję, żeby w UE pozostać. I doprowadzi to do tego, że po nieudanych wyborach, wielu w PiS-ie cichych dotąd przeciwników ministra szeryfa Ziobro, z radością pomoże zatopić go wraz z większością rządu i oczywiście z premierem na czele. Będą miejsca dla nich, będą frukty.

Idee fixe prezesa Kaczyńskiego zawsze było i dotąd jest przekonanie, że to on musi rządzić, rządzić autorytarnie bez żadnej kontroli, bo to on jest najmądrzejszy, bo to on najlepiej wie co dla Polski jest najlepsze. I podobnie jak bolszewicy,zawsze wierzył i wierzy nadal, że głównym warunkiem sukcesu są odpowiednio dobrane kadry, więc jak jest sukces to kadry nagradza, a jak klapa to kadry wymienia. Czyli kierunek dobry, cel tuż tuż, niestety ludzie zawodzą, nie dorastają do mistrza... dołki kopią.
Oj, nie znajdą koziołki swego Pacanowa, oj, nie znajdą....

Adam Czejgis.

piątek, 5 października 2018

plus plus plus plus k.. plus


Narażając się na 8 letnie więzienie, kelnerzy zeznali, że wielki bankier to zwykły bankster, który kombinował na słupy.. Ziobro milczy jak zaklęty. A według Kaczyńskiego, tenże bankier bankster to: premier bohater, Konrad Wallenrod, Robin Hood, i król Midas Ewangelista w jednym. Szczęścia zdrowia życzę... Bo jeśli się okaże, że suweren prezesowi uwierzy, w wyborach poprze, to Polska tak nam się wydłuży, że już nie tylko Międzymorze, ale Międzyoceanię pomiędzy Bugiem a Odrą nam wybudują. I, tak nam dopomóż, i miej nas w swojej opiece .... Bo w czym jak w czym, ale w rżnięciu głupa to mistrzostwo świata, nowa międzykontynentalna elita i miska ryżu plus.

Języczek premiera.


My chrześcijanie, panowie panie
My k.... mamy jasny cel
Nie jakieś tam fajdanie w banie
Jak w platformianym post-PRL
My głosiciele
My zbawiciele
Za......lamy za miskę ryżu
A kto nie łyka ten przygłup
Temu się walnie krzyżem po krzyżu
Odbierze wolę do rozrób
I k.... plus
I k.... plus.

Trzeba k.... z kolan wstać
Nie całować Niemców w dupę
Złote góry obiecać
Ludzie chytre, ludzie głupie
Będą kopali
Zasypywali
Będą wierzyli k.... w cud
I w nowe plusy co niedzielę
A jakby k... przyszedł głód
Miskę ryżu, wafelek w kościele
I k.... plus
I k.... plus.

Bo my są prawi i sprawiedliwi
Albo nam wierz, albo żeś wesz
My budujemy ustrój szczęśliwy
Z korytem wzdłuż, z krzyżami wszerz
Z kibolem
I z doktorem
My wieczni są jak ten na krzyżu
Stoimy k.... tu jak słup
My rozsądzamy, czy miskę ryżu
Dostaniesz ty, czy tylko w dziób.
I k.... plus
I k.... plus.

My k.... wrócim honor wam
My damy kasę bez roboty
I każdy Polak będzie pan
My liquidate wasze kłopoty
A jakby bach
I krach
A jakby przyszedł smród
Kto winien? Wiecie baby, chłopy
Tusko-Schetyno-Lubnauer ród
I te gendery z west Europy.
I k.... plus
I k.... plus.


Adam Czejgis.

czwartek, 4 października 2018

plus-sfera językiem premiera

foto. WP Wiadomości
My chrześcijanie, panowie panie
My k.... mamy jasny cel
Nie jakieś tam fajdanie w banie
Jak w platformianym post-PRL
My głosiciele
My zbawiciele
Za......lamy za miskę ryżu
A kto nie łyka ten przygłup
Temu się walnie krzyżem po krzyżu
Odbierze wolę do rozrób
I k.... plus
I k.... plus.

Trzeba k.... z kolan wstać
Nie całować Niemców w dupę
Złote góry obiecać
Ludzie chytre, ludzie głupie
Będą kopali
Zasypywali
Będą wierzyli k.... w cud
I w nowe plusy co niedzielę
A jakby k... przyszedł głód
Miskę ryżu, wafelek w kościele
I k.... plus
I k.... plus.

Bo my są prawi i sprawiedliwi
Albo nam wierz, albo żeś wesz
My budujemy ustrój szczęśliwy
Z korytem wzdłuż, z krzyżami wszerz
Z kibolem
I z doktorem
My wieczni są jak ten na krzyżu
Stoimy k.... tu jak słup
My rozsądzamy, czy miskę ryżu
Dostaniesz ty, czy tylko w dziób.
I k.... plus
I k.... plus.

My k.... wrócim honor wam
My damy kasę bez roboty
I każdy Polak będzie pan
My liquidate wasze kłopoty
A jakby bach
I krach
A jakby przyszedł smród
Kto winien? Wiecie baby, chłopy
Tusko-Schetyno-Lubnauer ród
I te gendery z west Europy.
I k.... plus
I k.... plus.

Adam Czejgis.

wtorek, 2 października 2018

a Bóg się przeżegnał




Korporacja kamratów pod tytułem rząd PiS ochrania  korporację kamratów z instytucjonalnego Kościoła Katolickiego w Polsce, i nawzajem tenże KK chroni ten rząd. Jak żołnierz z karabinem, jak złodziej z nocą trwają w symbiozie dla utrzymania i powiększania władzy i zysków. A Polska i Bóg, a rządzeni i wierni są jedynie niezbędnym, do ich istnienia, do osiągnięcia celów, pokarmem: chlebem, solą, winem, schabowym z kapustą.

Dziecko płacze, matka płacze
I modli się, i całuje
Cicho synuś, wiara leczy
Cicho synuś, bo poczujesz
Co to znaczy polska wiocha
Cicho synuś, Bóg cię kocha.

Morze słone jest od śledzi
Zjedzmy śledzie ... słodko będzie
Grzechów nie ma po spowiedzi
Pięknie wszędzie, miło wszędzie
Odkupienie w chlebie, w winie
Tylko świnie siedzą w kinie.

Jeden przeprasza, drugi zastrasza
Kiedy on kapłan, a kiedy zbój
Wielka jest wiarą ojczyzna nasza
Taką ją kochaj, jak chcesz być swój
Kościół  i rząd ... boski sąd
Albo z nimi, albo won.

Kiedy ty z mównicy  pierdzisz
Kiedy trujesz dobrą zmianą
Nic nie czują, im nie śmierdzisz
Bogobojnym polskim panom
Co zapłacą i przebaczą w imię Boga
Co zasłonią wiarą oczy, kiedy trwoga.

Jak się dość upodlisz
Jak się z złem pojednasz
Starczy się pomodlić
A Bóg się przeżegna. 


Adam Czejgis.